Demonologia wg Niżyńskiego

"Niżyński. Zapiski z otchłani" - reż. Józef Opalski - Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Jeden z największych wirtuozów tańca stał się inspiracją dla Anny Burzyńskiej i Józefa Opalskiego. Ten sprawdzony duet Teatru im. Juliusza Słowackiego tym razem postanowił opowiedzieć o Wacławie Niżyńskim, rosyjskim tancerzu i choreografie baletowym. Nie jest to jednak rys biograficzny tego wielkiego artysty, a opowieść o jego zmaganiu z życiowymi demonami.

Vaslav Nijinsky (1889–1950) i jego siostra Bronisława od urodzenia żyli tańcem: ich rodzice – Polacy, mieszkający w Rosji, byli tancerzami. Wychowując się w klimacie Petersburga, w niezwykłej wrażliwości na sztukę, Niżyński rozpoczął karierę. Taniec nie był jednak jego jedyną namiętnością, o czym świadczą romanse, m.in. z księciem Pawłem Lwowem, a także impresario Diagilewem Siegiejem Pawłowiczem. Diagilew, w zasadzie kierujący jego karierą, uzależnił go od siebie, do momentu aż Wacław ożenił się z tancerką węgierską, Romolą de Pulszky. Niżyński okupił to usunięciem z zespołu. Jego autorski zespół londyński nie odniósł już takiego sukcesu, zaś samego artystę zaczęła pochłaniać schizofrenia.

Spektakl odegrany zostaje na niewielkiej scenie, z klasycznym ustawieniem widowni naprzeciw aktorów. Scenografia jest ascetyczna: trzy ściany, z lewej i prawej strony drzwi, stół, krzesła. Widzimy reminiscencje Wacława (Grzegorz Mielczarek): finałowe kroki tańca i grzmiące oklaski wyimaginowanej widowni, która siedziała przed laty na naszych miejscach. Wspomnienia się rozwiewają – Niżyński zostaje całkiem sam w dużym pokoju szpitala psychiatrycznego, gdzie odwiedza go lekarz (Tadeusz Zięba) przychodzący na wizytę. Pyta o jego skojarzenia z tańcem, Bogiem, matką, ojcem, które określają ramy świata, w jakim funkcjonuje chory. To nawiedzające go emocje związane z rodzicami, odczuwanym głodem, jaki cierpieli w domu, konieczność poszukiwania impresario i patrona jednocześnie – Diagilewa (Sławomir Maciejewski). Wychował on sobie młodziutkiego tancerza na uzależnionego emocjonalnie usłużnego kochanka, rozdartego pomiędzy miłością do mężczyzny, tańca i przyszłej żony (Agnieszka Judycka). To wciąż szarpiące nim emocje i szaleństwo bezczynności, które złamało dynamikę tanecznej egzystencji. Schizofrenia ciągle niszczy Niżyńskiego nakładanymi na siebie kliszami wspomnień, osób, słów.

Choroba Niżyńskiego została potraktowana symbolicznie – krążący wokół niego ludzie raz zdają się być rzeczywistymi, a raz chimerami schizofrenicznego umysłu. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że Wacław siedzi otoczony przez wściekłe Harpie. Uwydatnienie konfliktu uczuciowego, którego osią jest Niżyński, poprzez również symboliczne tango Wacława, Diagilewa i Romoli jednoznacznie definiuje źródło choroby.

Spektakl jest fascynujący: emocjonalnie naładowany, pozostawiający nas bezsilnych wobec choroby geniusza. Trio: Mielczarek-Maciejewski-Judycka niesie spektakl, nadaje mu dynamikę. Trudno nie zachwycić się grą odtwórcy Niżyńskiego: tak świetnie wyczuwającym nastroje tancerza. Surowość scenografii jest trafnym zabiegiem – nie ma żadnych elementów, które mogłyby zagłuszyć trwający na scenie konflikt. Reżyseria światła jest lekka, nie przytłacza, kieruje naszą uwagę na odpowiedni plan: Niżyńskiego, scenę zbiorową, a także – w przypadku otwieranych bocznych drzwi – rozszerza perspektywę

Fragmenty „Popołudnia Fauna" C. Debussy'ego, „Święta wiosny" I. Strawińskiego, „Taniec węgierski nr 2" J. Brahmsa oraz „Preludium E-minor op. 28, nr 4" Fryderyka Chopina – przytoczone przeze mnie z opisu spektaklu utwory, występujące w spektaklu, są motywami rzeczywistych baletów. To utwory emocjonalne, lekkie i ciężkie zarazem, nasycone i immaterialne – niczym szaleństwo.

 

Maria Piękoś-Konopnicka
Dziennik Teatralny Kraków
2 marca 2015

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia

Artyści w spocie przec...
Andrzej Seweryn, Magdalena Boczarska,...