Dorosły z duszą dziecka

55. Przegląd Teatrów Małych Form "Kontrapunkt" - Szczecin - Dzień 7

Kolejny zagraniczny spektakl konkursowy pokazał jak bardzo nowoczesna technologia wkracza do teatru. W zasadzie był poszukiwaniem teatru w teatrze. Na szczęście drugi spektakl tego dnia był spotkaniem z prawdziwym człowiekiem.

Podczas tegorocznego Kontrapunktu premierę miał spektakl "A ja żyję bardzo" w reżyserii Ewy Galicy. To wzruszająca podróż przez świat wykreowany przez szczecińskiego poetę Piotra Gęglawego. Występują: Romek Zańko, Paweł Niczewski. Aktor Profesjonalny i Aktor Nieprofesjonalny spotykają się na scenie, by ożywić postaci i historie opisane w wierszach.

Piotr Gęglawy był szczecińskim artystą z Zespołem Downa. Zaczynał od rysunków, w których przedstawiał swoje wizje świata. Potem zaczął pisać wiersze. Na podstawie jego tekstów kilka lat temu powstała sztuka "Po sznurku". To historia pewnej znajomości. Nagle w życiu samotnego, starszego, pisarza pojawia się pięćdziesięcioletni "chłopiec" - dorosły z duszą dziecka.

Piotr Gęglawy był podopiecznym Romka Zańko z Fundacji Pod Sukniami. Narodziła się z tego wieloletnia przyjaźń. W spektaklu prezentowanym na Kontrapunkcie Romek Zańko z Pawłem Niczewskim, aktorem Teatru Współczesnego w Szczecinie, przeplatają wspomnienia o nieżyjącym już artyście z jego wierszami. Na zmianę wcielają się w Piotra, odgrywają charakterystyczne dla niego gesty, słowa, powiedzenia. Kłócą się przy tym, wzruszają, bawią. To wzruszający, chwilami zabawny, chwilami refleksyjny, spektakl, w którym poznajemy Pingwiny, które uczą fruwać Anioły, razem z Ziemniakiem zakochujemy się w Grubej Cebuli, a z Wilkiem Adamem, który bał się bać, wybieramy się na wycieczkę do sklepu zoologicznego. To świat magiczny.

W nurcie konkursowym widzowie obejrzeli "Virtual Ritual" Jana Mocka z Czech. To oryginalny, nawiązujący do doświadczenia gry spektakl, który przenosi widzów do równoległego świata video gier online (MMOG). To eksploracja cyfrowej społeczności, którą tworzą miliony ludzi na całym świecie każdego dnia logujących się w ogromnych światach gier. Spektakl zestawia ze sobą rzeczywiste i wirtualne miasto. Pierwsza część przenosi nas do świata gry, oparta jest na badaniu zasad rządzących grami MMOG. Następująca po niej część „site-specific" rozszerza obszar gry na otaczającą miejsce przedstawienia przestrzeń.

Aktorzy, czy może raczej performerzy, na początku tworzą wymyślone przez siebie awatary, którymi sterują w wirtualnym mieście. W tej części ich rola ogranicza się do siedzenia za komputerem. Druga część została nakręcona w Szczecinie i pokazuje artystów w przestrzeni miejskiej. Przemieszczając się ulicami miasta grają różne role, zaczepiają przechodniów, wzbudzają zainteresowanie albo obojętność innych. Koniec jest zaskakujący - okazuje się, że realni aktorzy również mogą być wymyśleni. Mogą być awatarami, jak w grze. Mogli wymyślić swoją tożsamość. Jaka jest więc granica między grą i rzeczywistością? Czy osoba, którą spotykam, zawsze mówi prawdę na swój temat? Czy wiemy z kim mamy do czynienia? Czy nasze życie niewiele się różni od gry? A może życie samo w sobie jest grą?

To ciekawy eksperyment, ale czy to jest teatr? Wielu widzów po wyjściu ze spektaklu zadawało sobie to pytanie. Jeżeli mamy oceniać ten eksperyment w kategoriach sztuki, to bliżej mu do filmu niż do teatru. Bo tak naprawdę nie było w nim sceny, nie było gry na żywo. Niewątpliwie tematyka spektaklu nawiązywała do hasła tegorocznego Kontrapunktu - prawda, ale jak dla mnie za mało tu teatru w teatrze.

Małgorzata Klimczak
Dziennik Teatralny Szczecin
10 września 2021

Książka tygodnia

Trailer tygodnia

Film balkonowy
Paweł Łoziński
Czy każdy może być bohaterem filmu? C...