Dwie odsłony "Święta wiosny"

7. Festiwal Wiosny

Polski Balet Narodowy otworzył w niedzielę Festiwal Wiosny. W wykonaniu warszawskiego zespołu zobaczyliśmy rekonstrukcję oryginalnej, prapremierowej choreografii "Święta wiosny" Wacława Niżyńskiego z 1913 roku i Maurice'a Bejarta z 1959 roku.

Oglądając rekonstrukcję choreografii Niżyńskiego, trudno się dziwić, że podczas premiery wywołała skandal. Jak publiczność przyzwyczajona do eterycznych i romantycznych baletów w tiulach mogła zaakceptować muzykę Igora Strawińskiego, która w niczym nie przypominała dotychczasowej muzyki baletowej? Jak mogła paryska socjeta zaakceptować taniec w jakichś filcowych kapciach, strojach ludowych? Jak wreszcie ta publiczność mogła zaakceptować taniec, który był zupełnie nieznany w ówczesnych teatrach?

Niżyński opowiedział historię z dawnej Rusi. Skojarzył muzykę Strawińskiego z tańcem obrzędowym i rytualnym. Wymyślił swój ruch, który był nowy, nieznany, "dziki", jak "dzika" jest muzyka, jak dzika była kultura tej części Europy. Oparł go na najbardziej pierwotnych regułach tańca, którego podstawą było koło. Mnie się ta choreografia podoba, tak jak podobają mi się obrazy mistrzów w muzeum. Mam świadomość, że jest to rekonstrukcja, ale za to jak pięknie zatańczona.

Maurice Bejart zerwał z kolorytem oryginalnej wersji "Święta wiosny". Jego historia rozgrywać się może wszędzie, bo wszędzie na wiosnę budzi się nie tylko przyroda, ale przede wszystkim mocniej zaczynają buzować hormony. Bejart opowiada o świecie męskim i żeńskim, które w finale przenikają się wzajemnie. To "Święto wiosny" kipi seksualnością i sensualnością, jest witalne i energetyczne. Bejart zaproponował nowy ruch, który również odwołuje się do tańca pierwotnego, w którym również najważniejsze jest koło z jego bogatą symboliką pełni.

Obie mają charakter historyczny. Obie inspirowały kolejne pokolenia choreografów. Obie ciągle fascynują publiczność. Duża w tym zasługa na pewno warszawskich tancerzy. W choreografii Niżynskiego zachwyciła mnie zwłaszcza Magdalena Ciechowicz (Wybrana), a w choreografii Bejarta - Anna Lorenc (Wybrana), Maksim Wojtiul (Wybrany), Adam Kozal i Wojciech Ślęzak (Przywódcy) oraz zespół męski.

Stefan Drajewski
Polska Głos Wielkopolski
21 marca 2012

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia