Dzień czwarty

28. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej w Bielsku-Białej

To był bardzo gęsty od wydarzeń dzień, zmieściło się w nim aż sześć przedstawień, w tym cztery konkursowe.

Najpierw Teatr Animacji z Poznania pokazał „Odlot" – rzecz o rasizmie, przeniesioną na stosunki międzyptasie, ze szczególnym uwzględnieniem międzybocianich. Mały biały bocian przytrafił się swoim polskim rodzicom w czarnej Afryce – ojczyźnie bocianów czarnych. Zaprzyjaźnił się z czarną rówieśniczką, ale ta przyjaźń wszystkich w oczy kole. Lecą więc razem do Europy, gdzie ma być lepiej, ale oczywiście nie jest. Na szczęście po drodze spotkali mądrego marabuta i wiedzą, że dom jest nie Gdzieś, ale Z kimś. Inteligentny, pełen przewrotnych pomysłów tekst Maliny Prześlugi (polonez europejski!) i inscenizacyjna koncepcja Jenni Younge, która jest również autorką przepięknych lalek-ptaków, dały w sumie znakomity efekt artystyczno-wychowawczy.

„Cudowna podróż Edwarda Tulana" Klaipeda Puppet Theatre z Litwy miała trafić przede wszystkim do maluchów – także rozmiarem bohaterów, którzy wiedli swój zabawkowy żywot na stole. Ten główny, Edward Tulam - nad miarę kochany porcelanowy królik o parszywym charakterku - nie liczył się z nikim, dopóki zabawkowe życie go nie przeczołgało. Omal nie skończył w kawałkach, na szczęście dostał drugą szansę i przebywszy długą i trudną drogę sam nauczył się kochać. Maluchy były zadowolone, niektórzy rodzice mieli wątpliwości oraz skojarzenia z filmem "Toy Story".

Za to „Piekło-Niebo" z Wrocławskiego Teatru Lalek wzięło szturmem całą widownię. To duże przedstawienie z czternastoosobową obsadą ma maksymalną ilość punktów w teatralnej skali Apgar - jest świetnie, dynamicznie reżyserowane, bardzo efektowne wizualnie i muzycznie, oparte na fantastycznym tekście (Marii Wojtyszko), ale powala przede wszystkim aktorstwem. Nie ma tu lalek – prócz przypadkowo zamieszanych w akcję Liska i Kaczuszki – ale jest lalkarska wyrazistość. A chodzi znów o śmierć, a właściwie o to, którędy się pogodzić z jej nieuchronnością, a przede wszystkim - w czym znaleźć pociechę. Przy okazji podróży szczerze wkurzonej własną śmiercią Joli przez niebo i kolejne kręgi piekła spektakl dotyka też innych uwierających kwestii psychospołecznych. Mądre to, piękne, a przy tym bardzo śmieszne.

Jedyny w Polsce profesjonalny teatr cieni – tak się przedstawia krakowski Teatr Figur. Ich spektakl nosi tytuł „Huljet, Huljet" i składa się z kilku krótkich etiud na temat życia w krakowskim getcie. Tworzywem są przetworzone ślady pamiątek z getta – zabawek, fotografii, zapisków, piosenki, która dała tytuł przedstawieniu. Każdy wątek rozgrywa się na osobnej scenie – jedną jest apteczna szafka zastawiona szklanymi kolbami, inną – rama drewnianego łóżka, a na niej częściowo zrujnowana ulica, w ruinach połamane meble i porzucone zabawki. Jeszcze inne to stare walizki. Cienie (lub światła) postaci, przedmiotów, samolotów i bomb wędrują po ekranach, wywoływane przez artystów przy pomocy domowych lampek z Ikei albo przemyślnie użytych lampek rowerowych. Słychać odgłosy życia i dźwięki nadciągającej śmierci. Taki sposób opowiadania u wielu przejętych widzów wzbudził potrzebę dowiedzenia się, jak to działa.

Pokazana poza konkursem „Oresteja?" Banialuki, odwołując się do starożytnych form i tekstów (z językiem włącznie), podejmowała temat przemocy, terroru, barbarzyństwa, zbyt obecnych w dzisiejszym świecie. Zadziałały przede wszystkim obrazy (uruchomienie niekompletnych posągów) i pieśni, linię fabularną ciut zakłóciły problemy z wyświetlaniem tekstu.

Teatralny wieczór zamknął plenerowy spektakl Teatru Akt z Warszawy pt. „Poza czasem". Tradycyjnie zgromadził na placu Chrobrego wielu widzów. Było głośno (żywa muzyka) i kolorowo oraz tanecznie i akrobatycznie, bo zegarmistrz światła purpurowy wypuścił na wolność niesforne jednostki czasu i wyprawił je w przedziwną, pełną wyzwań i doświadczeń podróż. Mało kto z publiczności nie robił zdjęć, kiedy podróżnicy przez czas i przestrzeń śmigali w górę i w dół wprzęgnięci w wielkie koła.

 

(-)
Materiał organizatora
26 maja 2018

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...