Dusząc się we własnej... zupie

"Daily Soup" – reż. Małgorzata Bogajewska – Teatr Narodowy w Warszawie

W czasach pandemii ciężko poruszać ciężkie tematy, pomimo, że szykuje się powolny powrót do normalności. Chociaż... Wszystko zależy od tego jak podejdziemy do takiego tematu. „Daily Soup" porusza takie właśnie tematy, ale w sposób łagodny i z humorem.

„Daily Soup" to komediodramat napisany przez siostry Gabrielę i Monikę Muskała (pod wspólnym pseudonimem „Amanita Muskaria") zainspirowany kłótnią małżeńską, którego świadkiem była kilkuletnia córka pary. Jedna z autorek, Gabriela, nazwała dzieło „lekkostrawną komedią... o ciężkim trawieniu życia". I to jedno zdanie najlepiej oddaje sens spektaklu.

Życie rodzinne po polsku

Bohaterowie to czteroosobowa, niemal do bólu klasycznie polska rodzina – matka (Halina Skoczyńska), ojciec (Janusz Gajos), córka (Anna Grycewicz) i babcia (Danuta Szaflarska). Wiodą z pozoru normalne życie pełne codziennej rutyny – ojciec wraca z pracy, podczas gdy matka robi zakupy i przygotowuje obiad, później ogląda z babcią opery mydlane, a córka wpada do rodziców na obiad.

Zupa w tytule nie odnosi się jedynie do tradycji dwudaniowego obiadu w Polsce, ale także do kwestii, które przyciągają uwagę widza od pierwszej sylaby – każdy domownik zdaje się bowiem żyć we własnym świecie, mówi do reszty, ale jednocześnie jakby sam do siebie, a ich dialogi przeplatają się ze sobą, mieszają, plączą, łączą i znów rozdzielają niczym warzywa w garnku z zupą.

Drugie dno garnka

Oczywiście nie byłoby stereotypowej polskiej rodziny bez utajnionych żali i sekretów. W toku akcji dostajemy obraz kobiety nieszczęśliwej we własnym małżeństwie, ojca zażenowanego, a jednocześnie przytłoczonego zachowaniem i nawykami swojej żony, dorosłą córkę traktowaną przez rodziców jak małe dziecko i żyjącą przeszłością babcię.
Każde z nich przeżywa rzeczywistość na własny sposób, niemo krzycząc z rozpaczy, że życie nie potoczyło się inaczej.

Sama historia „Daily Soup" nie jest zbyt ciekawa, jednak nie taki był cel sztuki. Pierwsze skrzypce grają tu wspomniane już dialogi i sposób ich przeplatania się oraz druga, emocjonalna warstwa i prawdziwe oblicza bohaterów ukazane gdzieś między wierszami, czasem w po kawałeczku, czasem niemal w całości. Taki sposób kreowania postaci był nie lada wyzwaniem dla aktorów, ale cała czwórka stanęła na wysokości zadania.

W „Daily Soup" nie brakuje elementu humorystycznego, jednak nie jest to sztuka na której będziemy pokładać się ze śmiechu na podłodze. Raczej delikatnie się uśmiechniemy, tu i ówdzie parskniemy, a na koniec zastanowimy się ile polskich rodzin żyje w podobny sposób, ukrywając swoje żale i mroczne tajemnice przed najbliższymi.

Paulina Cirocka
Dziennik Teatralny Trójmiasto
21 maja 2020

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Nastazja wychodzi za mąż
Krzysztof Babicki
Kameralny spektakl o namiętnościach n...