Dysonans poznawczy

"Lilla Weneda" - reż. Michał Zadara - Teatr Powszechny w Warszawie

Jeszcze nigdy nie widziałam przedstawienia, które tak konsekwentnie realizowałoby zasadę: tekst sobie, a interpretacja sobie. Prowadzi to do dość schizoidalnego dysonansu poznawczego, gdy semantyka słów wypowiadanych przez aktorów nie odnosi się w najmniejszym stopniu do rzeczywistości scenicznej. Tekst dramatu Słowackiego po prostu nie jest aż tak giętki, by wpasować się w realia II Wojny Światowej i by nikt nie zauważył, że coś tu nie pasuje.

„W całej światowej dramaturgii nie ma utworu równie brutalnego. Bohaterowie Słowackiego oszukują się, poniżają, torturują i zabijają. Równocześnie jest to historia o bohaterstwie i bezwzględnej lojalności. Lilla Weneda jest pełna ciemności, rozpaczy i cierpienia, a jednocześnie pełna światła. Pokazuje, jak w najgorszych czasach mogą się ujawnić najlepsze siły. Dramat, w którym Juliusz Słowacki opisał mityczne początki państwa polskiego to portret polskiej podświadomości, w której ciągle trwa potworna walka. Polacy są równocześnie sprawcami, świadkami i ofiarami przemocy. Poprzez doświadczenie Zagłady, okupacji niemieckiej i epoki Stalinizmu polska tożsamość została naznaczona ludobójstwem i masową przemocą. Swoją sztuką, napisaną w wieku XIX, Słowacki dostarcza nam, ludziom XXI wieku, narzędzi, by mówić o okrucieństwach wieku XX. — mówi Michał Zadara."

Wobec tego spektaklu można obrać jedną z dwóch strategii: przeczytać powyższy opis i pozostać w domu, obejrzeć kolejny sezon „House of Cards" albo „Gry o tron". Pofantazjować przy goleniu, jak genialną wyobraźnią cechują się polscy twórcy, że potrafią stary tekst odczytać w nowy, przepełniony witalnością sposób. I pozostać z pięknym wyobrażeniem w pamięci. Albo nie czytać i pójść. Wówczas nie będziemy spodziewać się po spektaklu nazbyt wiele. Nie spędzimy ponad dwóch godzin na przepełnionym niezrozumieniem poszukiwaniu, w którym miejscu słowa z ładnego, literackiego opisu na stronie internetowej teatru znajdują swoją realizację.

Wrzucono Lechitów i Wenedów w militarną rzeczywistość XX wieku, co nie oznacza, że gdy trzeba nie strzelają z łuków i nie rzucają toporami. Komunikują się przy pomocy telefonu polowego, ale gdy idą do bitwy, wierzą w przepełnione słowiańską duchowością przepowiednie. Temat mamy od strony teoretycznej ponadczasowy: walka Lechitów z Wenedami, a może Gotów z Rzymianami, albo Polaków z Niemcami. W sumie, bez różnicy. Kolejne przykłady można wymieniać do granic nieskończoności. Są pewne uniwersalne struktury, w które można wpisać dramat o nienawiści. O tym jak wiele ma stron i twarzy, jak zaszczepia się ją od chwili narodzin. O tym, że najbardziej bezwzględni oprawcy padają na kolana, gdy ceną staje się życie ich najbliższych. O tym, że nie ma takiej zasady, że prawość i poświęcenie w słusznej sprawie zawsze przyniosą zamierzony efekt. Nie ma nic nowego w świecie, w którym najcięższe rany odnoszą niewinni. Ale do tego nie trzeba ani mundurów z 20-lecia międzywojennego, ani radia (Wolna Europa?) stanowiącego dość grubo ciosany ekwiwalent derwidowej harfy. Aktorzy, podając tekst grubo i jak na szkolnej akademii, jakby sami odczuwali niewłaściwość sytuacji w której się znaleźli. Że tekst nie uderza tutaj w żadną rzeczywistość. Że słowa islandzkiej księżniczki skierowane do adiutanta stukającego na maszynie meldunki, są po prostu nie na miejscu. Momentami tekst Słowackiego staje się tak grafomański, że nawet publiczność nie jest w stanie tego znieść. Z tragedii o wyłupionych oczach i pochopnie ponoszonych śmierciach aktorzy osuwają się w komedię. Raczej nie zamierzoną. Bo nie wydaje się, by celem Michała Zadary było ośmieszenie bohaterów Słowackiego.

Jedyne, co udało się w tym spektaklu obronić, to fakt, że każda ze stron tego konfliktu miała swoje, absolutnie słuszne, racje.

Olga Śmiechowicz
Dziennik Teatralny Łódź
16 kwietnia 2016
Portrety
Michał Zadara

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...