Dziecko musi widzieć efekt

Rozmowa z Aleksandrą Mruczek-Kuleszą

Jedni świetnie się bawią, czując, iż są częścią tego, co zaraz nastąpi, czyli spektaklu. Inni pozostają poza zabawą, skwapliwie pilnując, żeby lekcja wyniesiona z warsztatów była właściwa. Tak czy inaczej, rodzice się nie nudzą. Chociaż wolelibyśmy, żeby za każdym razem zabawa z dziećmi w teatr wiązała się z ich, dorosłych, współuczestnictwem.

Z Aleksandrą Mruczek-Kuleszą - szefową Fundacji Edukacyjnej Kombinatory – rozmawia Izabela Mikrut.

Izabela Mikrut: Z Dziecinadą jesteście po raz ósmy, od początku istnienia. Obserwujesz jakieś zmiany w podejściu dzieci albo rodziców?

Aleksandra Mruczek-Kulesza - Oj, zaskoczyłaś mnie. Nawet nie liczę, a to już faktycznie osiem lat. Co roku pracujemy nad nowym tekstem, nowym przedstawieniem i nowymi-starymi pomysłami. Z jednej strony rodzice, niestety, zostawiają dzieciom coraz mniej przestrzeni na działanie samodzielne, na myślenie i wymyślanie. A z drugiej chcieliby, żeby ich dzieci były kreatywne i znajdują im coraz to nowe tereny aktywności, chociaż bez efektu, jakiego by się spodziewali. W myśleniu o teatrze i teatrem jest wszystko, co potrzebne do rozwoju talentu malucha.

Co staracie się podczas warsztatów z dzieci wydobyć, co im przekazujecie?

- Teatr jest medium, które pomimo upływu czasu jako jedyne nie ogranicza wolności wypowiedzi i wolności ekspresji uczuć. Po pierwsze chcemy przekazać, że niezmiennie teatr jest przestrzenią do wymyślania i tworzenia. Po drugie, daje umiejętności praktyczne, jak praca w zespole, dobra pamięć, majsterkowanie, zdolność do orientacji w przestrzeni, występowanie na forum, dla większej widowni i radzenie sobie z tremą... Myślę, że jeszcze długo można by wymieniać. A do tego jeszcze uczy sztuki improwizacji, czyli szybkiego rozwiązywania problemów, które pojawiają się nieoczekiwanie.

Czy rodzice podczas Dziecinady przyłączają się do zabawy, czy raczej się nudzą?

- Jedni świetnie się bawią, czując, iż są częścią tego, co zaraz nastąpi, czyli spektaklu. Inni pozostają poza zabawą, skwapliwie pilnując, żeby lekcja wyniesiona z warsztatów była właściwa. Tak czy inaczej, rodzice się nie nudzą. Chociaż wolelibyśmy, żeby za każdym razem zabawa z dziećmi w teatr wiązała się z ich, dorosłych, współuczestnictwem. A ponadto marzymy, żeby ta zabawa w teatr, zapoczątkowana na Dziecinadzie, została przeniesiona do domu i tam wyzwoliła emocje i kreatywność.

Duży nacisk kładziecie na recykling, wykorzystywanie przy tworzeniu rekwizytów przedmiotów, które każdy ma w domu...

- Tak, bo to pobudza wyobraźnię i formuje intuicję twórczą oraz inwencję. Powiedz, co można zrobić z drewnianych łyżek? A z rolek po papierze toaletowym? To specyficzny sposób myślenia, który pozwala na zastosowanie przedmiotów w zupełnie innym celu niż zostały stworzone pierwotnie. To sposób na naukę nieszablonowego myślenia. A poza tym okazuje się, że możemy powtórnie wykorzystać rzeczy, które nam w domu pozostały i wydają się niepotrzebne. To także budowanie wrażliwości na to, gdzie mieszkamy i odpowiedzialności za miejsce, w którym żyjemy. A teatr w domu może powstać naprawdę z niczego.

Po raz pierwszy Dziecinada odbędzie się na Nowym Rynku. Masz w związku z tym tremę? Pojawią się nowe wyzwania?

- Zdecydowanie mam tremę. To nowe miejsce, które w Chorzowie pojawiło się zupełnie niedawno. Przestrzennie wygląda przyjaźnie dla odwiedzających. I myślę, że sprawdzi się także jako miejsce warsztatów i imprez, tych starych i nowych. Chętnie weźmiemy w nich udział.

Dzieci chętnie uczestniczą w warsztatach?

- Zdecydowanie tak. Są chłonne i ciekawe. Trudnością dla nas jest to, że ich działania muszą być efektowne i zabierać niewiele czasu. Dziecko musi widzieć efekt, bo to stymuluje je do dalszych wysiłków.

Jak przebić dzisiaj atrakcyjnością smartfony?

- Hm... chyba nie ma takiej możliwości. Technologia jest wszechobecna i chyba jedynym rozwiązaniem jest zaangażowanie jej w proces tworzenia.Za pomocą smartfona i kawałka plastiku możemy zrobić samodzielnie teatr holograficzny.

Fundacja Edukacyjna Kombinatory oferuje rozrywkę i naukę przez cały rok. Opowiesz coś o Waszej ofercie?

- Generalnie robimy różne rzeczy i dla dzieci, i dla rodziców. Począwszy od zajęć Klubu Młodego Odkrywcy pod Patronatem Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, do Akademii Cierpliwego Rodzica, po drodze mamy jeszcze urodziny kombinatorowe: bardzo specjalne, półkolonie przez całe wakacje letnie i zimowe oraz Dziecięcą Akademię Nauki, która w tym roku będzie po raz trzeci odbywała się Chorzowskim Centrum Kultury. Ten projekt jest objęty patronatem Prezydenta Miasta Chorzowa. Mamy jeszcze nowe pomysły na następny rok, ale o tym czytajcie na naszym facebooku, kombinatory.pl

Jakie masz dziecinadowe życzenie?

- Bawmy się i twórzmy teatr „do końca świata i o jeden dzień dłużej", że zacytuję klasyka.

___

Aleksandra Mruczek Kulesza – założycielka Fundacji Edukacyjnej Kombinatory, założonej w 2012 roku, która jest połączeniem Centrum nauczania języka angielskiego metodą Helen Doron, istniejącą od ponad 10 lat z edukatorami prowadzącymi warsztaty dla dzieci „Kombinatory". Fundacja działa z myślą o dzieciach w każdym wieku – od najwcześniejszych lat życia do nastolatków.

Iza Mikrut
Sztajgerowy Cajtung
24 sierpnia 2019

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Nastazja wychodzi za mąż
Krzysztof Babicki
Kameralny spektakl o namiętnościach n...