Etiudy Gotza

"Usposobienie przyjemne" - reż: Artut Gotz - Teatr Rozrywki w Chorzowie

Powiedzieć by można, że Artur Gotz to przedstawiciel starej, dobrej szkoły piosenki aktorskiej, gdyby nie fakt, że artysta jest jednym z najmłodszych aktorów Teatru Rozrywki.

Praca magisterska Gotza nosiła jednak tytuł "Teatr piosenki Ewy Demarczyk", artysta współpracuje z Piwnicą pod baranami, a konsultantem jego chorzowskiego przedstawienia był Zygmunt Konieczny. Coś więc jest na rzeczy... 

"Usposobienie przyjemne" Artura Gotza bez wątpienia nawiązuje do tradycji kabaretu literackiego, w którym tekst idzie o lepsze z muzyką i perfekcyjnym wykonaniem. Rzadki to dziś gatunek, tym większa więc zasługa Teatru Rozrywki, że znalazł w repertuarze miejsce dla kameralnego recitalu. Na Małej Scenie utwory Z. Koniecznego, Dariusza Rzontkowskiego, Jerzego Satanowskiego, Wojciecha Waglewskiego czy Marka Michalaka sprawdzają się doskonale. 

W programie do "Usposobienia przyjemnego" nie ma spisu piosenek, a jedynie nazwiska kompozytorów i autorów tekstu. Zabieg pewnie przypadkowy, ale dla całości widowiska istotny, w rzeczywistości nie jest to bowiem koncert lecz jednoosobowy spektakl muzyczny. 

Artur Gotz - wykonawca, autor scenariusza i reżyser własnego występu - buduje jednorodną rzeczywistość teatralną, po której oprowadza widzów jak przewodnik, ten świat zmierza zaś niepostrzeżenie od codzienności ku surrealizmowi i grotesce. Publiczność czuje się trochę tak, jakby wchodziła w czyjeś senne marzenia albo w prywatny świat bohatera. 

Artur Gotz dobrze przygotował sobie pole do aktorskiego popisu. Piosenki z tekstami Dariusza Rzontkowskiego, Agnieszki Osieckiej, Barbary Stępniak-Wilk, Jana Wołka i Michała Zabłockiego mienią się nastrojami, oscylując między refleksją a przewrotnym żartem. Aktor, obdarzony ekspresyjnym głosem i wyrazistą mimiką, każdą piosenkę zamienia w osobną etiudę. Czasem angażuje w ten minispektakl kolegów z zespołu muzycznego, czasem publiczność, choć w jej przypadku przydałoby się więcej umiaru; nie każdy widz gotów jest na nieoczekiwaną konwersację z wykonawcą. 

Sceniczna swoboda artysty, jego muzykalność i bezbłędna dykcja sprawiają, że Usposobienie przyjemne ogląda się naprawdę z przyjemnością. 

Scenografia Anity Werner koresponduje z nastrojem całości, zespół muzyków pod kierownictwem Leny Minkacz świetnie współgra (nomen omen) z charakterem przedstawienia, a za konsultację wokalną sam artysta serdecznie dziękował Ewie Mentel. Wszystkie elementy muzyczno-aktorskiej układanki pasują więc do siebie jak ulał. 

Usposobienie przyjemne można zobaczyć na Małej Scenie chorzowskiego Teatru Rozrywki od 4 do 6 września, o godz.19.30. Bilety - 15 i 25 zł.

Henryka Wach-Malicka
Polska Dziennik Zachodni
2 września 2009

Książka tygodnia

W trzech zdaniach. Notatki z lat 2018-2019
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski

Trailer tygodnia

„Viva La Mamma" - reż....
Roberto Skolmowski