Dojrzałość oczarowana

"Sen nocy letniej" - chor. Izadora Weiss - Opera Bałtycka w Gdańsk

Długimi owacjami na stojąco zakończyła się niedzielna premiera "Snu nocy letniej" w Operze Bałtyckiej. Widzowie głośno wyrażali swój zachwyt nad interpretacją działa Szekspira przez Izadorę Weiss, niektórzy nawet domagali się bisowania. Co urzekło publiczność? Przede wszystkim różnorodna, najczęściej dynamiczna i rozpoznawalna muzyka Gorana Bregovicia umiejętnie dobrana do inscenizacji. Mimo że nie było olśniewających, indywidualnych tanecznych kreacji scenicznych, cały dwudziestoosobowy zespół zaprezentował najwyższy poziom artystyczny. "Sen nocy letniej" według gdańskiej choreografki to popisowa dyskusja taneczna o emocjach i namiętnościach, które towarzyszą nie tylko "człowiekowi Szekspirowskiemu".

Po szesnastu odsłonach Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku miłośnicy dramatów słynnego Anglika mogą stwierdzić, że ile teatrów na świecie, tyle interpretacji i reinterpretacji, jedne porażały bezmyślnym powielaniem współczesnych wzorów kulturowych, czy brakiem pomysłów adaptacyjnych, inne rozbudzały apetyt na teatr w teatrze, dając spektrum możliwości aktorskich, scenograficznych czy dramaturgicznych. Izadora Weiss odkryła tekst "Snu nocy letniej" poprzez energetyczną muzykę bałkańską uwielbianego w Polsce Serba, nadając dramatowi lekkość i powab przypisanych ulotności ruchu. Bardzo czytelnie została przedstawiona historia czterech par kochanków, swobodnie przeplatająca się przez dwa wymiary: nadprzyrodzony i realistyczny. Mamy zatem historię Hermii i Lizandra oraz Heleny i Demetriusza, którzy ulegają najpierw swoim słabościom, potem czarom, na koniec deklaratywnie zobowiązują się do miłości dojrzałej. Tytania i Oberon, wiecznie skonfliktowani, szukający ujścia w różny sposób swej nadpobudliwej ekspresji, żądzy władzy, dominacji, ostatecznie błogosławią trzem parom, "układając" im życie w pasmo szczęścia i rozkoszy, a sami idą ręka w rękę. Uwagę przykuwa para królewska, Hipolita i Tezeusz. Początek inscenizacji mocno sygnalizuje, iż królowa Amazonek, przed poślubieniem księcia Aten, przejawia skłonności do kobiet, a sama ma trudności z adaptacją małżeńską. To ciekawy trop. Podobnie zresztą jak silne akcenty erotyczne w scenach jednoczesnego adorowania raz Hermii, raz Heleny przez rywalizujących Lizandra i Demetriusza. Sceny z robotnikami są szczegółowo przygotowanymi kontrapunktami dla rozgrywających się "konfliktów" miłosnych; są nasycone humorem, dynamiczne.

Izadora Weiss w sposób dojrzały podeszła do materii tekstu, wtapiając się w jego ponadczasowy wymiar i oddając należną mu uwagę. Teatr, jaki otrzymaliśmy, to pełnowymiarowa opowieść ubrana w taniec, nasycona detalami gestu, rozbudowana światłem, mimo że prawie pozbawiona scenografii, przemawiająca dwoma planami. To właśnie dzięki pomysłowi na równoczesne działania sceniczne w dwóch planach historia jest rozbudowana i czytelna, bogatsza w konteksty. Szkoda, że tak dobrze rozpoczęty muzycznie i przestrzennie pomysł na świat Tytanii i Oberona, nie został poprowadzony konsekwentnie. Muzyka Bregovicia, prawie mechaniczna, syntezatorowa, pobudzała wyobraźnię, opisywała świat króla i królowej elfów jako tajemnicę i zaproszenie do wejścia w mrok.

"Sen nocy letniej" Bałtyckiego Teatru Tańca to sztuka rozrywkowa prawie, pasująca niemal do teatru muzycznego właśnie przez dobór muzyki, bardzo ludowej i ludycznej momentami. Finałowa "Mesecina" to kwintesencja rubaszności scenicznej, niczym "Wieczór bałkański" w wydaniu Janusza Józefowicza. Na muzykę do spektaklu składają się przecież piosenki skomponowane przez Bregovicia, czyli świat słowa przemawia w teatrze tańca BTT, co w niektórych momentach wyjątkowo zastanawiało. Tak jak miłe dla ucha są znane utwory, przenikliwy śpiew, który wymownie dociera do widza, to można dopytywać się o sensy słów i ich wpływ na interpretację spektaklu. Czy przedstawienie ogołocone byłoby ze znaczeń, gdyby wybrać wyłącznie muzykę instrumentalną?

Zespół tancerzy zaprezentował swój najwyższy kunszt taneczny. Uwagę przykuwała Sayaka Haruna w roli Puka, która wydobyła lekkość i "trzpiowatość" tej postaci, dodatkowo ozdabiając ją swoim "trwałym" uśmiechem. Amelia Forrest w roli Hipolity zaciekawiała złożonością postaci, gracją ruchów, doborem środków wyrazu. Klasą samą w sobie po raz kolejny okazała się Franciszka Kierc jako Hermia, pozwalając prowadzić się emocjom i energii scenicznej. Zachwycił gibkością Graziano Bongiovanni w roli Chłopca ze świty Tytanii. Z przyjemnością patrzy się na Michała Ośkę, który szlifuje swój własny styl. Natalia Madejczyk pokazała swój bardzo udany, komiczny pomysł na postać.

"Sen nocy letniej" Izadory Weiss to przyjemna podróż po zakamarkach dramatu Szekspira w poszukiwaniu ulotności i kontekstów. To także balans między sztuką wysoką a rozrywką z dobrą motywacją uniwersalności przekazu.

Katarzyna Wysocka
Gazeta Świętojańska
31 maja 2013

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski