Ekran to nie scena

"La, La Land" - chor: Jacek Łumiński - Śląski Teatr Tańca

Scena to za mało dla tancerzy Śląskiego Teatru Tańca. Gdy jeden duet tańczy na scenie, drugi kryje się w zakamarkach teatru. Widzowie patrzą na oba popisy - ten drugi jest widoczny nawet jeszcze bardziej, dzięki filmowemu przekazowi, transmitowanemu na ekranie umieszczonym nad sceną.

La, La Land, najnowszy spektakl Śląskiego Teatru Tańca, wyreżyserowany przez jego dyrektora i choreografa Jacka Łumińskiego, wraca do dyskusji o tym, czy to, co widzimy, jest prawdziwe. Łumiński znalazł dla przedstawienia motto w tekście Kazimiery Iłłakowiczówny: Jakby się dobrze spało, gdyby tyle kolorowych myśli przez głowę nie wiało. Te słowa uzasadniają zrównanie użytego w spektaklu ekranu ze sceną. Trudno orzec, czy ważniejsi są tancerze, czy pokazywane fragmenty filmów - czarno-białe, a na nich między innymi i kłębiące się w ulu pszczoły, i równie stłoczeni na jakimś festynie ludzie. Obrazy zmontowane zostały tak, by niepokoiły, by stawiały pytania bez odpowiedzi. I żeby odciągały wzrok od sceny: bo na co tu patrzeć? Czy na drobiących kroki górali z ekranu, czy na prawdziwych tancerzy, prawdziwie dla nas grających i prawdziwie zmęczonych? 

Zresztą i prawdziwość swoich artystów wziął Jacek Łumiński w nawias. Na scenie wyrasta łąka pluszowych uśmiechniętych kwiatków doniczkowych, a panowie podczas stereotypowego podrywania zachwyconych tym blondynek i brunetek wręczają im pluszowe kwiatki. Taki zresztą jest La, La Land - świat piękny jak z bajki, albo jeszcze lepiej - z filmu czy gry internetowej. 

To właśnie Second Life, wirtualny świat, w którym każdy z nas może umieścić reprezentującą go postać, jest inspiracją tego spektaklu. Nasz wirtualny bohater może być od nas samych nie tylko ładniejszy, ale i sprawniejszy, bardziej utalentowany czy uwodzicielski. Pod każdym względem jest lepszy od nas z wyjątkiem jednego - nie odczuwa jak my. Czy w ogóle odczuwa? 

Pomysł z ekranem daje więcej okazji do porównań z internetem. Montaż obrazów jest tak szybki, jak nasze często bezcelowe przeszukiwanie zasobów sieci. Wielu internautów, tak jak i twórca wideoinstalacji, skupia się na błahych, z pozoru tylko wyjątkowych ujęciach czy informacjach. Internet potrafi nas odciągnąć od prawdziwego życia, tak jak film odciąga nas od popisów tancerzy. Tym ostatnim warto się jednak przypatrzeć. La, La Land dla większości aktorów jest pierwszą produkcją Śląskiego Teatru Tańca. Na scenie oprócz Koriny Kordovy i Sebastiana Zajkowskiego, znanych już z wielu spektakli, zobaczymy Agnieszkę Doberską, Annę Piec, Tomasza Graczyka (z Łumińskim zrobił już Panopticon), Daniela Galaskę i Roberta Wasiewicza (aktora Teatru Tańca Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej). 

Wizualizacje są Aleksandra Joachimiaka. W spektaklu wykorzystano muzykę Zbigniewa Karkowskiego, Stefana Betke (Pole), Pansonic i Aleksandra Lasonia. 

La, La Land będzie można zobaczyć podczas najbliższej Międzynarodowej Konferencji Tańca i Festiwalu Sztuki Tanecznej, organizowanych przez Śląski Teatr Tańca w Bytomiu. Spektakl ma być prezentowany na otwarcie imprezy, 27 czerwca

Monika Pacukiewicz
Polska Dziennik Zachodni
26 kwietnia 2010

Książka tygodnia

Kantor Nie/Obecność
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Katarzyna Fazan

Trailer tygodnia

Nastazja wychodzi za mąż
Krzysztof Babicki
Kameralny spektakl o namiętnościach n...