Dylematy władzy, albo o obyczajach

komentarz Wacława Krupińskiego

...A nawet przeciw. Bodaj ostatni raz Polak z Polakiem, by użyć terminu wicepremiera Jagielskiego, dogadał się podczas tzw. okrągłego stołu (o to, kim był ów Jagielski i co to za mebel ów stół, niech młodzi pytają rodziców, ja nie mam miejsca na tłumaczenie) - komentarz Wacława Krupińskiego w Dzienniku Polskim.

Zresztą może od niektórych rodziców młodzi dowiedzą się, że fakt owego dogadania się też był lipą, że w sumie był to układ pod stołem i w ogóle zaprzaństwo. Bo Polakowi z Polakiem dogadać się nie idzie. Jak już są trzy osoby, to cztery stanowiska, a jak nie daj Bóg osób pięć - to stanowisk jest tyle co, dajmy na to, na krakowskim dworcu autobusowym.

Do czego piję? (bo jak nie pić, skoro wielu spraw pojąć na trzeźwo nie sposób). Do sytuacji z dyrektorami teatrów podległych władzom Małopolski, a ściślej z jednym, z Krzysztofem Orzechowskim, który Teatrem im. J. Słowackiego kieruje od jesieni 1999 roku, a 31 sierpnia kończy mu się obecna umowa.

I oto 5-osobowy Zarząd Województwa Małopolskiego ma dylemat: ogłaszać konkurs na nowego dyrektora, czy może jeszcze pozwolić rządzić obecnemu? Zasłużył sobie, czy już dość jego władzy? Przepychanki w tej sprawie trwają, a decyzji jak nie było, tak nie ma. A przecież wydawałoby się, że 17 lat bez mała to czas wystarczający, by władza mogła sobie wyrobić opinię o dyrektorze teatru.

Wiem, że decydenci nie zawsze mają czas, by chodzić do teatru, zwłaszcza że daje on stale jakieś nowe premiery, że materia teatru niejednoznaczna jest, niemniej oczekiwałbym od władzy zdecydowania. Albo Krzysztof Orzechowski był dobrym dyrektorem albo złym. I o ile fakty dotyczące materii teatralnej są nie do końca wymierne, to przecież inne już tak. Łatwo sprawdzić, co zrobił w sferze inwestycji.

To, że część zespołu artystycznego chce teraz konkursu i mówi dyrektorowi Orzechowskiemu: pa, pa, nijak tego nie zmienia.

Można też dostrzec uruchomienie nowych scen, i szalony sukces Salonu Poezji Anny Dymnej. Było nie było, żony dyrektora.

Zresztą przypominam sobie nie tak dawny jubileusz z okazji 45-lecia pracy artystycznej Krzysztofa Orzechowskiego. Ileż nasłuchał się pochwał, ileż jego zasług przypomniano... A mówili to wszyscy - od wojewody poprzez marszałków województwa, co to teraz dziwnie rozdarci, po prezydenta miasta Krakowa. Tylko dusery jubileuszowe to były?

Wspominam o tym, bo naprawdę jestem przekonany, że było co ważyć i zważyć, by podjąć decyzję niekoniecznie dopiero w lutym - bo zakładam, że jednak wreszcie będzie. Tyle że teraz decyzja o konkursie oznacza, że jego rozstrzygnięcie nastąpi w maju. A dyrektora teatru nie zmienia się ot tak, jak polityka, w biegu, zwłaszcza sprinterskim.

Że część aktorów chce zmiany - rozumiem; że władza może mieć dość dyrektora po tylu latach - też pojmuję. Zwłaszcza, że obecny dyrektor Teatru im. J. Słowackiego łatwym człowiekiem pewnie nie jest. Jednakowoż władza coś zrobić musi... Nawet jeśli miałaby się okazać zimnym strategiem.

Wacław Krupiński
Dziennik Polski
9 lutego 2016

Książka tygodnia

Tamara Łempicka. Sztuka i skandal
Wydawnictwo Marginesy
Laura Claridge

Trailer tygodnia