Extravaganza - o religii w Teatrze Polskim w Poznaniu

Czyli jak zmieniłem optykę na polski kabaret

Kabaret intelektualny rzadka rzecz na polskiej scenie kulturowej, myślałem przez wiele lat - nie da się, zrobić tego dobrze. Ba byłem pewny, że się nie da. Spisałem kabaret na straty, nie tyle wróżyłem mu śmierć, ile lata temu najzwyczajniej w świecie go uśmierciłem, a może jedynie stwierdziłem zgon.

Przypisałbym sobie na zbyt wiele, ja recenzent niższej kategorii, młody gniewny. Mocy uśmiercania, nie posiadam. Posiadają go jednak przedstawiciele samej ''Society teatralnej": widzowie, jak i same trupy. I tak to właśnie do tej pory widziałem. Powtórzę - byłem pewien, że kabaret nie żyje od lat, od dekad. Jak wielkim ignorantem byłem, teraz wiem, teraz zrozumiałem. Dobry, dziki, satyryczny ociekający absurdem i groteską kabaret nie umarł, a jedynie ukrył się przed wzrokiem wrażliwych. Zszedł do ciemnych piwnic, komnat, może nawet katakumb i wiedzie mu się w tym mroku całkiem dobrze.

Reżyserka Joanna Drozda ze scenarzystami Jędrzejem Bursztą i Wojciechem Kaniewskim zapraszają nas do świata EXTRAVAGANZY, czym ona jest? - „azylem w niespokojnych czasach. Miejscem, do którego schodzi się, żeby odnaleźć wolność – ciała i umysłu, a także szansa, aby na powrót odzyskać zdolność do nieskrępowanego fantazjowania na temat otaczającej nas rzeczywistości. Tu spotkają się najpiękniejsze i najszczersze wersje nas samych, przy szampanie i ostrydze, przy odgłosach artystów i dźwiękach orkiestry na żywo!". Teatr Polski otwiera tym samym wrota do świata piekielnego, brudnego i zepsutego. Zepsutego do szpiku kości, zdegenerowanego. Przeseksualizowanego, obscenicznego, hedonistycznego w stopniu wyższym niż jakikolwiek starożytny grek mógłby sobie wyśnić. Otwiera te wrota bohemy, uśmiecha się do nas ten Teatr, w prawą rękę wciskając wódkę, w lewą zagryzkę. Krzyczy - nasyć się dobrze mój drogi, bo za moment będą się dziać rzeczy niesłychane!

I dzieją się rzeczy, i zachwycają te rzeczy, bawią, radują, cieszy ten brud, bo to pozytywny brud, pozytywny hedonizm, pozytywne wszystko. A dlaczego te negatywne z reguły rzeczy w tym wypadku są pozytywne? bowiem w tym wypadku są chwilowe, ulotne, zanikające chwile po opuszczeniu teatralnego przybytku. Drugim powodem jest błyskotliwość i pietyzm, jaki czuć w omawianym wydarzeniu. Pełna samoświadomość medium, skleja się więc ta obsceniczność chamska w obrazek pełen głębi. Opowiada wulgaryzmem naszą codzienność. Naszą zastaną rzeczywistość. Oglądając to, myślałem - tak właśnie tak jest, tacy jesteśmy, taki jestem ja, taki sam, identyczny wręcz, i świat ten codzienny mój, poprawka nasz jest równie absurdalny co wykreowany w tej poznańskiej piwnicy. Kiedy się to zrozumie, absurdalna obsceniczność zaczyna radować, zaczyna bawić, bo jest czymś, co towarzyszy nam codziennie. Chamstwo, zgryzota, schizofrenia narodowa - to wszystko zawiera się w nas samych, Drozdowicz wraz z zespołem jedynie ubiera to w formę widoczną gołym okiem. Materializuje nam swego rodzaju ducha czasów obecnych.

Wracając do początku tegoż, że tekstu. Pisałem tam wyżej, o odzyskaniu wiary w „martwy" w mojej opinii kabaret. Nie rozumiałem tej instytucji nigdy, od maleńkości nie dostrzegałem w nim najmniejszej, najdrobniejszej nawet wartości. Od wczoraj wiem, że skażony byłem kabaretem wydmuszką. Nie dostrzegałem, tego, co kryje się w „ziemi". EXTRAVAGANZA otworzyła mi oczy, jasno i klarownie wskazała mi główny sens owej instytucji - SATYRA naszej codzienności, naszych ludzkich przywar, dziwactw tym się zajmuje kabaret. Ma nam wytknąć wady, przekoloryzować. Podać nam w wydaniu bardziej strawnym. Przez co łatwiejszym do przełknięcia.

Błąd w mojej wieloletniej negatywnej optyce na polski kabaret brał się stąd, że to, co w mojej opinii zaliczało się do polskiego kabaretu, kabaretem w rzeczywistości nie było, a w zasadzie wciąż nie jest. Nie będę się na ten temat zagłębiał bowiem, każdy wie o jakim „kabarecie" tutaj mowa.

Na koniec jeszcze zostało mi tylko pochwalić aktorów, którzy spisali się w tym niezwykłym wycieńczającym, bo pełnym ekspresji, śpiewu, krzyków i niezliczonych ekscesów, o których mógłbym tu napisać, ale nie napisze. To trzeba przeżyć samemu, słowa moje czy kogokolwiek mogą jedynie zaszkodzić w odbiorze. Pozostaje mi tylko zachęcić - idźcie, a się nie zawiedziecie!

Mateusz Nowicki
Dziennik Teatralny Poznań
12 maja 2022
Portrety
Joanna Drozda

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia

Faust
Tobias Kratzer
Nowy "Faust" z Opery Paryskiej 29 lis...