Dwa światy

"Królewicz i żebrak" - reż: D.Wiktorowicz - Teatr im.Mickiewicza, Częstochowa

Teatr im. Mickiewicza w Częstochowie na zakończenie sezonu przygotował spektakl dla dzieci i młodzież - "Królewicza i żebraka" według powieści Marka Twaina, w adaptacji i reżyserii Dariusza Wiktorowicza, znawcy teatru dla najmłodszych

Dariusz Wiktorowicz od kilku lat mianuje funkcję dyrektora Teatru Dzieci Zagłębia im. Dormana w Będzinie, stąd znajomość materii spektaklu dla dzieci nie jest mu obca. Co więcej – „Książę i żebrak” to tytuł, który reżyserował już po raz trzeci. 

Spektakl jest opowieścią o dwóch, bardzo podobnych pod względem fizycznych chłopców. Jednak poza fizjonomią dzieli ich dosłownie wszystko, gdyż żyją w dwóch różnych światach: jeden dzierży berło króla, drugi –laskę żebraka. Kaprys młodego króla oraz zły moment, sprawią, że ich życie ulegnie zmianie: nędzarz zostanie władcą, władca – nędzarzem.

Główne role – Toma i Edwarda – kreują dwie aktorki upodobnione do siebie za pomocą peruk. To, co odróżnia od siebie te postaci to ich kostiumy, którymi potem się wymienią i nic już nie będzie takie samo. Zresztą – kostium i jego barwa to w tym spektaklu znak przynależności do grupy społecznej: królewski dwór odziany jest w wyszukane stroje w barwach od purpury, przez złoto, po jasne barwy. Kostiumy żebraków zaś są stylizowane na potargane łachmany w tonacji brązowo-szarej. To, że kostium to jeden z pierwszych komunikatów o nas świadczących pokazane zostało w – bardzo dobrze skonstruowanej – pierwszej scenie, kiedy to przedstawieni zostają nam Tom i Edward. Pierwszego z nich tłum ubiera w łachmany, drugiego – dwór w królewskie szaty.

Oprócz kostiumów ważną rolę w spektaklu pełnią: światło oraz scenografia wraz z rekwizytami. Za pomocą światła wykreowana została aura bajkowości i tajemniczości. Scenografię tworzyły ozdobne tkaniny lub potargane kotary (w zależności od miejsca akcji) zawieszone na sztankietach, które świetnie współgrały z kostiumami bohaterów. Dobre to zresztą rozwiązanie inscenizacyjne, zwłaszcza, kiedy inscenizacji towarzyszy tak szybkie tempo i miejsce akcji (ulica, dwór królewski, mieszkanie żebraków, pokój księcia). Dopełnieniem scenografii, i tym samym miejsca akcji, był rekwizyt – laska, tron, łoże.

Przedstawienie jest interesujące również ze względu na warstwę muzyczną – aż się prosi, aby kiedyś reżyser wystawił ten tytuł na którejś ze scen muzycznych: warstwa dźwiękowa, czyli wpadające w ucho piosenki już jest, wystarczy tylko odpowiednio rozbudować choreografię i sukces murowany. Zresztą –częstochowski spektakl również należy do bardzo udanych, gdyż został przygotowany z myślą o młodym widzu, przyzwyczajonym do odbioru wielu bodźców jednocześnie. I jest tych bodźców w „Królewiczu i żebraku” sporo: szybka akcja i towarzyszące jej zmiany dekoracji oraz konfiguracje bohaterów, wpadająca w ucho muzyka, dynamiczne sceny zbiorowe. Właśnie one najłatwiej zapadają w pamięć – na przykład ta z tłumem nędzarzy (przykuwająca uwagę choreografia Jakuba Lewandowskiego oraz dobrze wykorzystany rekwizyt w postaci kija) czy z udziałem dworu króla (atrakcyjne kostiumy i aranżacja przestrzeni). Myślę, że dzięki tym zabiegom młodzież chętnie wsłucha się w opowieść o królewiczu i żebraku.

Marta Odziomek
Dziennik Teatralny Katowice
4 lipca 2011

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia