Emancypacja księcia ciemności

"Król Edyp" - reż. Jan Klata - Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

Edyp zastąpił Atlasa. Na plakacie do spektaklu Jana Klaty to on unosi na wyciągniętych w górę ramionach czarny glob. Różnica polega na tym, że Atlas chylił się pod jego ciężarem, podczas gdy Edyp zastyga w popisie siły. Podobnie jak na scenie.

 "Zobaczycie, jak klatka pęka!''- anonsuje ekstatycznie narrator (Krzysztof Stawowy) w pierwszym akcie "Króla Edypa'' Jana Klaty. W tym jednym zdaniu zawiera się właściwie główna strategia autorska reżysera. Jego Edyp to produkt epoki: miota sięi myśli o sobie. Fatum znosi dumnie, cierpi groźnie - i choć kończy oślepiony, to emancypuje się z osądu ludu.  Nieważne, że z jego winy Tebańczyków gnębią plagi: tragedia rozgrywa się pomiędzy nima żoną-matką, Jokastą (Iwona Budner). Między id i ego.

"Król Edyp'' w wydaniu Klaty to spektakl mroczny i dekadencki, zrealizowany w postmodernistycznym kluczu, na wypadkowej performansu i opery. Zawarty w śpiewanym przez aktorów łacińskim libretcie i przeplatającej go francuskiej narracji ładunek elitaryzmu sąsiaduje tu z masową w duchu nowoczesnością elektronicznych aranżacji Krzysztofa Piernikowskiego i przerysowaną, gotycką charakteryzacją aktorów. Spowity w postrzępioną czarną kolczugę, zjawiskowy Krzysztof Zawadzki raz stąpa w świetle reflektorów jak kolos, rzucając na ściany ekspresjonistyczne cienie, to znowu tupie w miejscu w takt ogłuszających basów, jakby zagrzewał się do walki - jego głos oddaje jednak całe spectrum emocji.

Choć Klata na niecałą godzinę zamienia się w stylistę upadłych aniołów, lawirując na granicy śmieszności i przerysowania, to przy całym patetyzmie udaje mu się uniknąć efektu kiczu, jaki często prześwituje przez usilnie nieraz eklektyczną strukturę tego typu post-dramatycznych realizacji. W "Królu Edypie" przeważa bowiem rzeczywiste napięcie: zbudowane nie tyle na (w całości obcojęzycznej, a więc niekoniecznie transparentnej) werbalnej treści, co na transowym połączeniu dysonansu, rytmu, śpiewu i dominującej aurze ciemności. Jest w tym wszystkim pewien fascynujący atawizm, zbudowany na kopulacyjnych gestach, wyeksponowanej, męskiej sile Edypa, a nawet wiszącej nad sceną tarzanowskiej lianie. ,"Król Edyp'' jako spektakl chuci? Nie bez powodu zwraca się nam uwagę na to, że "Edyp się demoralizuje''.

Ada Minge
Dziennik Teatralny Kraków
9 maja 2014

Książka tygodnia

Trojanki Jana Klaty
Wydawnictwo Universitas
Olga Śmiechowicz

Trailer tygodnia