Fantazja o mieście. Może sen?

Rozmowa z Piotrem Rowickim

Zamysłem naszym jest nie tylko opowiedzenie historii, ale wyprzedzenie jej. Próba zabawienia się w przepowiadaczy przyszłości. Fantazja o mieście. Może sen? Myślę, że teatr ma do tego prawo. Analizując losy Wałbrzycha na przestrzeni lat 1945-2013, mamy już pewną wiedzę o mechanizmach, możliwościach, ludziach, zdarzeniach, o potencjale. Rzecz jasna będzie to nasza subiektywna wizja przyszłości i nie damy żadnej gwarancji, że nasza utopia się sprawdzi.

Z Piotrem Rowickim, autorem tekstu "Wałbrzych UTOPIA 2039", rozmawia Wiesław Kowalski

Wiesław Kowalski: - Podczas tegorocznej edycji BOSKIEJ KOMEDII w Krakowie odbędzie się premiera spektaklu inspirowanego czytaniami Pamiętników wałbrzyszan, które były prezentowane podczas XIV Dni Dramaturgii. Wtedy to zaproszeni przez Piotra Ratajczaka dramaturdzy i studenci reżyserii krakowskiej PWST zaprezentowali sceniczne szkice spisanych dekadę temu przez mieszkańców Wałbrzycha wspomnień. Do pracy nad scenariuszem dyrektor wałbrzyskiego teatru zaprosił właśnie Pana. Jak pracował Pan nad wyborem tych opowieści? I co było w nich dla Pana najbardziej istotne?

Piotr Rowicki: Początek pracy to wnikliwa lektura i analiza pamiętników. Kilkaset stron materiału. Opowieści bardzo różne, ciekawe, niektóre bardziej, niektóre mniej. Po tej lekturze musiałem postawić sobie pytanie, na ile ten materiał jest wystarczający, żeby zabrać się do pracy nad szkicem sztuki. Przyznam, że odczuwałem pewien niedosyt, niewiele osób zdecydowało się na spisanie swoich wspomnień. Część zamiast opowiadać o swoim życiu, próbowało zamienić się w historyków i starało się opowiedzieć o powojennej rzeczywistości w kraju, pisząc o sprawach powszechnie znanych. Po pierwszej lekturze zostały mi w głowie pewne „wałbrzyskie" smaczki, np. powojenna wieża Babel, która tu powstała, liczna reemigracja z Francji, przesiedleńcy ze wschodu, no i Niemcy, którzy przez wiele kolejnych lat ciągle tu mieszkali. Specyfiką powojennego Wałbrzycha było też to, że był miastem zupełnie niezniszczonym, pięknym, robiącym duże wrażenie na przyjezdnych. Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć co było dla mnie najbardziej istotne w tym wszystkim, miałem świadomość, że jakiś punkt startu jest, pozostał problem największy, jak to wszystko „ugryźć" i przełożyć na tekst dramatyczny.

- Jakich zatem bohaterów usłyszymy, czy zarówno tych poszukujących swojej tożsamości, jak i tych próbujących w Wałbrzychu realizować swoje marzenia, co chyba nie jest takie łatwe i proste?

I takich i takich. To jest też jeden z tematów pamiętników: poszukiwanie tożsamości. Ci ludzie zostali na Wałbrzych skazani, czasem wręcz dosłownie. Tak było z „Francuzami", którzy przyjechali tu w ramach umów międzyrządowych. Podpisywali dokument i dopiero na miejscu dowiadywali się, że powrotu nie ma. Mieli tu żyć i pracować; jeśli nie, groziło im więzienie. Były nawet próby ucieczek. Polacy z innych stron przyjeżdżali tu dobrowolnie, mogli decydować, wybierać, czy chcą tu zostać czy nie. Problem tożsamości, „zagnieżdżenia się", oswojenie nowej przestrzeni dotyczył wszystkich. Ciekawa może być obserwacja kiedy jest ten pierwszy moment, kiedy ktoś mówi „mój Wałbrzych, moje miasto, mój dom". Czy to będzie po roku, miesiącu, po narodzeniu pierwszego dziecka, a może gdy pojawi się tu grób kogoś bliskiego. Usłyszymy też głos Niemca, który miał może jeszcze większy problem: szukanie tożsamości na nowo, w zupełnie zmienionej sytuacji. Nie wszyscy wyjechali, było wiele przypadków, że szczególnie cenni pracownicy, specjaliści zostawali. Wszyscy, o których opowiadamy próbują realizować swoje marzenia, różne to są marzenia i różnie się kończą.

- Czy będzie to zbiór monologów czy też forma będzie miała charakter bardziej polifoniczny?

Jako osoba odpowiadająca za tekst napisałem dziewięć historii osób. Forma powstaje w trakcie, na scenie, będzie to zapewne jakaś polifonia. Będą sceny zbiorowe, będziemy przyglądać się naszym bohaterom z perspektywy ważnych wydarzeń i zdarzeń, ale tych miejscowych, wałbrzyskich.

- Tytuł przedstawienia to Wałbrzych UTOPIA 2039. Skąd w tytule zderzenie Utopii z rokiem 2039?

Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, kiedy prace nad spektaklem i tekstem bardzo intensywnie trwają. Zamysłem naszym jest nie tylko opowiedzenie historii, ale wyprzedzenie jej. Próba zabawienia się w przepowiadaczy przyszłości. Fantazja o mieście. Może sen? Myślę, że teatr ma do tego prawo. Analizując losy Wałbrzycha na przestrzeni lat 1945-2013, mamy już pewną wiedzę o mechanizmach, możliwościach, ludziach, zdarzeniach, o potencjale. Rzecz jasna będzie to nasza subiektywna wizja przyszłości i nie damy żadnej gwarancji, że nasza utopia się sprawdzi. Jeśli chodzi o datę 2039, to padła zupełnie przypadkowo i wydawało się nam, że nie ma ona zupełnie żadnego znaczenie. Dopiero potem ktoś na próbie powiedział: Jak to? Przecież to będzie sto lat od wybuchu wojny. Być może coś w tym jest.

- Wśród realizatorów spektaklu Pana nazwisko figuruje przy słowie tekst. Nad dramaturgią pracuje zaś Michał Pabian. Czy to znaczy, że o ostatecznym kształcie tekstu będzie decydował dramaturg?

Za tekst odpowiadam ja. Michał jest dramaturgiem i zajmuje się przy naszym spektaklu wszystkim innym, ale nie pisaniem. Między innymi dostarcza nam materiałów źródłowych, wertuje wałbrzyską prasę. A poza tym sam jest chodzącą encyklopedią i kimś bardzo przydatnym przy tak skomplikowanym procesie jakim jest tworzenie spektaklu.

- Jest Pan od kilku lat dość mocno związany z Teatrem Dramatycznym w Wałbrzychu. Jak osobiście odbiera Pan to miasto, które kojarzy się przeciętnemu Polakowi bardziej z ośrodkiem przemysłowym niż z ośrodkiem kulturotwórczym? Choć Piotr Kruszczyński, Sebastian Majewski i obecnie Piotr Ratajczak doprowadzili do tego, że przynajmniej o teatrze wałbrzyskim mówi się w środowisku bardzo wiele, a spektakle goszczą i zdobywają nagrody na największych polskich festiwalach teatralnych.

Osobiście niewiele wiem o tym dzisiejszym Wałbrzychu. Dopiero się go uczę. Odbieram to miasto przez teatr i ludzi w nim pracujących. Jeden z najlepszych zespołów teatralnych w kraju. I z tej perspektywy bardzo mi się tu podoba.

- W Wałbrzychu UTOPII 2039, odchodzi Pan od problematyki, która pojawiała się w Pana ostatnich dramatach, a dotyczyła przede wszystkim skomplikowanych relacji rodzinnych. Czym jest dla Pana wejście w ten nowy obszar?

Oddechem. Zmianą klimatu. Czymś bardzo ożywczym i inspirującym. Nowym wyzwaniem, tak to się chyba ładnie nazywa.

Wiesław Kowalski
Teatr dla Was
7 grudnia 2013
Portrety
Piotr Rowicki

Książka tygodnia

Carroll, Baum, Barrie. (Mito)biografie i (mikro)historie
Wydawnictwo Universitas
Maciej Skowera

Trailer tygodnia

14. Międzynarodowy Fes...
14 Międzynarodowy Festiwal Teatrów La...