Dziewczyny Adasia Słowackiego

"Niepodległość jest kobietą" - reż. Betty Q - Teatr WARSawy

„Niepodległość jest kobietą" w reżyserii Betty Q jest niewątpliwie jednym z mniej tradycyjnych wyrazów polskiego patriotyzmu, choć gdy za tradycyjne świętowanie 11 listopada uznamy palenie tęczy na placu Zbawiciela i pełne agresji marsze, określenie staje się jednoznacznie pozytywne.

Trzeba jednak zaznaczyć, że traktowanie spektaklu jako spójnej całości mija się z celem, ponieważ dwie warstwy, z których przedstawienie się składa, drastycznie różnią się poziomem wykonania i charakterem. Z jednej strony jest pokaz burleski, w którym tematami przewodnimi poszczególnych układów są postacie z literatury lub konkretne postawy kobiece. Z drugiej fenomenalny show prowadzącego w osobie Oskara Hamerskiego, naszpikowany smaczkami, odniesieniami do kanonu literatury polskiej i historii. Ciężkim uchybieniem byłoby obdarzać oba wątki tą samą oceną.

Show wybija się swoim wyjątkowym nastawieniem do polskości. Bawi się romantycznymi schematami, wyśmiewa coraz częściej spotykany polski nacjonalizm i pozwala sobie na żarty z niepodległości. Ten odświeżający dystans jest w całości zasługą tekstu i fenomenalnego Oskara Hamerskiego z humorem i klasą wcielającego się w Adama Słowackiego – Wieszcza Brokatu prosto z Burdelu (nieślubnego syna Adama Mickiewicza i Julii Słowackiej, znanej jako Juliusz). Prowadzący, który miał być tylko łącznikiem między scenami tanecznymi, przejął spektakl i uwiódł widzów.

Pokaz burleski zostałopartyna ciekawym koncepcie. Na scenie pojawiły się prowokujące bohaterki polskiej kultury: Telimena w pikantnej scenie z mrówkami, Alina z dzbankiem malin, Maryja. Jednak sam występ zmienił moją definicję tego stylu. Burleska w „Niepodległość..." miała w sobie bardzo dużo teatralności bliskiej kiczowi, przerysowanej mimiki, stripteasu i niewiele tańca. Betty Q, zapowiedziana jako królowa polskiej burleski, na pewno wyróżniała się spośród performerek profesjonalizmem, jednak jej stały zestaw min i ruchów sprawił, że ciężko było odróżnić jej występ jako Królowej Polski (bardzo kontrowersyjny, ale i mocny w warstwie znaczeniowej numer) od występu jako żołnierki. Najwdzięczniej z performerek ruszała się Alina, jednak nie potrafię docenić irytująco przerysowanych min większości kobiet. Za to interludia ze światełkiem stały się magicznymi momentami spektaklu, a przepiękne kostiumy stanowiły dużą przyjemność dla oka.

Trudno jest podsumować ten show. Na pewno ma bardzo ciekawy i nowatorski koncept na przedstawienie Polski na scenie, może nawet ciekawszym niż patetyczne i rozdzierające serce scenariusze, które wychodzą wciąż spod tych samych, bardzo patriotycznych dłoni. Burleska może być sposobem na pokazanie czegoś więcej niż nagiego ciała, jednak tu wykonanie mnie nie przekonało. Może to kwestia jakiegoś teatralnego konserwatyzmu, a może tego, że Betty Q &Crew nie potrafi wyjść poza pokaz burleski, choć aspiruje do poziomu spektaklu teatralnego.

Anna Dawid
Dziennik Teatralny Warszawa
2 grudnia 2013
Teatry
Teatr WARSawy

Książka tygodnia

Biała jak mleko, czerwona jak krew
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak
Alessandro D'Avenia

Trailer tygodnia