Eksperyment na publiczności

"Ostatnia taśma Krappa" - reż. Robert Wilson - 1. Nowa Klasyka Europy

Twórczość Roberta Wilsona opiera się na połączeniu ruchu, tańca, światła, elementów przestrzennych, muzyki, tekstu, a nawet pantominy. Drugim zaprezentowanym podczas 1. Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Klasyki Światowej NOWA KLASYKA EUROPY spektaklem była "Ostatnia taśma Krappa", którą Wilson zaadaptował, wyreżyserował, stworzył do niej scenografię oraz koncept świateł, po czym zagrał w napisanym przez Becketta monodramie po 10 latach powracając na scenę w roli aktora. Podziwu godne pochylenie się nad formą sprawiło jednak, że gdzieś zagubiła się treść - nie udało się uchwycić istoty beckettowskiego monologu

Na scenie widzimy siedzącego przy biurku mężczyznę, którego twarz pokryta jest białym makijażem - przywołuje to rozmaite asocjacje, począwszy od teatru śmierci Kantora, przez japoński teatr nō po klasyczną pantomimę, najprawdopodobniej jednak trupiobladą maską reżyser chciał zasygnalizować duchowe wypalenie bohatera, fakt, że już za życia jest niejako martwy, pozostały mu tylko nagrane na taśmie wspomnienia. Mężczyzna znajduje się w sterylnie urządzonym pomieszczeniu rozświetlonym bladym, niebieskawym, zimnym światłem. Po obu stronach sceny stoją biurka (po trzy przy każdej ścianie), na których znajdują się lampki oświetlające leżące na blacie szpule z nagraniami. Za plecami bohatera, na wprost widowni, stoi złożona z dziesiątków małych prostokątów ścianka, za którą po każdej scenie będzie znikał mężczyzna by nalać sobie wody. Spektakl rozpoczyna rozdzierający ciszę grzmot - chwilę potem stajemy się odbiorcami dwudziestominutowej symfonii, podczas której wsłuchujemy się w ulewny, dudniący o szyby deszcz, który momentami do tego stopnia przybiera na sile, że niemalże zagłusza nasze myśli. Prostokąty, z których zbudowana jest stojąca w głębi sceny ściana rozbłyskują naprzemiennie budując złudzenie szalejącej burzy, zalewającego okna deszczu i błyskawic. Prócz zjedzenia banana bohater w tej scenie nie wykona żadnego posunięcia. Kiedy przestanie padać, zapadnie grobowa cisza. Mężczyzna powolnym, wystudiowanym ruchem zbliży się do jednego ze stojących z boku biurek i wyjmie z niego szpulę, którą z namaszczeniem umieści w magnetofonie. Odtąd ciszę przerywać będą jedynie nagrania z taśmy sprzed kilkudziesięciu lat, pozwalające ocenić drogę, którą pokonał bohater. Zostanie sam na sam z własnymi rozważaniami - te z przeszłości, uwiecznione na szpuli, w połączeniu z obecnym stanem umysłu powinny stworzyć bilans zysków i strat, podsumowanie kilkudziesięciu lat.

Powinny - takie bowiem założenie przyświecało Beckettowi, który zderzając zwierzenia sprzed lat z obecnym sposobem myślenia bohatera pokazywał, jak zmienia się perspektywa, jak bardzo doświadczenie zniekształca optykę postrzegania rzeczywistości. W jego utworze doskonale uwypuklone zostało zagadnienie skokowego rozwoju osobowości, która nie musi konstruować się w sposób logiczny, ciągły. W spektaklu Wilsona olbrzymią wagę przywiązano do rozwiązań formalnych, każdy z ruchów i gestów wykonywany jest z rzadko spotykanym pietyzmem - przynoszenie magnetofonu, wkładanie do niego taśmy („pudełko trzy, szpula pięć”) trwa w nieskończoność. Jednak w momencie, kiedy powinien nastąpić długo wyczekiwany monolog będący zobrazowaniem wewnętrznej walki, jaką toczy bohater, nie dzieje się nic. Rozmowa z samym sobą powinna uwypuklić dysonans i niezrozumienie młodzieńczego zafascynowania rzeczami mało istotnymi (jak dostrzeżone na nodze dziewczyny zadrapanie kolcami agrestu, któremu przygląda się młody Krapp dopytując o okoliczności jego powstania) obnażając paradoks starości, która, choć wie wszystko, nie ma możliwości zastosowania tej wiedzy w praktyce. Zachodzący w bohaterze proces zredukowany został do kilku min, paru zastygnięć w bezruchu - zewnętrzne odruchy zastąpiły zachodzące w bohaterze zmiany, wewnętrzny monolog, którego pokazanie jest jednym z największym wyzwań, jakie postawić można przed doświadczonym aktorem. W przedstawieniu Wilsona zamiast pogrążonego we wnikliwej autoanalizie człowieka otrzymaliśmy starca bezmyślnie odsłuchującego nagrania sprzed lat. Być może popchnęła go do tego nuda, być może przyzwyczajenie, nie widać natomiast, by czynność ta miała służyć rewizji własnych poglądów, nowemu spojrzeniu na siebie. 

Zaprezentowane przez Roberta Wilsona widowisko przerodziło się w eksperyment formalny, który poza obrazem zimnego, wrogiego człowiekowi, nieprzyjemnego pomieszczenia przywodzącego na myśl wnętrze kostnicy nie pozostawia w widzu żadnych obrazów, nie skłania do refleksji nad przemijaniem, nad zmianami, jakie zachodzą w człowieku. Przeciąganie każdego ruchu sprawia, że publiczności udziela się atmosfera oczekiwania, zastanawiamy się, kiedy nastąpi konfrontacja z duchami przeszłości, w którym momencie bohater zacznie zdradzać przejawy życia wewnętrznego, walki, którą toczy młody, pełen życia Krapp ze zgorzkniałym starcem, którego jedyną rozrywką jest wizyta w kuchni i przygotowanie posiłku. Niestety widzom nie będzie dane doświadczenie owej metamorfozy. Zastanawia jednak sposób, w jaki artysta kłaniał się oklaskującej go publiczności - niczym uliczny mim podskakiwał jak piłka rozcapierzając palce ku uciesze gawiedzi. Może - jak na czołową postać dwudziestowiecznej teatralnej awangardy przystało - jego wystąpienie było monologiem kpiarza-prowokatora, którego bawi zachwyt bezkrytycznej publiczności? 
 
„Ostatnia taśma Krappa” („Krapp’s Last Tape”), Samuel Beckett
Change Performing Arts, Mediolan
reżyseria, scenografia, koncept oświetlenia: Robert Wilson
kostiumy, asystent scenografa: Yashi Tabassomi
reżyseria świateł: A.J. Weissbard
reżyseria dźwięku: Peter Cerone/Jesse Ash
asystent reżysera, Inspicjent: Sue Jane Stoker
asystent Reżysera: Charles Chemin
dyrektor techniczny: Reinhard Bichsel
kierownik oświetlenia: Aliberto Sagretti
kierownik montażystów: Antonio Verde
charakteryzacja: Mariarita Parisi
zdjęcia: Lesley Leslie-Spinks
osobisty asystent Roberta Wilosna: Aram Haus
kierownik produkcji: Kristine Grazioli
produkcja: Change Pe rforming Arts na zlecenie Grand Theatre de Luxembourg,
Spolet o52 Festival dei 2 Mondi, Produkcja / CR T Artificio, Mediolan

premiera: 28 czerwca 2009 r.

Olga Ptak
Dziennik Teatralny Łódź
23 listopada 2010

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...