Dorosłych zabawy w dzieci (1)

3. Festiwal małych Prapremier w Wałbrzychu

W niedzielę 17.09 w wałbrzyskim Teatrze Lalki i Aktora po raz trzeci zainaugurowano Festiwal Małych Prapremier, cykliczną już imprezę prezentującą najciekawsze polskie spektakle dla tych młodszych i nieco starszych widzów.

W tym roku festiwal otwarła najnowsza premiera macierzystego teatru czyli „Afroazja" w reżyserii Martyny Majewskiej. Opowiada o przygodach dziewczynki, która ruszyła w iluzoryczną podróż do niejakiej Afroazji, dokąd wyjechała jej matka. Mała ukrywa za maską Batmana wszystkie swoje lęki, przeżywa przygody, zapoznając zarazem młodszą widownię z geografią egzotycznych państw i kontynentów, takich jak Chincja, Hindini, a nawet konsumencką Emaryką. Dowiaduje się od ufoludkowatych Emarykanów że podstawa to coca – cola, w Hindini pomagają jej ośmiorękie bóstwa, ale i tak nic nie może się równać z nocą spędzoną w Mc Donaldzie. Sztuka jest ciekawa, ze względu na wielość perspektyw, Pollianna ucieka od samotności, ale zarazem goni za wymarzonym, naiwnym szczęściem. Wchodzimy w jej opowieść jak w sen dziecka, pełen fantasmagorii, dziwnych istot i bajkowej scenografii. Pytanie, który happy end jest prawdziwszy, ten, w którym Pollianna dojrzewa i wychodzi ze świata dziecięcego egotyzmu czy ten w którym znajduje piękną, szczupłą matkę w rajskiej krainie. Spektaklowi towarzyszą wpadające w ucho piosenki.

Dalej jest równie poważnie i raczej smutno. Dorośli zamieniają się rolami z dziećmi, stają się nieodpowiedzialni, wściekle poszukują zabawy, spełnienia swoich pasji, zapominając o swoich samotnych dzieciach, „ odjeżdżających w swoje światy". W „Prostej historii", przepięknie, choć skromnymi środkami, zrealizowanym spektaklu w rzadkiej technice au planchetes na początku jest kartonowa sielanka :słońce, szczekający piesek, podskakująca z radości rodzina. Niezauważalnie nadciąga burza, metafora złych emocji dorosłych, którzy kłócą się w obecności dziecka. To taka teatralna terapia dla dzieci przeżywających rozstanie rodziców, pozwalająca na psychiczne katharsis.

Kolejne przedstawienia wnoszą też niepojące diagnozy. W „Piekło – niebo", znakomicie wyreżyserowanym, zrealizowanym z niezwykłym rozmachem spektaklu wrocławskiego teatru lalek matka to dj-ka „Daje radę', która radzi sobie, ale raczej ze swoimi przyjemnościami i pasjami niż z wychowaniem siedmioletniego synka, który najczęściej przebywa sam. Kiedy szalona matka ginie w wypadku i trafia do nieba, zaczyna mieć refleksje, wyrzuty sumienia i dochodzi nawet do spisku z jednym z diabłów, wszystko po to, by dostać jeszcze jedną szansę spędzenia czasu z dzieckiem. Polecam ten obraz dla całej rodziny, dorośli i ich pociechy będą miały niezły ubaw, wzruszą się i usłyszą mądrości o tym, że czasem akceptacja tego, co nam się przydarza jest najlepszym wyjściem niż walka z rzeczywistością i że mimo wszystko druga szansa zawsze nadejdzie, bo choć Bóg jest cynicznym, egocentrykiem, grającym godzinami w scrabble, to świat ma sens i nawet miłość diabła - bajkopisarza potrafi zmienić nieczułą ciotkę w kochającą opiekunkę. W fotel wbijają też multimedialne efekty, pokazy laserowej walki Belzebuba z Archaniołem, projekcje niebiańsko – piekielnej opery. Sztuka jest też hołdem dla Szekspirowskiego motta „ Życie jest teatrem, a ludzie aktorami", czy raczej marionetkami, gdyż prosto z drabiny wychodzącej z piekła, bohaterzy trafiają na scenę kukiełkowego przedstawienia. Taki teatr w teatrze, autotematyczne wnioski nasuwają się same, skończył się czas naiwnie odgrywanych scen kukiełkami, odbiorcy, zarówno Ci mali i duzi, mają już większe wymagania.

Kolejnym spektaklem – majstersztykiem jest „ Dzień Dziecka" z warszawskiego teatru Rampa. Tutaj przemieszanie ról staje się już dosłowne. Ojciec małej Paulinki, Bardzo Ważny Pan Dyrektor, posiada 12 telefonów i nie posiada kompletnie czasu na partyjkę chińczyka ze swoją sfrustrowaną córką. Kiedy ta przeszkadza mu w arcyważnej transakcji marakuji z Chińczykami, wszechwładny ojciec, który wymógł nawet na słońcu, by szybciej grzało, w afekcie wykrzykuje, jak bardzo chciałby stać się beztroskim dzieckiem, jego pragnienie w mig się realizuje. Spektakl naszpikowany jest surrealizmem i absurdem, rodem z Różewicza i jego „Kartoteki", bohater jako mały Jasiu boi się na nowo swojej groźnej matki, ale również monstrualnej szczotki do zębów i potworów – skarpetek. Świat szkoły, przystanek, autobus, rzeczywistość przybiera formę upiornego, Kafkowskiego systemu, nieprzyjaznego dzieciom. Aktorzy niczym w burlesce, świetnie przerysowują grane postacie, nauczyciele jak automaty wymagają, dają dwóje i moralizują „ ucz się żebyś był mądry", jednemu uczciwie się wymknie : „ żeby się nikt Ciebie nie czepiał". Monochromatyczna scenografia pełna archiwalnych zdjęć z dzieciństwa, scena koszmaru Jasia z postaciami a'la Ku – Klux – Klan, niektóre elementy sprawiają, że rodzi się pytanie, czy to spektakl dla dzieci czy raczej dla dorosłych. Świat z dotychczasowych spektaklów festiwalu to kraina niedojrzałych dorosłych, którzy zabawki zastąpili komórkami, laptopami, konsolami. Uciekają od odwagi spojrzenia w oczy własnym, nienasyconym ich obecności, dzieciom. Te, w odruchu obronnym, autystycznie zamykają się w swoim świecie ( jak bohater „ Piekło – niebo" w szafie), nienaturalnie dorośleją w atmosferze nadmiaru obowiązków.

Oby powyższe sztuki nie okazały się socjologiczną prognozą zamiany ról dorosłych i dzieci. Teatr może okazać się ponownie odtrutką i przestrzenią ponownego spotkania i porozumienia.

Justyna Nawrocka
Dziennik Teatralny Wałbrzych
22 września 2017

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia