Dla Czechowa, dla obsady, dla emocji, dla refleksji...

"Wujaszek Wania" (Дядя Ваня) - reż. Andriej Konczałowski - Teatr imeni Mossoveta gościnnie w Admiralspalast w Berlinie

Dramat Antona Czechowa w reżyserii Andrieja Konczałowskiego to spektakl wystawiony w klasycznej estetyce, ale nieklasycznej interpretacji. Na początku w tle na ekranie zostają wyświetlone zdjęcia z rodzinnych albumów Czechowa. Później kilkakrotnie podczas zmiany dekoracji widzimy nagranie z ruchliwej współczesnej ulicy. Słyszymy jej hałas. Przesłanie Czechowa sprzed stu lat zderza się ze współczesnością. Widzimy, ile się zmieniło. Naturalny i spokojny świat umiera, ale nie zmieniły się ludzkie emocje. Emocje i problemy towarzyszące bohaterom są dla nas wciąż aktualne. Czechow nigdy się nie starzeje. Dalej poszukujemy szczęścia, bywamy rozczarowani życiem, nieszczęśliwie zakochani.

Reżyser wprowadził wyjątkową scenografię. Meble takie jak szafa, stół czy sekretarzyk, prawdziwe rekwizyty życia codziennego, całość dopełniają wyraźne odgłosy sztućców, obcasów czy rżenie koni w oddali. Na scenie ustawiona została platforma, która wyznacza granice domu. Aktorzy, którzy nie grają w danej chwili, siedzą na ławkach z boku, czekając na swoją kolej. Możemy obserwować ich przez cały czas, zawieszonych w chwili, zamyślonych, podczas gdy na platformie toczy się akcja.

A zespół aktorski mamy tu wyjątkowy. Pavel Derevyanko, Julia Vysotskaya czy Aleksandr Domogarov najbardziej znany polskiej widowni z roli Bohuna w "Ogniem i Mieczem", wciąż bardzo popularny w Rosji.

Wszystko zaczyna się, kiedy spokojne życie w majątku na wsi przerywa przyjazd profesora oraz jego pięknej młodej żony. Jest to Czechow w całej okazałości: dostajemy intrygi, niespełnienie, smutek, rozczarowanie, wyobcowanie, samotność, pożądanie i miłość, a także poszukiwanie szczęścia. Jest to opowieść śmieszna i smutna na przemian. W postaciach możemy znaleźć odbicie nas samych, naszych codziennych problemów, zmartwień, uczuć. Zaczynamy zastanawiać się nad naszym życiem. Czym jest dla nas szczęście? Czy czujemy się spełnieni?

Nie ma tu typowo głównego bohatera, który skupia na sobie całą uwagę publiczności. Widzimy historię każdego z osobna, rozterki, pragnienia i słabości kilku ludzi, których losy są ze sobą jakoś splecione. Możemy jednak wyróżnić postacie bardziej i mniej ważne.

Telegin (Alexander Bobrovsky) to postać komiczna, zarówno z wyglądu, jak i zachowania.
Aleksandr Filippenko jako Serebryakov emerytowany profesor łaknie uwagi widza. Jego gra jest groteskowa, podobnie jak w przypadku Telegina.
Matka pierwszej żony profesora (Olga Anokhina) spokojna, wydaje się właściwie zbędna, niezauważana przez innych i obojętna na wydarzenia.
Niania Marina (Larisa Kuznetsova), przemyka gdzieś zawsze trochę jak cień, ale też jako potrzebny dobry duch domu, mimo niezadowolenia gotowa podać herbatę czy wódkę.
Elana (Natalia Vdovina), choć ma dobre intencje, jest samolubna i wyniosła, do tego pełna wdzięku, przyciągając mężczyzn w przeciwieństwie do Sonji.

Dużą rolę odgrywa oczywiście tytułowy Wujaszek Wania, w którego wcielił się Pavel Derevyanko. Sprawia on wrażenie klauna, może również szaleńca. Jest niedoskonały, popełnia błędy, wybucha albo śmiechem, albo gniewem wpadając w prawdziwą furię, zabiega o Elenę, żonę profesora. I chociaż jego zachowanie bawi, to zaczynamy go lubić i mu współczuć. Jest to postać raczej tragikomiczna.

Sonja to córka profesora. Piękna aktorka Julia Vysotskaya została ucharakteryzowana na zupełnie nieatrakcyjną kobietę, z włosami ukrytymi pod chustą. Jest dobra i szczera, a do tego skromna i pracowita. Podkochuje się w doktorze Astrovie, traktując go wręcz matczynie. Nieodwzajemniona miłość jest przyczyną jej nieszczęścia. Na koniec to właśnie ta skromna kobieta zrzuca z wrzaskiem wszystko ze stołu i roniąc prawdziwe łzy, wygłasza poruszający monolog o tym, że trzeba żyć, mimo nieszczęść, a po śmierci Bóg zlituje się nad nami i wreszcie odpoczniemy.

Aleksandr Domogarov stworzył Astrova innego od wszystkich pozostałych. Jest bardzo autentyczny jako człowiek pozbawiony złudzeń, inteligentny, cyniczny, z tym swoim romantycznym melancholijnym smutkiem w oczach. Z łatwością ulega zamiłowaniu do wódki, z czego zdaje sobie sprawę, ale nie specjalnie próbuje z tym walczyć. Jako lekarz jest świadomy przemijania. Rozkleja się na myśl o pacjencie, który umarł mu pod chloroformem. Obudziło to w nim uczucia i sumienie jakby to on sam go zabił. Często powtarza, że niczego mu się nie chce, niczego nie trzeba i nikogo nie kocha. Realista a może nawet pesymista. Żywi on jednak uczucie do Eleny.

Na tle groteskowych i komicznych postaci to właśnie Aleksandr Domogarov i Julia Vysotskaya wyróżniają się najmocniej. Ich bohaterowie są najbardziej realistyczni, naturalni, podobni do nas samych.

Aktorzy nieustannie zaskakują. Pogrążeni w zamyśleniu nagle wywołują istny huragan, wazon trafiony kulą roztrzaskuje się, podrywając wystraszoną widownię z foteli, po całej scenie fruwają kartki papieru.
Język rosyjski ma tu duże znaczenie, to dzięki niemu całość zachowuje swoją oryginalność, prawdziwość. Nawet w Berlinie czujemy się jakbyśmy byli w Rosji za sprawą rosyjskich aktorów, ich pięknego języka i charakterystycznych dla tamtych czasów i miejsca starannie wykonanych kostiumów i przedmiotów.

Tę wersję spektaklu warto zobaczyć z kilku powodów: dla Czechowa, dla wyjątkowej obsady, dla emocji i refleksji, jaki wzbudza. A te pozostaną z nami jeszcze na długo po wyjściu z teatru.

Anna Rękoś
Dziennik Teatralny Berlin
7 stycznia 2020

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia