Dwa słowa od Moniuszki i Tansmana

Dwa Słowa, teatr:Teatr Wielki - Opera Narodowa w Warszawie

Sceniczne pożenienie jednoaktówek Stanisława Moniuszki i Aleksandra Tansmana w operową całość z początku wydawało się przypinaniem kwiatka do kożucha. Okazuje się jednak, że o sukcesie stanowi przede wszystkim pomysł. Laco Adamik ten pomysł miał i dlatego z pozoru karkołomne połączenie dwóch odmiennych stylistyk okazało się pomysłem oryginalnym.

Na anonsowane jako "Dwa słowa" opery składają się "Verbum nobile" Moniuszki i "Przysięga" Tansmana. Dzieło Moniuszki jest pozornie błahym obrazkiem ilustrującym szlachecką obyczajowość. Oto bowiem głowy dwóch rodów obiecują sobie, że ich dzieci się pobiorą. Zanim jednak nastąpi szczęśliwy finał, dochodzi do różnych nieporozumień i przeinaczeń. XIX-wieczną treść libretta Laco Adamik umieścił w scenografii rodem z lat dwudziestych, dzięki czemu frazy "o łanach pszenicy" ani nie żenują, ani nie śmieszą, a punkt ciężkości przenosi się na perypetie bohaterów. Pod względem inscenizacyjnym zresztą obie części wzajemnie się dopełniają - wrażenie przepychu i nadmiaru w "Verbum nobile" ustępuje po ascetycznych i prowokacyjnie oszczędnych wnętrzach w "Przysiędze". 

Spuścizna Aleksandra Tansmana, polskiego kompozytora mieszkający na stałe w Paryżu, jest w Polsce stopniowo odkrywana. Wielkim orędownikiem jego twórczości jest Mark Minkowski, który dzieła Tansmana wykonywał już na koncertach z Sinfonią Varsovią. Dlatego też za włączenie do repertuaru dzieła mało znanego, ale docenionego wcześniej na świecie należą się dyrekcji Opery słowa uznania. Libretto opery Tansmana oparte jest na jednej z nowel Balzaka, a samo dzieło napisane w 1953 r. nawet dziś brzmi lekko awangardowo. Historia miłości Hrabiny do hiszpańskiego zbiega pełna jest psychologicznej dramaturgii. Atmosferę wzmaga mroczna przestrzeń i pełna napięcia muzyka tak że słuchacz od początku zostaje uwikłany w skazaną na klęskę relację nieszczęśliwej Hrabiny z więźniem. 

Laco Adamik doskonale zdawał sobie sprawę z ryzyka, jakim była sceniczna synteza dzieł tak skrajnie różnych. Reżyser znalazł jednak punkt ciężkości w librettach obu oper, próbując zbadać, ile kiedyś "ważyło" słowo. Dopomagają mu w tym soliści i orkiestra. Świetnie wypadają zwłaszcza panie: Marta Boberska w roli Zuzi ("Verbum mobile") urzeka swoim jasnym głosem, a Anna Karasińska idealnie odtwarza postać wiarołomnej żony, dodając do swojej roli aktorstwo (co wcale nie jest oczywiste) i zmysłowość. Wybornie odnalazł się też Michał Dworzyński, który poprowadził orkiestrę stanowczo i pewnie. 

Zarówno w "Verbum nobile", jak i w "Przysiędze" kluczem do zrozumienia postaci i dokonywanych przez nich wyborów jest wartość i znaczenie, jaką bohaterowie przydają słowu. Odmienne stylistyki, inne style muzyczne, a jednak wydźwięk wydaje się na wskroś współczesny i aktualny. Słowo to odpowiedzialność, ze wszystkimi swoimi konsekwencjami.

Marta Nadzieja
www.kulturaonline.pl
20 lutego 2009

Książka tygodnia

ADAPTACJA. Skrzynka z narzędziami
Akademia Teatralna im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie
Marta Miłoszewska

Trailer tygodnia