Dziś Polacy boją się Rosji

Rozmowa z Peterem Steinem

- Dla mnie ważne jest to, żeby przedstawić tę sztukę w taki sposób, w jaki widział ją autor. Nie wolno jej uwspółcześniać, ponieważ zniszczyłoby to efekt, który zamierzał uzyskać Puszkin

Z Peterem Steinem, reżyserem "Borysa Godunowa" w Teatrze Polskim, uznanym za największą inscenizację na polskich scenach dramatycznych od 30 lat, rozmawia Adam Cissowski.

Adam Cissowski: Dlaczego akurat teraz zdecydował się pan wystawić "Borysa Godunowa" w Teatrze Polskim?

Peter Stein: - Fascynuje mnie ta sztuka Aleksandra Puszkina. Jej głównym tematem jest zdobycie i utrzymanie władzy, co oznacza, że jest bardzo polityczna.

Współcześni Puszkinowi nie dostrzegali jej walorów.

- Bo Puszkin i forma dramaturgiczna wyprzedzały epokę. Sztuka składa się aż z 23 scen, niektóre są bardzo krótkie. Mamy wrażenie, jakbyśmy oglądali film, a nie sztukę teatralną. To irytowało współczesnych, którzy byli przyzwyczajeni do tragedii z jej zasadą jedności czasu, miejsca i akcji.

Czy to, że "Borys Godunow" jest wystawiany w Polsce, ma znaczenie dla tej inscenizacji?

- W tej sztuce Polacy zdobywają Moskwę i sadzają na tamtejszym tronie swojego cara. Dzisiaj to raczej Polacy boją się Rosji, co daje pewien efekt ironiczny. Natomiast dla mnie ważne jest to, żeby przedstawić tę sztukę w taki sposób, w jaki widział ją autor. Nie wolno jej uwspółcześniać, ponieważ zniszczyłoby to efekt, który zamierzał uzyskać Puszkin.

A czego nauczyła pana praca z Polakami?

- Nie znam języka polskiego, więc jedyną możliwością było zrobienie spektaklu, który pamiętałem, ponieważ wystawiałem tę sztukę już wcześniej. Tylko w ten sposób mogłem porozumieć się z aktorami. Nie do przecenienia są jednak moje prywatne doświadczenia z pobytu w Warszawie. Zwiedzałem miasto, poznawałem kontekst historyczny, opowiadano mi też, jak wydarzenia z przeszłości wpłynęły na to, jak Warszawa wygląda obecnie. Wszystkie kontakty i rozmowy z Polakami były dla mnie bardzo cenne.

Teatr od zawsze odegrał rolę edukatora. Czy w czasach, w jakich żyjemy, powinien jeszcze mocniej odgrywać ją w życiu społecznym ludzi?

- Zawsze wątpiłem w to, że sens teatru polega na tym, by wychowywać i edukować widza. W swojej pracy bazuję na tragedii greckiej i dlatego staram się przedstawiać w swoich spektaklach beznadzieję naszej egzystencji, która wynika z tego, że w życiu nas, śmiertelnych, jest tak wiele paradoksów. Oczywiście może się zdarzyć, że widz dzięki spektaklowi coś zrozumie, że wyjdzie z sali teatralnej inny, niż był przed przedstawieniem. Myślę jednak, że niewiele więcej może się zdarzyć. To wielcy niemieccy romantycy na początku XIX w. doszukiwali się w teatrze funkcji edukacyjnej i uważali, że teatr może być szkołą. Moim zdaniem to zdecydowanie przesada.

___

Peter Stein - niemiecki reżyser teatralny i operowy, uznawany za jednego z najlepszych w Europie, związany z berlińskim teatrem .Schaubühne Twórca słynnej monumentalnej "Orestei" i "Fausta" wystawionego na EXPO w Hannowerze w 2000 r. czy "Rozbitego dzbana" z Klausem Marią Brandauerem w Berliner Ensemble. Laureat m.in. Nagrody Goethego, w swoim dorobku ma także Nagrodę Erazma, a w 2011 r. odebrał Europejską Nagrodę Teatralną.

Adam Cissowski
Wprost
30 maja 2019
Portrety
Peter Stein

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski