Dziesięć lat triumfu

"Głosy gór" to niezwykły projekt muzyczny powstały dziesięć lat temu z inicjatywy wybitnego polskiego pianisty, Janusza Olejniczaka.

Koncert miał swoją premierę w 2011 roku w Madrycie inaugurując polskie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. Starannie zaaranżowany program prezentuje ogromne bogactwo i różnorodność polskiej muzyki ludowej, klasycznej i jazzowej.

Na scenie mamy kapelę góralską, dwa kwartety smyczkowe, dwa fortepiany, bas i perkusję, który to skład gwarantuje słuchaczom niewiarygodne brzmienia. Spoiwem są Tatry, góry ukochane przez wielkich kompozytorów: Karola Szymanowskiego, Henryka Mikołaja Góreckiego, Wojciecha Kilara. Całość ilustrują zdjęcia autorstwa Mieczysława Karłowicza, a dyryguje Jerzy Maksymiuk. To przedsięwzięcie było po prostu skazane na sukces, który słusznie święci – nieprzerwanie od dekady na scenach całego świata.

Koncert rozpoczyna się dziarskim zaśpiewem i charakterystycznym brzmieniem góralskiej kapeli, której przewodniczy Sebastian Karpiel-Bułecka. Zachwycam się jego charyzmą jako wokalisty, skrzypka i dudziarza! Od razu przenosimy się duszą na Podhale. Atmosferę budują znane melodie, a muzycy ubrani są w stroje ludowe. Po tym, jak wybrzmi „Hej bystra woda", na scenę wchodzą starsi panowie dwaj – Janusz Olejniczak i Mistrz Jerzy Maksymiuk. W rzeczywistości obu panów dzieli kilkanaście lat różnicy, lecz przy zdecydowanie młodszym składzie instrumentalistów wydają się oni innym pokoleniem, obaj siwowłosi. Jednak to tylko pozór – żywotność, zaangażowanie, brawura: oto, co słyszymy w grze Olejniczaka. Pianista, który jako osiemnastolatek został laureatem Konkursu Chopinowskiego, jest wulkanem energii i wspaniałym interpretatorem. Pełen wigoru, ciepła i skupienia Jerzy Maksymiuk wydobywa zaś z zespołu niewiarygodną energię, jego batuta jest nieomylna i pełna namiętności.

Pierwszym utworem, jaki grają w całym składzie, jest „Koncert fortepianowy" Wojciecha Kilara. Pod palcami pianisty i smyczkami skrzypków, altowiolistów i wiolonczelistów snuje się deszcz, a my mamy przed oczami jego wizualizację w postaci moknącego w wirtualnych kroplach górskiego jeziora ze zdjęcia Mieczysława Karłowicza. Kilka z nich zachowało się w Muzeum Tatrzańskim w Zakopanem, resztę udostępnił na kliszach na cele koncertu krakowski oddział PTTK. Obraz zmienia się, kiedy w „Koncercie" wybrzmiewają głębokie, czyste, niemal święte akordy majestatu obmytych już deszczem gór. Słuchanie tego wykonania utworu to mistyczne przeżycie.

Jan Smoczyński, kompozytor, pianista i producent muzyczny zaaranżował całość programu koncertu wplatając w niego muzykę elektroniczną oraz, otwartym tekstem, jazz. Rytmy i improwizacje jazzowe są właśnie spoiwem, które łączy Fryderyka Chopina, autentyczny folklor, „nową prostotę", inspiracje podhalańską tradycją i syntezator. Artysta wyróżnia się na scenie współczesnym strojem, podczas gdy pozostali muzycy ubrani są raczej na czarno, a górale – na ludowo. To dodatkowo podkreśla różnorodność gatunków połączonych przez Smoczyńskiego w spójną całość. Zespół jazzowy brzmi dzięki perkusiście Janowi Młynarskiemu i chyba najbardziej rozchwytywanemu w Polsce kontrabasiście jazzowemu, Wojciechowi Pulcynowi.

Ale specjalistami od jazzu inspirowanego folkiem są członkowie zespołu Atom String Quartet. Grupa działająca od 2009 roku jest doskonale znana na polskiej i europejskiej scenie jazzowej. Muzycy są laureatami Fryderyków, gośćmi niezliczonych festiwali, wydali kilka płyt i współpracowali z czołowymi artystami polskiego jazzu. Każdy z członków zespołu jest również kompozytorem i jako Atom String Quartet wykonują głównie własne utwory. Również w „Głosach gór", oprócz uczestnictwa w orkiestrowym składzie wraz z kwartetem smyczkowym Neo Quartet, wykonali przepiękne „Zakopane" autorstwa Mateusza Smoczyńskiego, grającego w zespole na skrzypcach. Charakterystyczne dla muzyków Atom String Quartet jest używanie czterech klasycznych instrumentów kwartetu smyczkowego w całej rozciągłości ich brzmienia – skrzypce, wiolonczela i altówka są na zmianę perkusją, gwizdkiem, szumem wiatru, ptakiem... Poezja.

Z przebogatej inspirowanej Podhalem twórczości Kilara usłyszeliśmy jeszcze „Orawę". Niezwykły skład muzyków pod batutą Maksymiuka zaprezentował nam również „Koncert fortepianowy op. 40" Góreckiego oraz dwa z trzech „Mazurków op. 50" Szymanowskiego. Wzruszające są wzajemne powiązania tych kompozytorów – choćby uhonorowanie tragicznej śmierci Mieczysława Karłowicza poematem symfonicznym „Kościelec 1909" Wojciecha Kilara. Wszyscy oni ulegli czarowi gór, w których życie było niemożliwie ciężkie i nędzne, a zarazem otoczone tak zachwycającym pięknem dzikiej przyrody, że musiało przełożyć się na jedyną w swoim rodzaju muzykę góralską.

Pośród całego tego ognia niekwestionowaną gwiazdą wieczoru był Janusz Olejniczak. Jego biegłość techniczna budzi niegasnący podziw, a wrażliwość interpretacyjna zachwyca. W dodatku jest wspaniałym akompaniatorem – cudownie grał Chopina, podczas gdy Sebastian Karpiel Bułecka śpiewał i grał na skrzypkach rzewną balladę. Inni muzycy i dyrygent siedzieli wokół nich na scenie zasłuchani...

Scenariusz całości opracowała Jolanta Trykacz, zaś kierownictwo muzyczne sprawuje Janusz Olejniczak. Wspaniałe przedsięwzięcie prezentujące krajobrazy i folklor polskich gór w najlepszym muzycznym wydaniu niezmiennie zachwyca świat i cyklicznie wraca do Teatru Wielkiego - Opery Narodowej w Warszawie.

Koncert jest prawdziwą ucztą dla ducha i ciała. Kto jeszcze nie był, niech się koniecznie wybierze!

Agnieszka Kledzik
Dziennik Teatralny Warszawa
15 września 2021

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia