Dobrze zrozumiany list

Krakowski Salon Poezji

Już nie miał sił wstać z łóżka, przejść kilka metrów, usiąść za biurkiem. Zapalić lampkę? Przesunąć kartkę na środek blatu? Na długopisie, piórze, ołówku palce zacisnąć mocno tak, jak kiedyś? I napisać na bieli: "Drodzy Nieznajomi"?

Tego nie wiem na pewno, lecz prawdopodobnie i na to nie miał już sił. Więc? Może więc tym swoim tembrem kruszejącego kamienia podyktował: "Drodzy Nieznajomi", a po chwili całą resztę "Listu do młodych artystów", co trzy, pięć słów robiąc przerwy na bezradny oddech i widok drzewa w oknie.

"Wzruszyła mnie Wasza pamięć". I dalej: "Czeka Was życie wspaniałe, okrutne i bezlitosne". I dalej: "Bądźcie w każdej chwili, w każdym wypowiedzianym ze sceny słowie po stronie wartości, za pięknym rzemiosłem przeciw tandecie". I dalej: "I nie bądźcie - na litość Boską - nowocześni, bądźcie rzetelni".

I dalej: "Życzę Wam trudnego życia. Tylko takie godne jest artysty". I wreszcie podpis: "stary tekściarz Zbigniew Herbert". Tak właśnie - z małej litery pisana nazwa cechu.

Nie wiem, kto list Herberta studentom aktorstwa warszawskiej Szkoły Teatralnej odczytał w lipcu 1995 roku, wiem, że Dorota Segda odczytała go swoim studentom. Czy to wystarczyło, by ich egzamin, ułożony z sześciu ukochanych przez Herberta polskich wierszy i wierszy samego Herberta - był taki, jaki był? Może dojrzałość Segdy główną rolę zagrała? A może sednem była muzyka Stanisława Radwana? Pewnikiem - wszystko to naraz złożyło się na... piękno?

Owszem. I taki też był ostatni Salon Poezji, na którym młodzi: Patryk Szwichtenberg, Małgorzata Biela, Karolina Burek, Zuzanna Czernie-jewska, Karolina Wasilewska, Mateusz Bieryt i Marcin Wojciechowski, oraz Radwan przy fortepianie - powtórzyli egzamin. Powtórzyli rytm: Kochanowski-Herbert-Karpiński-Herbert-Norwid-Herbert-Słowacki-Herbert-Gajcy-Herbert-Baczyński-Herbert.

"Niech Wam towarzyszy wiara w nieosiągalną doskonałość i nie opuszcza niepokój i wieczna udręka, które mówią, że to, co osiągnęliśmy dzisiaj, to jednak stanowczo za mało".

Stąd piękno godziny młodych. W każdym wersie słyszalne piękno świadomości, że wszystko, co na razie mogą, to nie uronić ani jednej litery, i że być może nigdy nie będzie ich stać na nic więcej. Dlatego kłaniam się młodym. Kłaniam się też Segdzie i Radwanowi.

Paweł Głowacki
Dziennik Polski online
22 marca 2014

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia