Czy Euro przyciągnęło kibiców do kin, teatrów i muzeów?

Kibice we Wrocławiu

"Nie zauważyłam szczególnego spadku frekwencji" - mówi Kinga Wołoszyn, rzeczniczka Teatru Polskiego we Wrocławiu. "Co prawda, kiedy Polska grała z Czechami, sporo osób przy zamawianiu biletów na spektakl tego wieczoru pytało, czy zdążą na mecz. Uspokajaliśmy ich, że tak - spektakl kończył się o godz. 20.15 i pozostawało pół godziny do pierwszego gwizdka".

Teatr Polski postanowił z euroszaleństwem żyć w symbiozie. Godziny spektakli były dostosowane do rozkładu rozgrywek. A "Tęczowa Trybuna" miała napisy w języku angielskim. Obok kibiców i teatromanów znalazło się miejsce dla zakochanych - w niedzielę, tuż po rozgrywkach, podczas spektaklu "Prezydentki" na Scenie na Świebodzkim zaręczyła się para. - Frekwencja podczas rozgrywek wahała się w granicach 80 proc. - podsumowuje rzeczniczka.

Panorama Racławicka specjalnie na Euro przygotowała grecką i chorwacką wersję komentarza nagranego na audioprzewodniku, ze względu na rezerwacje z tych krajów. Rosyjskie i czeskie komentarze były dostępne już wcześniej, podobnie jak te w pozostałych dwunastu językach. Dodatkowo wydane zostały ulotki po czesku i rosyjsku.

- W sezonie dziennie odwiedza nas 1800-2000 turystów. Tyle osób maksymalnie może wejść na platformę w ciągu dnia - tłumaczy Anna Kowalów, rzeczniczka prasowa. - Podczas mistrzostw mieliśmy dziennie około 1000 osób. Sporo tych, którzy zapowiedzieli swoją wizytę, odwołało przyjazd. Zmienili zdanie, bo doszli do wniosku, że we Wrocławiu będzie tłum i droższe hotele - mówi Kowalów.

Frekwencja w Muzeum Narodowym podczas Euro również było dużo mniejsza niż zwykle. - Nie znaczy to, oczywiście, że kibice nas nie odwiedzali - mówi Kowalów.

Wrocławski Teatr Współczesny skupił się w ostatnim czasie na przygotowaniach do nowej premiery spektaklu o miłości i starości pt. "Hopla, żyjemy" w reżyserii Krystyny Meissner z Ewą Dałkowską w roli głównej. - Graliśmy do 14 czerwca. Teraz na Dużej Scenie trwają od rana do wieczora próby nowego spektaklu, a na Scenie na Strychu pracują uczestnicy warsztatów teatralnych - licealiści i seniorzy - wspólnie piszą tekst i pokażą go na scenie 25 czerwca. A już od 27 czerwca prezentować będziemy przedpremierowo "Hopla, żyjemy!". Krystyna Meissner kończy tym spektaklem ponad trzynastoletnią dyrekcję w WTW - opowiada Tatiana Drzycimska, rzeczniczka Teatru Współczesnego. Premiera sztuki 29 czerwca. Wcześniej, podczas Euro, Teatr grał jak zwykle. 12 czerwca, pomimo meczu Polska-Rosja, również.

- Tego dnia nie było pełnej sali, choć zwykle mamy komplety - przyznaje Drzycimska.

Teatr nie dążył do przyciągania kibiców na swoje spektakle, ponieważ, jak twierdzi rzeczniczka, fani piłki nożnej przyjechali do Wrocławia oglądać piłkę nożną i temu poświęcają cały swój czas - co doskonale widać na ulicach miasta.

Wrocławskie Galerie BWA nie wspominają Euro najlepiej

- Wszystko byłoby świetnie, gdyby ktoś nie zdemolował naszej instalacji - denerwuje się Paweł Jarodzki, malarz i kurator BWA.

- Podczas nocy w naszym samochodzie, który stoi przed galerią, wybito przednią szybę i urządzono w środku imprezę.

Zmian we frekwencji w Galeriach BWA Awangarda, Studio, Design oraz Szkła i Ceramiki nie było widać.

Wśród kinomanów na pewno jest wielu fanów piłki, jak mówi rzecznik wrocławskiego Dolnośląskiego Centrum Filmowego, Bartosz Solarewicz.

- Mimo że na co dzień zajmujemy się nieco "inną bajką" niż multipleksy, nie odmawiam naszym widzom tej pasji - przyznaje Solarewicz.

W DCF specjalnie na mistrzostwa sprowadzono filmy z berlińskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmów Futbolowych. - Graliśmy repertuar według planu wespół z wydarzeniami filmowymi, widać jednak było, że widzów jest mniej niż zazwyczaj - mówi rzecznik.

Marta Bigda
POLSKA Gazeta Wrocławska
21 czerwca 2012

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia