Dokąd cię oczy prowadzą

"Samobójca" - reż. Robert Czechowski - Lubuski Teatr w Zielonej Górze

Sen. A w nim dziesiątki myśli. Tajemnic, ukrytych znaków zapytania. Szepty, które przechodzą w krzyki: „Masza, Maszeńka". Głosy przechodzą w kształty. Sen uruchamia postaci.

Mogą mieć różne imiona: Strażnik Księżyca, Przepaść, Czarne słońce. Stwarzają się na podobieństwo naszych dni – czasem śmiesznych, rozmarzonych, samotnych, czarnych. Z jednego snu chcemy uciec jak najszybciej, w drugim zostać jak w przytulnym mieszkaniu. Pamiętamy pewnie, jak trudno się biegło do celu, a krzyk uwiązł w gardle. Jedna z koncepcji mówi, że to ktoś nas śni. A my żyjemy – tam, w środku wielkiej głowy. Niektórzy są w stanie wyrysować wyśnione miasta. W niektórych pracuje od lat wciąż ten sam, jeden sen. Co śni Sienię Podsiekalnikowa? Może ukazane tu społeczeństwo, które tak długo czekało na wymarzonego wybawcę.

„Samobójca" Nikołaja Erdmana w reżyserii Roberta Czechowskiego nie pyta o to, co będzie jak skończy się pasztetowa. Spektakl, utrzymany w transowej konwencji nie imituje Rosji sprzed blisko stulecia. W „Wizycie starszej pani", zrealizowanej przez Roberta Czechowskiego równo dziesięć lat temu, Klara Zachanassian przyszła wyrównać rachunek krzywd. Oczekiwanie zrodziło strach, zamieniło człowieka w dygoczące zwierzę. Podobne napięcie jest w tekście Erdmana. „Już czas" – mówią upadli aniołowie z tamtej strony. Zamiast Klary mamy obywateli Rosji, którzy czekają na śmierć Podsiekalnikowa jak na wybawienie. Wieniedikt Jerofiejew w niezapomnianym poemacie prozą „Moskwa-Pietuszki" pisał: „Jeśli masz ochotę iść w lewo – to idź w lewo. Jeśli chcesz iść w prawo – to idź w prawo. I tak nie masz dokąd pójść. Także najlepiej idź przed siebie, dokąd cię oczy prowadzą". U Erdmana w „Samobójcy" jest podobnie. Sienia wybiera drogę najtrudniejszą. W stronę życia.

Historię tę można czytać współcześnie i piętrowo. Tak, by każdy widz, na poszczególnych poziomach opowieści, odnalazł swoje sensy. Każdy przecież pragnie spokoju, równowagi, ale i wyrażenia zwyczajnej niezgody na świat. Humanistyczny aspekt historii Podsiekalnikowa wyraża się w potrzebie opowiedzenia o sobie w świecie, który nie słucha. To człowiek sprowadzony do roli konsumenta pasztetowej jest istotą martwą. Zapowiedź samobójstwa jest więc fortelem, który umożliwia wypowiedź. Egoistyczny, klanowy i interesowny układ, który reprezentują tutaj arystokraci, inteligenci, socjaliści i artyści jest lustrem dla nas. Współcześnie przecież rozgrywa się nasilony dramat nieakceptacji, który jest w stanie zabrać marzenia wielu młodym, wchodzącym w ten świat ludziom. To usieciowiona rzeczywistość, sformatowana do wymiarów Facebooka jest adresatem monologu Siemiona Siemonowicza. Tekst

Erdmana jest kopalnią metafor, skrzydlatych myśli świadczących o reporterskim słuchu autora. Jednocześnie, potencjał spektaklu skrywa się w dowcipnym i bystrym tekście, w którym między „pif" i „paf" rozgrywa się gęsty świat współczesnego Everymana.

Janusz Łastowiecki
Lubuski Teatr w Zielonej Górze
25 kwietnia 2018

Książka tygodnia

Teatr lalek w dawnej Polsce
Fundacja Akademii Teatralnej i Akademia Teatralna
Marek Waszkiel

Trailer tygodnia