Debiut z Cervantesem

"Teatr cudów" - reż. Artur Hofman - Teatr Jaracza w Olsztynie

„Teatr cudów" na podstawie miniatur Miguela de Cervantesa, Teatr Jaracza w Olsztynie, premiera 26 X 2019, Scena Margines.

Młodzi aktorzy policealnego studium im. Aleksandra Sewruka przy Teatrze Jaracza w Olsztynie uraczyli widzów lekką krotochwilą. Przedstawili trzy opowiastki z Cervantesa – twórcy znanego wszystkim don Kichota z La Manchy. Całość przedstawienia zachowana była w frywolnym duchu tejże komedii. Pocieszne to były scenki. Czas niezobowiązująco spędzony. Ze sceny żarciki, przekomarzanki, damsko-męskie przepychanki. Teatr dla każdego. Sztuka publiczna.

Wśród zagranych historyjek pojawia się wątek zdrady małżeńskiej. Zdradzającymi pozostają tu kobiety. Zdradzanymi – mężowie. Dziwić nie można się tym zdradom, gdy przyjrzeć się bliżej ich motywom. Zwykła sytuacja życiowa do nich doprowadzić musiała. Jakże by bowiem młode dziewczę – kilkunastoletnie ledwie – po wyjściu za starca wierności mu miało dochować? Szczególnie, gdy powodem zamążpójścia li tylko majętność wybrańca była.

W drugim wątku wyjazdy polityczne kilkudniowe do śmiałości samotną znudzoną żonę doprowadziły. Innego wyjścia autor założyć nie mógł – historie takie jak te podobnym finałem skończyć się muszą.

W ostatnim z prezentowanych intermediów naiwność ludzką wytknięto. Zaufanie szalbiercom, którzy oczy mamią. Podążanie za kłamliwym słowem wbrew rozumnej myśli. Wiara szczera w wyimaginowaną rzeczywistość, złudnymi słówkami stworzoną, choć prawdziwymi monetami opłaconą.

Widowisko lekkie i przyjemne. Postaci, co wielokrotnie powtarzane w opisach – nawiązują do komedii dell arte. Jest tu komedia charakterów. I te charaktery intensywnie zaznaczone zostały. Wedle założenia przesadnie nakreślone.

Debiutujący aktorzy wykazali się sceniczną odwagą. Tekst trudny pięknie przyswoili. W suknie wspaniałe kibić swą oblekli.

Szczególnie trudne zadanie przypadło paniom odgrywającym role męskie. Wyczytałam z artykułu przedpremierowego, że to ze względu na zbyt małą liczbę grających mężczyzn. Dlaczegóż tak niewielu panów studiować chce aktorstwo, jeśli tam tak piękne kobiety spotkać można?
Sceny, którym musiały sprostać aktorki wymagały dużej dozy humoru i dystansu do siebie. Niełatwo myślę wcielić się w jurnego kochanka i na oczach zgromadzonych widzów figlować z młodymi damami. Etycznie wywołuje to większe lub mniejsze oburzenie. Jeśli nie oburzenie to mały zgryz. Bądź kąśliwy uśmiech. Do innych figur bowiem przyzwyczajeni jesteśmy.

Kapitalnie została stworzona rola zdradzanego dworzanina – szczególnie jego styl wypowiedzi wzniośle arystokratyczny. Z elegancją wybrzmiały ą ęsy, dodając scenie humoru. Wiele energii wniósł na scenę okradziony student. Arlekiny poszerzyły granice wyobraźni. Damy na dworach świergotały gwarnie,zabawiały się hucznie również z zakrystianem.

Sam temat – jeśli ktoś chce - znajdzie coś dla siebie. Wykonanie wypracowane, kostiumy cieszące oko i nadające kolorytu epoki. Aktorzy nieznający tremy. Pociesznie bawili się tą sztuką. Zmusili widownię do hahahów i hehehów, by odprężona wróciła do swoich zwykłych obowiązków.

Małgorzata Graczyk
Dziennik Teatralny Olsztyn
7 listopada 2019
Portrety
Artur Hofman

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski