Deszcz jesienny i wiatr w sosnach

"Matsuzake" - reż. Sasha Waltz - Opera Narodowa w Warszawie

"Matsukaze" jest jedną z bardziej znanych sztuk tradycyjnego japońskiego teatru no. Tradycyjne "Matsukaze" to praktycznie brak rekwizytów, aktorzy posługują się jedynie wachlarzem, który może symbolizować wszystko. Gra toczy się początkowo przy opuszczonej kurtynie, a odtwarzający tytułową rolę aktor nie wychodzi za kulisy ani na chwilę. Spektakl, który mieliśmy okazję zobaczyć w Operze Narodowej znacząco różni się od tej tradycji

Zaglądając do programu opery Toshio Hokosawy „Matsukaze”, od razu wpada do głowy zdanie: „Hokosawa wypracował styl, w którym sonorystyczna i estetyczna oryginalność w rozumieniu zachodnim ugruntowana jest w archetypicznych wręcz kategoriach stylistycznych i egzystencjalnych wypracowanych w tradycji japońskiej”. Po obejrzeniu jego opery w wykonaniu zespołu Sasha Waltz & Guests właśnie takie wrażenie się odnosi. Idealnej syntezy wschodu i zachodu. Syntezy europejskiego i japońskiego dorobku kulturowego.

Spektakl w reżyserii Sashy Waltz (ona odpowiada też za choreografię) zachwyca minimalizmem. Zarówno w kwestii scenografii, choreografii, jak i gry aktorskiej. Poza chórem i tancerzami, na scenie pojawiają się najwyżej trzy osoby. Cała historia jest misterną konstrukcją opowieści prowadzonej przez cztery osoby. Spektakl rozpoczyna taneczna etiuda symbolizująca podmuchy wiatru, morskie fale i starą sosnę – to wszystko z czego składa się ubogie wybrzeże Sumy. Po wprowadzeniu widza w ten niesamowity nastrój, za pomocą bardzo oszczędnych środków wyrazu – punktowe, mgliste światło, mocne, pojedyncze uderzenia bębna, melancholijna muzyka,a także hipnotyzujący taniec – na scenie pojawia się Mnich (Frode Olsen). I, zgodnie z librettem napisanym przez Hannah Dubgen, rozpoczyna się opowieść o sośnie, na której wyryto dwa imiona: Matsukaze – wiatr w sosnach i Murasame – deszcz jesienny. Historia urzeka prostotą: Matsukaze (Barbara Hannigan) i Murasame (Charlotte Hellekant), to dwie siostry, mieszkające w domu solnym, a sosna jest ich grobem. Obie zakochały się w tym samym mężczyźnie – Yukichirze, który udał się do miasta, gdzie nagle zmarł. Tęsknota sióstr nie pozwala im opuścić domu solnego. Jako duchy spotykają mnicha ze stolicy. Spotkanie z nim tylko ożywia tęsknotę…

Emocjonalna moc tekstu i tańca podkreślona została przez świetne wykonanie partii operowych, zwłaszcza w przypadku sióstr. Ponadto światło idealnie oddaje nastrój, a scenografia stworzona z gumowych pajęczynek hipnotyzuje. Innym genialnym posunięciem scenograficznym był spadający deszcz drewnianych patyczków. Cały spektakl tworzy jedyne w swoim rodzaju magiczne przeżycie, którego nie sposób oddać słowami…

Aleksandra Reczuch
Teatrakcje
13 czerwca 2011

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia