"Faust" schodzi ze sceny

"Faust" - reż: Robert Wilson - Teatr Wielki - Opera Narodowa w Warszawie

Na deski Teatru Wielkiego-Opery Narodowej powraca "Faust" Charlesa Gounoda w reżyserii sławnego Roberta Wilsona. Ale będą to prawdopodobnie ostatnie pokazy tego spektaklu.

Przedstawienie amerykańskiego klasyka reżyserii po przeszło półrocznej przerwie zostanie zagrane czterokrotnie od niedzieli do czwartku i prawdopodobnie po raz ostatni w ogóle, ponieważ skończyła się na nie licencja. Tym bardziej nie można go przegapić. Warto usłyszeć znakomicie prowadzoną przez Gabriela Chmurę orkiestrę Teatru Wielkiego, bardzo dobrych solistów, a wszystko to w słynnej francuskiej operze romantycznej opartej na dramacie Goethego i jednym z czołowych europejskich mitów. Melodyjne i doskonale skonstruowane dzieło Charlesa Gounoda może co prawda chwilami nużyć pewną konwencjonalnością, właściwą czasowi, w którym powstało (1859), jednak rekompensują to wspaniałe fragmenty z szyderczą pieśnią Mefistofelesa z drugiego aktu na czele.

Głównym atutem jest oczywiście inscenizacja Roberta Wilsona, piękna wizualnie, inspirowana japońskim teatrem kabuki; ascetyczna i wystudiowana w każdym geście i poruszeniu śpiewaka-aktora, swego rodzaju nadmarionety (Wilson jest nieodrodnym wnukiem wielkiej reformy teatru i jej nurtu reprezentowanego przez Edwarda Gordona Craiga). Jest to przedstawienie klasyka własnego stylu, jakim sam dla siebie stał się Robert Wilson, tym niemniej interesujące.


O "Fausta" w reżyserii Amerykanina zabiegał poprzedni dyrektor Opery Narodowej Janusz Pietkiewicz, a przedstawienie miało być perłą w tworzonym przez dyrektora repertuarze. Długo odkładana premiera odbyła się już po jego dymisji na otwarcie sezonu 2008/09, kiedy Teatr Wielki przejęli Waldemar Dąbrowski i Mariusz Treli ński. Przedstawienie zostało przyjęte bardzo dobrze. Nie zabrakło opinii, że Wilson najlepsze lata ma ju ż za sobą, ale warszawski "Faust" zajmie zapewne ważne miejsce w dorobku artysty. Doceniono fakt, że nie jest on powtórzeniem dawniejszej realizacji reżysera na scenach świata, ale spektaklem zrealizowanym specjalnie dla Opery Narodowej. Tym bardziej pozostaje żałować, że był grany tak rzadko.

W najbliższych przedstawieniach w tytułowej roli wystąpi włoski tenor Marcello Bedoni, Małgorzatę zaśpiewają na zmianę Ewa Biegas i Anna Chierichetti. W Mefistofelesa z powodzeniem wcieli się rosyjski bas Vladimir Baykov - groteskowy, pozornie niestraszny diabeł w pluszowym fraku koloru burgunda i cylindrze, który potrafi pokonać każdego. Jako brat Małgorzaty Walenty wystąpi Artur Ruciński, polski baryton odnoszący coraz bardziej znaczące sukcesy na europejskich scenach operowych.

Więcej: www.teatrwielki.pl

Anna S. Dębowska
Gazeta Wyborcza Stołeczna
23 stycznia 2010

Książka tygodnia

Ze szczytów Alp…Dramat i teatr szwajcarski w XX i XXI wieku
Wydawnictwo Uniwerystetu Łódzkiego
Karolina Sidowska, Monika Wąsik

Trailer tygodnia

Kto ukradł jutro?
Olga Ptak
Dlaczego wydałam tę książkę? Bo do ...