Drugi weekend LOT-u

12. Letni Ogród Teatralny

Jeśli ktokolwiek spodziewał się, że tropikalne upały tudzież finały mundialu zniechęcą katowiczan do uczestniczenia w weekendowych imprezach zorganizowanych w ramach 12. Letniego Ogrodu Teatralnego - ten był w grubym błędzie. Zarówno w sobotę, jak i w niedzielę kolejki ustawiały się na długo przed oficjalnym otwarciem sprzedaży biletów

10 lipca na deskach sceny przed siedzibą Centrum Kultury Katowice gościł Teatr Ludowy z Krakowa. Aktorzy zaprezentowali komedię „Pół żartem, pół sercem”, której tytuł stanowi parafrazę przeboju kinowego z lat pięćdziesiątych. Kanwę spektaklu stanowi historia dwóch niewydarzonych artystów z prowincji, chcących zyskać sławę i uznanie graniem twórczo skróconych sztuk Szekspira. Po siedemnastu latach daremnych wysiłków Jack oraz Leo dochodzą do wniosku, że powinni inaczej zadbać o znośne warunki egzystencji. Przypadkiem dowiadują się, że zamożna, umierająca milionerka chce przekazać majątek dawno niewidzianym siostrzenicom. Postanawiają więc odegrać role swojego życia, wcielając się w postaci zaginionych krewnych. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że dogorywająca staruszka wykazuje imponującą żywotność (wbrew wysiłkom domowego lekarza, gorąco zainteresowanego wysłaniem niesfornej pacjentki na tamten świat), pastor Duncan od początku wietrzy oszustwo, a przede wszystkim – gdyby na horyzoncie nie pojawiły się dwie urocze damy…

„Pół żartem, pół sercem” szturmem podbiło serca katowickiej publiczności. Inteligentnie opowiedziana opowieść wykorzystująca nieśmiertelne schematy z komedii pomyłek, wartka akcja, ciągłe podtrzymywanie napięcia – te wszystkie czynniki przesądziły o przyjęciu przedstawienia. Wśród kobiet szczególne uznanie wzbudziło poświęcenie Piotra Pilitowskiego oraz Tomasza Schimscheinera, którzy dzielnie paradowali w pończochach, butach na obcasie oraz z wypchanymi biustonoszami. I trzeba przyznać, że w tych niecodziennych strojach udało im się zatańczyć z wielką gracją i wdziękiem. Natomiast panowie najpewniej byli wdzięczni za wplatanie w treść przedstawienia aktualnego wyniku meczu Niemcy-Uruguwaj.

W niedzielę dla dzieci przygotował spektakl „Była sobie babuleńka” Teatr Marka Wita z Katowic. Dodajmy – spektakl dość niezwykły, ponieważ główną rolę w nim odgrywali mali widzowie, którzy grają, śpiewają bez żadnego uprzedniego przygotowania. Marek Wit oraz Ewa Reymann pełnili funkcję moderatorów dziecięcej zabawy w teatr: czuwali nad przebiegiem historii, resztę pozostawiając dzieciom z widowni. Umiejętność zapanowania nad niesfornymi maluchami niewątpliwie wzbudza podziw, choć nie udało się uniknąć niespodziewanych sytuacji. W którymś momencie wodzirej całego przedstawienia zorientował się, że ktoś cichaczem bawił się sprzętem grającym, toteż odtwarzane ścieżki muzyczne nie odpowiadały fazom spektaklu. Marek Wit nie stracił rezonu ani dobrego humoru także wtedy, gdy zawieruszył się akustyk i muzyka skutecznie zagłuszała kwestie wypowiadane przez aktorów. Dzieciom nie przeszkadzało to w ogóle, gdyż za bardzo były pochłonięte historią niesfornego koziołka oraz zrozpaczonej babuleńki.

Drugi weekend LOT-u zwieńczył koncert Renaty Przemyk. Jak powiedział Mirosław Neinert, jest to jedna z niewielu wokalistek w polskiej muzyce, które w pełni zasługują na miano artystki z prawdziwego zdarzenia. Występ Przemyk w pełni potwierdził tę opinię. Piosenkarka wraz z zespołem brawurowo wykonała kilka kompozycji z ostatniej płyty „Odjazd” oraz utwory z wcześniejszego okresu twórczości. Obdarzona niepowtarzalnym głosem oraz osobowością artystka przez półtorej godziny czarowała publiczność, śpiewając o dylematach trapiących współczesnych ludzi: o niespełnionych miłościach, trudnościach z akceptowaniem świata, problemach z poszukiwaniem własnego „ja”. Na bis wykonała jeden ze swoich największych przebojów „Babę zesłał Bóg”, budząc niekłamany entuzjazm wśród widowni. Po koncercie można było uzyskać także autograf Renaty Przemyk.

Na przyszły weekend zaplanowano koncert Jaromira Nohavicy, czeskiego barda oraz pieśniarza (według kasandrycznych przepowiedni Neinerta fani będą musieli założyć obóz na Placu Sejmu Śląskiego, by uczestniczyć w tym występie). W niedzielę zaś zaprezentuje się Teatr KTO oraz Teatr Niepotrzebny z Krakowa w spektaklu „Audiencja III czyli raj Eskimosów”.

Monika Wycykał
Dziennik Teatralny Katowice
14 lipca 2009

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia