Dobrze, jak jest dobrze

"Dobrze" - reż. Tomasz Man - Teatr im. Norwida w Jeleniej Górze

"Dobrze" Teatru im. Norwida w Jeleniej Górze to autorski spektakl Tomasza Mana, jednego z nielicznych w Polsce autorów i jednocześnie reżyserów (często swoich tekstów). Inspiracje do napisania "Dobrze" autor znalazł m.in. w prozie Bohumila Hrabala, pisarza opisującego otaczającą go, zwyczajną rzeczywistość w sposób ciepły i humorystyczny

Tak jest również po części w „Dobrze”. Bohaterem spektaklu jest starszy pan – ojciec, dziadek, sąsiad. To przede wszystkim te trzy role ma za zadanie spełniać w swoim obecnie niezbyt wesołym, nieco samotnym życiu. Przyjdzie mu się jeszcze zmierzyć z rolą szaleńca – i właśnie to wcielenie pozwoli mu zbliżyć się do szczęścia. Starszy pan jest centralną postacią tej sztuki. Wokół niego gromadzą się bliscy mu ludzie: córka, wnuk oraz sąsiad.

Wszyscy oni mają jakiś życiowy problem, który – za pomocą dziadka (pomocą czasem świadomą zaś czasem niezamierzoną) zostaje rozwiązany: córka wreszcie szczęśliwie się zakocha, wnuk znajdzie nowy pomysł na film (będący przepustką do lepszego życia – studiów reżyserskich), sąsiad będzie mógł odetchnąć od kieratu codzienności zwiedzając krainę lat dziecięcych. Tylko nasz główny bohater nie ma komu zwierzyć się ze swoich problemów, trapiących go lęków i myśli o marzeniach. Postanawia jednak nie użalać się nad sobą, wyrusza w podróż do Ameryki, skąd „przywozi” (raczej w marzeniach) słynącą z uzdrowicielskich mocy Indiankę – jej magiczne amulety pomagają wszystkim dojrzeć szczęście w codziennym dniu.

Ów powrót z Ameryki wyraźnie dzieli sztukę na dwie części. Autor w płaską, odwzorowującą rzeczywistość narrację wplata elementy nierealne i mało prawdopodobne. Realizm nasączony zostaje nutką metafizyki. Zdarzenia przybierają niespodziewany obrót. Bohater ulega wewnętrznej przemianie tym samym zmieniając swoje otoczenie. Wyimaginowana Indianka staje się dla wszystkich metaforą wyzwolenia.

Spektakl, mimo poruszanych przez autora często smutnych i przygnębiających spraw (choroba, osamotnienie, perspektywa śmierci, ostracyzm społeczny), nie przytłacza. Dzieje się tak dzięki dowcipnym dialogom, zabawnym sytuacjom, jakie przytrafiają się bliskim staruszka oraz dzięki samej konstrukcji bohaterów – nieporadnych, ale zabawnych. Tutaj prym wiedzie postać szalonego wnuka - zapalonego filmowca-amatora.

Przedstawienie zbudowane jest na zasadzie krótkich scenek. Każda rozpoczyna się rozjaśnieniem, a kończy wyciemnieniem oraz stałym motywem muzycznym. Pod względem inscenizacyjnym spektakl jest skromny. Za scenografię służą tu jedynie krzesło oraz składany, wielofunkcyjny pomarańczowy parawan, który pozwala zaaranżować przestrzeń na kilka sposobów – akcja utworu toczy się w rożnych miejscach domu oraz w ogrodzie. Inscenizację dopełnia gra nieostrym światłem. Warto również zwrócić uwagę na barwne kostiumy bohaterów – ich kolorystyka zdaje się potwierdzać wydźwięk spektaklu: życie, mimo wielu problemów jest piękne i warto przeżyć je w sposób pozytywny i z humorem.

Na powodzenie przedstawienia oprócz interesującego tekstu oraz czytelnego przesłania składa się również przyzwoite aktorstwo. Każdy z aktorów wcielających się w postać sztuki potrafił oddać targające nią emocje. Magdalena Kępińska (córka), Jarosław Góral (sąsiad) oraz Igor Kowalik (wnuk) stworzyli sylwetki z krwi i kości” – rozedrganie i pobudliwe. Przeciwwagą dla nich stał się Kazimierz Krzaczkowski konstruując swoją rolę z równowagą i spokojem, stopniowo dodając do niej szczypty szamańskiego szaleństwa. 

„Dobrze” to przyjemna propozycja teatralna dla każdego widza powodująca zarówno uśmiech jak i refleksję. To rozrywka, ale ściśle związana z naszym codziennym życiem, jego blaskami i cieniami. Nieomal gogolowska zachęta do spojrzenia się w siebie i znalezienia tam gorzkiej i zarazem wesołej refleksji. Ten spektakl pomaga śmiać się z naszych niedoskonałości ale także podpowiada o konieczności zachowania niezbędnego dystansu do siebie. Ponieważ jednak, w samej rzeczy, ów dystans potrzebny jest nam właściwie nieustannie - polecam go i na lekkość letnich upałów, i na zimowe odrobinę poważniejsze rozmyślania.

Marta Odziomek
Dziennik Teatralny
21 lipca 2010

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Nastazja wychodzi za mąż
Krzysztof Babicki
Kameralny spektakl o namiętnościach n...