Dramatyczne 200 lat

rocznica powstania Teatru Dramatycznego w Płocku

20 października Płock będzie żył teatrem. Przynajmniej powinien, gdyż jedyna profesjonalna scena w mieście obchodzi 200. urodziny. Z tej to ważnej okazji odbędą się: uroczysta gala, świetna premiera, sesja naukowa i dwie wystawy. W Tumskie Wzgórze zostanie wmurowana tablica upamiętniająca powstanie Teatru

Rok temu po ciągłych narzekaniach na puste krzesła na widowni, pytaliśmy mieszkańców, dlaczego nie chodzą do swojego teatru. Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru wyruszyło do szkół. Odwiedziło najważniejsze szkoły średnie w Płocku - kuźnie przyszłej elity. Po rozmowach, można odetchnąć z ulgą - młodzież wie, że jest w Płocku teatr. Większość wie, gdzie. Ci, którzy nie chodzą, narzekają na repertuar. Reszta - na brak czasu i ceny biletów. Gdy trafi się pedagog chcący zabierać uczniów na spektakle do Warszawy lub Łodzi (fajna wycieczka na zakupy przy okazji), chętnych nie brakuje. Mimo że bilety są trzy razy droższe niż na premiery w płockim teatrze. Przyciągają nazwiska z obsady seriali, więc jeśli dyrektor Mokrowiecki nie zatrudni się dodatkowo na "Ranczo", Pogonowski nie rzuci sceny dla roli lekarza, a Bała nie będzie grał przyjaciela w "Przyjaciółkach", to widowni nie przybędzie. Cóż z tego, że Jacek Mąka zdobywał szlify w Paryżu. Ile osób dzisiaj wie, co to jest ta Comedia Francaise? Winę za obecny stan rzeczy ponosi kryzys. Nie. Nie tylko ekonomiczny. 

W 1812 roku z inicjatywy prefekta departamentu płockiego Rajmunda Rembielińskiego powstaje w Płocku teatr. Nie teatrzyk, nie mała scenka w domu kultury, ale wspaniały Teatr. Zajmuje budynek zrujnowanego kościoła pw. św. Trójcy przy ulicy Piekarskiej. W 1822 roku otrzymuje nowy fronton według planów Ludwika Mahna. Biały, elegancki teatr, z widokiem na Wisłę w niezmienionym kształcie architektonicznym przetrwał do 1940 roku. Burzą go hitlerowscy okupanci. Zawodowa scena wznawia działalność dopiero w 1975 roku, dzięki staraniom Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru - grupy ludzi, która regularnie chodzi do teatru, interesuje się nowymi pomysłami realizacyjnymi, zaprasza na spotkania ludzi sceny, ogląda przedstawienia w innych polskich teatrach.

Reaktywowany teatr przygarnia Dom Kultury, zbudowany dla pracowników Petrochemii, na potrzeby ukulturalniania robotniczego w większości społeczeństwa i dostarczenia nieco rozrywki po pracy. Patronami teatru zostają Ryszarda Hanin i Tadeusz Łomnicki, a pierwszym dyrektorem placówki - Jan Skotnicki. W 1980 roku teatrowi przybywa imię. Odtąd nazwa brzmi: Teatr Dramatyczny im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku. - Nie ma osobnej recepty na teatr płocki - mówił wówczas Jan Skotnicki. - Istnieje tylko imperatyw najważniejszy - jest nim poczucie odpowiedzialności za całokształt kultury narodowej. Za dyrekcji Skotnickiego w Płocku powstały m.in. spektakle: "Słowik" Brylla, "Wieczór trzech króli" Szekspira i "Tango" Mrożka. Najmłodszą publiczność zachwycał wielokrotnie wystawiany "Czarodziej ze Szmaragdowego Grodu". Po Janie Skotnickim do Płocka przyszedł Andrzej Maria Marczewski. Dużym wydarzeniem była inscenizacja "Brata naszego Boga" Karola Wojtyły.

Sukcesem okazały się spektakle "Mistrz i Małgorzata" oraz "Psie serce" według Bułhakowa. Świetne recenzje zyskały przedstawienie "Oni" Witkacego i inscenizacja sztuki Karola Wojtyły "Przed sklepem jubilera", w reżyserii Marczewskiego. Kolejna dyrekcja - Jerzego Stępniaka (1984-1990) przyniosła ciekawe przedstawienia "Dwóch teatrów" Jerzego Szaniawskiego i "Wiśniowego sadu" w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego. Odbyła się prapremiera sztuki Bohdana Urbankowskiego "Chłopiec", który odchodzi. Tomasz Grochoczyński objął teatr w sezonie 1985/1986. Rozpoczął "Świętoszkiem" Moliera - 100. premierą teatru płockiego, w reżyserii Macieja Dzienisiewicza. Publiczność zapamiętała "Kolację na cztery ręce" i "Róbmy swoje" Młynarskiego w reżyserii Marcina Sławińskiego. O tym ostatnim spektaklu pisano nawet w stołecznym "Radarze": "Nawet w saunie męskiej mówi się o tym przedstawieniu. W zespół wstąpił nowy duch. Wojewoda przyszedł za kulisy i pogratulował. Finał śpiewa się na bis. Bisują niektórzy widzowie, przychodząc drugi, trzeci raz, co zauważyli z bystrością oka aktorzy. Nie ma nic przyjemniejszego niż obopólna satysfakcja tych co na scenie i na widowni". Finałową piosenkę z Róbmy swoje pod znamiennym tytułem "Jeszcze w zielone gramy" cenzura zdjęła z programu, ale i tak odśpiewano ją za kulisami.

Marek Mokrowiecki przyszedł do Płocka we wrześniu 1990 roku. Rozpoczął od "Boga" Woody Allena i zebrał przychylne recenzje. W repertuarze teatru znalazł się też "Jeremiasz" Karola Wojtyły. W sezonie 1991-1992 prasa odnotowała sukces "Snu nocy letniej" w reżyserii Mokrowieckiego. Ogromną sympatię widowni i przychylność recenzentów zyskała "Historia partii umiarkowanego postępu w granicach prawa", z Grażyną Zielińską w roli Szwejka. Hitem okazała się inscenizacja "Ani z Zielonego Wzgórza", która pobiła wszelkie rekordy popularności wśród płocczan i jest wznawiana do dzisiaj. Jubileusz 20-lecia reaktywowanego Teatru Dramatycznego przyniósł interesującą inscenizację "Fausta" Goethego. W 2000 roku patron teatru doczekał się spektaklu "Zaszczepiłem mu tego motylka, panowie" w reżyserii Mokrowieckiego, według opowiadań "Profesora Tutki" Jerzego Szaniawskiego. W 2001 roku rozgorzała dyskusja o zasadności istnienia płockiej sceny. Pojawił się pomysł na teatr impresaryjny. Zastanawiano się nad likwidacją stałego zespołu. Na szczęście teatr przetrwał. W 2007 roku oddano do użytku nowy budynek. Po przebudowie i modernizacji powstał jeden z najnowocześniejszych teatrów w Polsce, z trzema scenami i rozbudowanym zapleczem technicznym, w którym odbywać się mogą spektakle, koncerty, widowiska operowe.

Hamlet pyta o teatr

20 października zaplanowano główne obchody 200-lecia Teatru. Będzie im towarzyszyć sesja naukowa w TNP, premiera "Hamleta" w reżyserii Marka Mokrowieckiego i wystawy. O tym, jak przebiegają przygotowania do jubileuszu, mówili na konferencji prasowej w teatrze: dyrektor Marek Mokrowiecki, aktorzy i twórcy premierowego spektaklu, dr Barbara Konarska-Pabiniak, która podczas obchodów zaprezentuje książkę "Teatr w Płocku 1812-2012" i prezes Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru - Jarosław Wanecki.

- Próby do "Hamleta" rozpoczęliśmy pod koniec sierpnia. Wybraliśmy przekład Barańczaka. Dosyć długo zastanawiałem się nad wyborem sztuki na obchody jubileuszu 200-lecia teatru. Chciałem, żeby to było przedstawienie z literatury z górnej półki. Dodatkowym bodźcem do wyboru tej sztuki była moja wyprawa do Gdańska, na Zjazd Polskich Hamletów. Złapałem atmosferę i zacząłem dłubać przy Szekspirze - opowiadał Marek Mokrowiecki. W roli Hamleta zobaczymy młodego aktora, Sebastiana Rysia, który niedawno dołączył do płockiego zespołu. - Dla Sebastiana jest to skok na głęboką wodę. Rok po szkole dostał potworne wyzwanie.

Konferencja prasowa przed jubileuszem

Hamleta można grać albo gdy jest się bardzo młodym, albo jak się podjeżdża już pod 40. Młodość nie ma balastu doświadczeń życiowych. 40-letni człowiek, wiem o tym, bo grałem Hamleta, mając 40 lat, ma inne spojrzenie na życie - mówił. - W Bielsku Białej na 3. próbie generalnej kolega Laertes tak mi przywalił w głowę, Że miałem podobną szramę - żartował reżyser.

Na marginesie wyjaśnię, jak wyglądają twórcy jubileuszowego "Hamleta" na kilka dni przed premierą: dyrektor Mokrowiecki ma szramę od obejmy na latarni, Sebastian Ryś, odtwórca głównej roli jest potłuczony, Bogusław Karbowski też jest poszkodowany, a asystent reżysera, Szymon Cempura ma zakwasy z powodu zajęć ruchowych prowadzonych przez Piotra Świtalskiego, który układa pantomimę. Atmosfera szekspirowska zawładnęła całym zespołem. Sebastian Ryś zapytany o to, czy poradzi sobie z wyzwaniem, nie krył radości. - Nie wybierałem sam, ale się cieszę, że tak się zaczyna moja kariera. Nie widziałem "Hamleta" na scenie, znam kilka filmów i czytałem na ten temat. Cenię sobie fakt, że pan dyrektor, który mnie prowadzi, nie zawsze, ale jest otwarty na sugestie wspólnej pracy - powiedział. Scenografią do spektaklu i kostiumami zajął się Sasza Owerczuk. - Dwa lata temu robiłem "Hamleta" w Łucku na Ukrainie i kiedy dostałem zaproszenie od dyrektora Marka, pierwsze co pomyślałem, to że zaproszenie przyszło z Polski, a w finale Fortynbras wraca z podbitej Polski i że to dla mnie znak - stwierdził. - Sasza jest mistykiem. Wykonał scenografię i kostiumy. Opuszczony orchestron to już część dekoracji. Z kostiumami jeszcze walczymy i myślę, że walka zakończy się w piątek nad ranem - zapowiadał Marek Mokrowiecki. W "Hamlecie" nie zobaczymy Jana Nowickiego, który ma inne zobowiązania. W roli Klaudiusza wystąpi Jacek Mąka. Goście konferencji obejrzeli fragment sceny pomiędzy Hamletem a Klaudiuszem. Chodzi o ciekawą scenę pocałunku. - Po tym pocałunku król pisze do króla Anglii, żeby Hamleta natychmiast stracić. To jest taki ostatni pocałunek, pocałunek śmierci, dosyć znaczący -przekonywał Jacek Mąka.

Tablica na Piekarskiej

Podczas spotkania w teatrze dyskutowano również o budżecie na reklamę. - Gdybym ja mógł rzucić na reklamę kilkanaście tysięcy złotych, zarzuciłbym miasto informacjami o jubileuszu, ale jest kryzys i poszły cięcia - wyjaśniał dyrektor Mokrowiecki. - A ja tu skubię przede wszystkim na scenę - dodał. Z kolei prezes Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru, Jarosław Wanecki, zaproponował, żeby skończyć z rozdawaniem biletów na premiery. Od tej pory zaproszenia na premiery będą kosztować niewielką sumę. Pomoże to uniknąć pustych krzeseł na widowni. PTPT również włącza się w obchody tak ważnego jubileuszu płockiej sceny. Ma w zanadrzu kilka niespodzianek, m.in. specjalną nagrodę.

- Kochajcie, państwo, artystów, kochajcie teatr i chodźcie do teatru - apelował Jarosław Wanecki. Historię teatru w Płocku przypomniała dr Barbara Konarska-Pabiniak. Opowiedziała o wizycie aktorów Teatru Narodowego w 1823 roku. Wtedy po raz pierwszy płocczanie zobaczyli najlepszych aktorów warszawskich: Józefę Ledóchowską, Marcina Szymanowskiego, Zygmunta Anczyca. Co ciekawe, wtedy płocczanie dowiedzieli się o przyjeździe gwiazd dopiero z teatralnych afiszy. Dzisiaj, przed jubileuszem, na razie nie widać plakatów zapowiadających urodziny sceny ani premierę Hamleta - arcydzieła dramaturgii światowej.

Z okazji jubileuszu płockiego teatru w miejscu, gdzie kiedyś stał - na ulicy Piekarskiej, nastąpi odsłonięcie tablicy i odbędzie się krótki happening.

Przed premierą "Hamleta", teatr zaprasza na otwarcie wystaw: "Ten stary Teatr", autorstwa Adama Łukawskiego i "Nowe plakaty teatralne" Mirosława Łakomskiego, który dla siebie, na własny koszt, robił plakaty do płockich sztuk.

- Stanisław Płuciennik dostarczył plany starego teatru, będą unikatowe zdjęcia z rozbiórki z 1940 roku - zapowiadał Marek Mokrowiecki. Jubileusz potrwa aż do Międzynarodowego Dnia Teatru.

W 1987 roku na łamach Tygodnika Płockiego ówczesny dyrektor sceny płockiej Tomasz Grochoczyński powiedział:

- W Płocku robię teatr w niemałym stopniu dzięki miłośnikom teatru i grupie intelektualnej elity, która walczy o to, aby teatr lokalny wznosił się na artystyczne wyżyny. Oni właśnie robią temu teatrowi publicity, bardziej liczące się niż oficjalna krytyka. Po latach teatr wciąż istnieje, głównie dzięki dotacjom oraz garstce ludzi zakochanych w jego magii. Jeśli do tej grupki nie będą dołączać następni - płocczanie zamkną teatr i nie pomoże widownia z regionu. Nie będzie kolejnych okrągłych rocznic.

Płocczanie o teatrze 

Teatr płocki kończy 200 lat. Zapytaliśmy czytelników, czy bywają w teatrze, co sądzą o płockiej scenie i dlaczego warto oglądać spektakle. Co im się podoba, a co chcieliby zmienić w funkcjonowaniu placówki.

Marta Szatkowska

Każdy, kto lubi teatr, będzie do niego chodził. Nieważne, czy spektakle odbywają się w szkole, domu kultury, na ulicy czy na jednej z najnowocześniejszych scen w Polsce, jaką ma płocki zespół. Nasz teatr ma za sobą 200 lat tradycji. Gdyby znalazł więcej mecenasów, moglibyśmy oglądać ciekawe realizacje najlepszych reżyserów. Nowoczesna scena pozwala na organizowanie zarówno spektakli, jak i przedstawień operowych czy koncertów. Powinniśmy doceniać to, że ją mamy i chodzić do teatru często. Teraz czekam na premierę Hamleta. Mam nadzieję, że reżyser nas czymś zaskoczy.

Teresa Gos

Trzeba chodzić do teatru. Gdy jest okazja, żeby w mieście, w którym akurat jestem coś zobaczyć, to idę na spektakl. Kilka przedstawień obejrzałam w Gdańsku. Cały czas jestem pod wrażeniem Ryszarda III, którego kilka dni temu obejrzeliśmy z Towarzystwem Przyjaciół Teatru w Teatrze im. Jaracza w Łodzi. Teraz się wybieram na płockiego Hamleta. To jest wielkie wydarzenie. Mam nadzieję, że zespół przygotuje dla nas wspaniały spektakl. Może na miarę Festiwalu Szekspirowskiego?

Ola Sitkiewicz

Odkąd przestałam być studentką, do teatru chodzę rzadko. Trochę odstrasza mnie cena biletów. Szkoda, że w Płocku nie ma wejściówek w niskiej cenie, które kupuje się przed samym spektaklem. Może wtedy byłoby więcej chętnych do odwiedzania teatru. Uważam, Że nasz teatr jest bardzo nowoczesny, ma fajnych młodych aktorów i można znaleźć w repertuarze coś ciekawego, chociaż zależy, w którym miesiącu.

Joanna Banasiak

Teatr to magia i stwierdzenie to jest prawdziwe zarówno w stosunku do płockiego teatru, jak i np. Comedie Francaise. Gasną światła, podnosi się kurtyna, zaczyna się gra słów, gestów, emocji. I to wszystko jest również w naszym teatrze. A że czasami wychodzimy z niego z niedosytem, niezadowoleniem. .. Cóż, magia nie jest przecież łatwa, bywa, że staje się niezrozumiała. Jednak magiczny świat pociąga, dlatego bez względu na wszystko warto wkroczyć do niego po raz kolejny. I trzeba wierzyć, że jak w klasycznej baśni wszystko skończy się szczęśliwie.

Jarosław Wanecki

 Staram się, jako lekarz, zarażać teatrem, uważając tę chorobę za taką, która pozwala zobaczyć świat z innej strony, odreagować i pomyśleć, czy nie dałoby się postępować inaczej. Teatr oczyszcza i uzdrawia. Pozorna izolacja czterech ścian i sceny pozwala na zbliżenie do emocji nie tylko odtwórców ról, ale także bohaterów z krwi i z kości, bez udawanego reality show i medialnego mizdrzenia. Szukam teatru w całej Polsce, także w Płocku. Porównywanie sztuk, aktorów, scenariuszy, scenografii pozwala na dyskusję, wymianę poglądów nie tylko teatralnych, ale ponad wszytko pokazuje nasze pozasceniczne role w życiu.

Lena Szatkowska
Tygodnik Płocki
18 października 2012

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia