Czytać poprzez emocje

25. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej

Czwarty dzień festiwalu rozpoczął się, już tradycyjnie, spektaklem dla dzieci. Wieczór zaś przyniósł tematy i formy skłaniając do myślenia dojrzałego widza. Obok przedpołudniowych: "Wnyku" w reżyserii Bogusława Kierca, słowackiego "Kota w butach" oraz "Złotego klucza" Teatru Banialuka, prezentowane były spektakle z Finlandii i Belgii. Próżno szukać w nich lalek i przyczynowo-skutkowych historii, należy czytać je poprzez emocje.

Helsińskie „Rozmowy” rozegrały się bez słów, ale treści im nie brakowało, jak to bywa w rozmowach hipotetycznych, rozmowach niedokonanych, rozmowach bezgłośnych, rozmowach oczekiwanych. Temat braku porozumienia i realnego kontaktu poruszany jest przez dwójkę aktorów w poetyckich etiudach, w których artystom partnerują telefoniczna słuchawka i łączący ją z aparatem telefonicznym kabel, projektowany na ekrany film z okresu kina niemego, notes i piłka, które za sprawą żonglerki okazują się być ruchomą postacią.
Białe kartony o ludzkich kształtach, dzięki projekcją wypełniały się życiem i mogły się opowiedzieć. Przenikające się obrazy, aktor wkraczający w świat projekcji i nie kończące się oczekiwanie. Call me. Call me – powtarza pozostawiony na automatycznej sekretarce głos. „Rozmowy” zostały przygotowane w bardzo prostej formie, realizowane z gracją i wdziękiem,
wzruszają i zapraszają do rozmowy – tej realnej.

Na zakończenie dnia spotkaliśmy się z Julią Abrey, która wyczarowała na scenie przedziwne obrazy, trochę upiorne, ale przepiękne i wykonane na najwyższym poziomie. Na scenie tylko aktorka i słup, a może drzewo, a może pręgierz. Tancerka emanuje energią nie do okiełznania. Jej ciało wykonuje konwulsyjne ruchy, zdaje się być rodzajem medium. Obserwujemy wewnętrzną podróż aktorki w nieświadomość, w rejony ciemne, niepoznane. Trudno odpowiedzieć na pytanie, czy trans w którym się znajduje, zbliża ją bardziej do diabła, czy do Boga. „Wielkie nieba” to 20 obrazów znanych z kreacji Nicole Mossoux sprzed 26 lat w twórczej interpretacji młodej Julii Abrey. To przedziwne widowisko sprawiało, że nie było łatwo wczoraj zasnąć.

„Złoty klucz” to opowiadana przez malutkie rzeźby, animowane przez aktorów historia o tym, co dobre i złe. Zaś „Kot w butach” i „Wnyk” to, obok animacji, tradycyjny teatr aktorski.

Spektakl „Wnyk” powstał w oparciu o rozmowy i tematy zaczerpnięte z tekstu Roberta Jarosza. Aktorzy i lalki w tym spektaklu występują na równych prawach. "Wnyk" to studium młodzieńczego buntu, rozpaczliwa walka o własną tożsamości, o życie w zgodzie z sobą, choć wbrew wszelkim zasadom. Opolska propozycja to wyzwanie dla młodych i ich rodziców, dla których bunt nastolatków jest niezwykle trudnym testem. O tym, jak daleko jesteśmy gotowi się posunąć, by walczyć o swoje. Spektakl nie ma w sobie nic z nachalnej agitki, nie umoralnia i nie próbuje zmienić nikogo na siłę. Przywołuje obrazy i nastroje, które w nas wciąż tkwią, wszak przecież całkiem niedawno sami byliśmy młodymi zbuntowanymi.

Dziś z polskich spektakli oglądamy „Widmo Antygony” Białostockiego Teatru Lalek oraz „Gwiazdę” z Banialuki, a z zagranicznych prezentacji – izraelski „Cyrk sześcianów”, portugalskie „Stworzenie świata” i rosyjsko-francuski obraz „Go!”.

Zapraszamy również do lektury rozmowy z hiszpańskim artystą, za sprawą którego doszło podczas naszego festiwalu do „Katastrofy”. O spektaklu pisaliśmy w relacji z trzeciego dnia festiwalu.

Marta Kuźmiak
Materiały Organizatora
30 maja 2012

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia