Dotykając życia

\'Bliżej" - reż: Julia Pawłowska - Teatr im. Kochanowskiego w Opolu

W listopadzie w Teatrze Jana Kochanowskiego ogłoszono konkurs na realizację uznanego dramatu Patricka Marbera. Kilka miesięcy później - w lutym, mieliśmy okazję obejrzeć etiudy czwórki finalistów: Julii Pawłowskiej, Marcina Hycnara, Waldemara Raźniaka i Artura Wołocha. Sztuka Bliżej to efekt zmagań młodej reżyserki Julii Pawłowskiej. Jaki jest wynik?

Scena podzielona została ukośnym pasem białej wykładziny, na niej przy brzegu sceny dostrzegamy cztery portrety, statyw i aparat. Po prawej stronie usytuowany jest podest na początku sztuki pełniący funkcję ławki, potem łóżka. W tle, na środku, widzimy ogromne rozsuwane lustro, po prawej stronie białą tablicę. Scenografia została ograniczona do absolutnego minimum - przy tym jest bardzo efektowna i tworząca intymny nastrój. Na niewielkiej przestrzeni, przy minimalnych środkach, grają wielkie emocje.  

Krzykliwie wyglądająca Alice (Aleksandra Cwen) - tancerka w klubie nocnym i źle ubrany Daniel (Krzysztof Wrona), który zajmuje się pisaniem nekrologów, w wyniku przypadkowego spotkania zakochują się w sobie. Podobnie wygląda sytuacja dystyngowanej fotograf Anny (Arleta Los-Pławszewska) i wysoko postawionego dermatologa Larry’ego (Norbert Kaczorowski). To kolejna sztuka pokazująca zawiłe relacje międzyludzkie, pęd do sławy. Wszystko ocieka pożądaniem i potrzebą bliskości. Zobaczymy urywki z czterech i pół roku ich życia - jakże niepoukładanego, nerwowego. Oto syndrom naszych czasów - widzimy ludzi tak bardzo pragnących bliskości, i tak bardzo nie potrafiących być ze sobą. 

Spektakl podzielony został na poszczególne partie, oddzielone od siebie aranżacjami muzycznymi. Miało to dodać dynamizmu akcji, przypominało nieco ruch klatek filmowych. Zabieg ten sprawdził się dopiero w drugiej części spektaklu, w chwili, gdy obie pary się rozstają. Wyczuwalna jest każda emocja, padające słowa ranią jak noże. Szczególnie piękna jest scena wernisażu, gdy na planszy po prawej stronie sceny wyświetlona zostaje twarz Alice, po której spływają łzy, i która w czasie rozmowy Daniela i Anny zamyka oczy, jak gdyby czując to, co ma nadejść już niedługo. Uwagę przykuwają także kolejne odsłony spotkań Alice i Anny w jej pracowni, a także intymnej, przesiąkniętej erotyzmem schadzki Larry’ego z Alice w klubie nocnym.  

Julia Pawłowska jest znakomitym obserwatorem, kroi tekst kawałek po kawałeczku, wnikając w psychikę bohaterów, pokazując emocje i rozterki, jakie nimi targają. Godna uwagi jest świetna rola Aleksandry Cwen, która dojrzewa na scenie w najbardziej dramatycznych i przesyconych negatywnymi emocjami momentach. Rażąca niespójna i bardzo chaotyczna jest pierwsza połowa sztuki. Składając wszystkie te elementy okazuje się, że w wyczekiwanym „Bliżej” niektóre ciekawe pomysły to jednak za mało, by spektakl móc nazwać dobrym. Pewnym scenom brak intymności, aktorzy przebiegają koło siebie, żebyśmy jak najszybciej mogli zobaczyć kolejny urywek z życia bohaterów. Julia Pawłowska ma bardzo dobrych aktorów, ale sztuki nie obroni sama gra, gdy całość jest jednak nie do końca nieprzemyślana.

Katarzyna Olczak
Dziennik Teatralny Opole
9 czerwca 2009

Książka tygodnia

Stanisława Walasiewicz. Medaliści
Wydawnictwo Bosz
Redakcja: Marzena Jaworska

Trailer tygodnia