Dlaczego ktoś chwycił za siekierę?

"CBAPKA (swarka) " - reż. Katarzyna Szyngiera - Teatr Polski w Bydgoszczy

Teatr Polski w Bydgoszczy nowy sezon artystyczny otwiera dokumentalnym spektaklem "Swarka" w reżyserii Katarzyny Szyngiery. To drugie przestawienie, które powstało w ramach programu "Interwencje". Wpisuje się ono w aktualną dyskusję o relacjach polsko-ukraińskich, w kontekście sytuacji politycznej na Ukrainie.

Zmierzenie się z tematem rzezi wołyńskiej w 1943 roku wymaga odwagi. Bo z jednej strony, łatwo narazić się na zarzut stronniczości, wyakcentowania dokumentalnego zapisu jednej tylko nacji. Z drugiej zaś strony, trudno tak naprawdę znaleźć odpowiedź, dlaczego doszło do rzezi. Mówiła zresztą o tym reżyserka Katarzyna Szyngiera. - Jak to się stało, że w tak zmieszanym społeczeństwie, szanującym się wzajemnie (50 procent małżeństw jest polsko-ukraińskich) doszło do takiej tragedii? Jak to się stało, że ktoś chwycił za siekierę?

Niezwykle oszczędna scenografia, autorstwa Agaty Baumgart, ograniczająca się do sześciu szarych ekranów, zbitych z surowych płyt mównic, za którymi stają aktorzy, i równie surowych ławek dla widzów.

Godna uwagi jest muzyka Wojtka Zrałka-Kossakowskiego, nie narzucająca się, ale znakomicie podkreślająca emocje.

Aktorzy w tym spektaklu nie kreują konkretnych postaci, nie ogrywają ról. Każdy ma inne zadanie, ale łączy je jedno - dokumentalna prezentacja postaw wobec tego, co stało się na Wołyniu i w południowo-wschodniej Galicji w 1943 roku.

To, co z pewnością udało się autorom "Swarki", to wywołanie emocji. Tutaj nie padają błahe, nic nieznaczące słowa. Wprost przeciwnie - słowa zmuszają widzów do reakcji, bo są do nich kierowane. Już na początku spektaklu Grzegorz Artman pyta, między innymi o historię ("Czy Ukraina należała kiedyś do Polski?"), o wzajemne stosunki, na końcu pada to ważne: - Czy jesteśmy sąsiadami?

Bardzo mocnym, wręcz dramatycznym akcentem, jest wykrzykiwanie przez Artmana listy trzystu kilkudziesięciu rodzajów zbrodni popełnionych przez UPA na Polakach ("obcinanie głowy zwykłą piłą", "obwiązywanie drutem kolczastym i topienie w rzece", "obcinanie piersi kobietom", "przybijanie języka do drzewa", "wyłupywanie jednego oka", wyłupywanie obu oczu").

W odpowiedzi Beata Bandurska, niczym akademicki wykładowca, rozprawia się z historycznymi przekłamaniami, zawartymi w książce Aleksandra Kormana, a dotyczącymi fotografii cygańskich dzieci zamordowanych w 1923 roku przez obłąkaną matkę, błędnie podpisanej jako zdjęcie ofiar UPA z 1943 roku.

Mamy jeszcze dociekliwą "nauczycielkę" (Martyna Peszko), która usiłuje zrozumieć, jak doszło do ludobójstwa; trochę obojętną obserwatorkę wydarzeń, mieszkankę pogranicza (Izabela Warykiewicz). Jest też Polak (Mirosław Guzowski), podważający ukraińską wersję wydarzeń. Jego ostra polemika momentami wręcz zagłusza relację jednej z ukraińskich świadków wydarzeń na Wołyniu.

Jest w końcu Kola, taki ukraiński chłopek-roztropek. Jego przekazywana z dobrotliwym uśmiechem opowieść o współistnieniu Polaków i Ukraińców brzmi niemal sielankowo. Dobrotliwy uśmiech i ton nie schodzą mu z twarzy nawet wtedy, kiedy opowiada na przykład o studni, wypełnionej ciałami Polaków. - A tu była studnia. Głęboka, pewnie z 60 metrów miała. Ale wyschła, to wrzucili do niej gałęzie. Potem wrzucili tu ciała. Michał Wanio świetnie poradził sobie z tym zadaniem. Zarówno te naiwne słowa, gesty ilustrują postawę wyparcia z pamięci tego, co złe, zapamiętania tej sielanki. To on wymienia z kolei listę kolejnych trzystu kilkudziesięciu rzeczy, które z kolei łączą na nowo Polaków i Ukraińców.

Autorzy "Swarki", reportażysta Mirosław Wlekły i reżyserka Katarzyna Szyngiera, oparli się na dokumentalnym materiale, zebranym w Polsce i na Ukrainie. Nagrali świadków czystki etnicznej. Podczas spektaklu można wysłuchać ich niezwykle przejmujących relacji. Wyobrażenia tamtych wydarzeń bywają, oczywiście, bardzo skrajne, zależą od poglądów, narodowości. Jak stwierdza jeden z ukraińskich świadków: - Może i była jakaś rzeź, ale ja nic nie widziałem. Dla Ukraińców to była swarka (sprzeczka), dla Polaków - zbrodnia.

Spektakl stawia wiele pytań, ale odpowiedzi pewnie każdy z widzów będzie miał swoje. Jedno z pewnością jest ważne, czy w ogóle możliwe jest pojednanie? Mirosław Guzowski w jednej ze scen "Swarki" opowiada o Ukraińcu, który pracował w Polsce na budowach. - Dobrze pracował, niczego nie można mu było zarzucić. Chciał tu zarobić i wrócić na Ukrainę. Co on musiałby mi zrobić, żebym chciał porąbać go siekierą?

Tomasz Welcz
bydgoszczinaczej.pl
11 września 2015

Książka tygodnia

Trening fizyczny aktora. Od działań indywidualnych do zespołu
Wydawnictwo Biblioteki PWSFTviT
Rodowicz Tomasz, Jabłońska Małgorzata, Toneva Elina

Trailer tygodnia