Faza delta – prawda bez liftingu

"Faza Delta" - reż. Gabriel Gietzky - Teatr Powszechny w Warszawie [DT]

W niewielkiej miejscowości gdzieś na południu, albo na północy Polski doszło do tragedii w dyskotece – zamordowany został właściciel klubu i jeden z gości. Sprawcami okazali się młodzi mężczyźni, mieszkający w okolicy.

Taka krótka informacja zamieszczona w lokalnej albo ogólnopolskiej gazecie dotyczy tragedii, która wydarzyć mogła się wszędzie. Oto mamy trzech bohaterów tej historii: Mastodont (Jacek Beler), Misiek (Sławomir Pacek) i Liszaj (Piotr Ligenza) to kumple z osiedla, którzy postanawiają zabawić się na imprezie w pewną sobotnią noc. Nie wyróżniają się niczym szczególnym. Można by ich nazwać typowymi „dresikami", niestroniącymi od alkoholu i mocniejszych używek, a także kibicami piłki nożnej. To po prostu zwykli chłopcy, jakich tysiące – koledzy trzymający się razem jeszcze od czasów dzieciństwa. Przyjaciele lubiący dobrą zabawę. Może czasem piją za dużo, ale generalnie są dobrymi chłopakami – muchy by nie skrzywdzili.

Głównym miejscem akcji jest dyskoteka, w której pracuje barmanka Justyna, znajoma naszych bohaterów (Anna Smołowik). Całe towarzystwo postanawia zorganizować imprezę zamkniętą i tak na scenie pozostają tylko nasi bohaterowie i sympatia Justyny, fizycznie nie występująca w spektaklu. Zabawa rozkręca się na dobre. Dużo alkoholu, dużo muzyki i coś, co zapewnia „niezłą jazdę", czyli narkotyki. Idealny przepis na utratę kontroli nad własnymi czynami. I w takiej właśnie scenerii dochodzi do wspomnianej na początku tragedii. Winę za wszystko ponosi tytułowa faza delta – niemal magiczny moment, w którym narkotyczne wizje Mastodonta, Liszaja i Miśka zlewają się w jedną, następuje połączenie wszystkich doznań. W rzeczywistości nie ma żadnej fazy delta, panowie po prostu biorą udział w tym samym wydarzeniu – morderstwie z zimną krwią. Jednak są tak „oddaleni od rzeczywistości", że do ich świadomości nie dociera to, co dzieje się naprawdę. Dlatego może tak łatwo przychodzi im później (po ciężkiej nocy i jeszcze cięższym poranku) zrzucanie odpowiedzialności na kumpli. Jak to często bywa w takich środowiskach – kumple obwiniają się nawzajem, aby uratować własną skórę.

Historia, jakich mamy niestety tysiące. Cóż w niej takiego niezwykłego? I czy na pewno nadaje się na deski teatru? Jeżeli ma ją wyreżyserować Gabriel Gietzky, który główne role powierzy bardzo dobrym i bardzo obiecującym aktorom młodego pokolenia – to zdecydowanie warto przedstawić ją w formie spektaklu. Sztuka napisana przez Radosława Paczochę jest pełna życia, autentyczności i dynamizmu. Wszystko to, co w niej najważniejsze i najlepsze udało się Gietzkiemu przenieś na scenę. Bohaterowie nie zostali „poprawnie ugładzeni", nie udają, nie przejmują się otoczeniem – są tacy, jakby dopiero co odeszli spod trzepaka i weszli na scenę. Bardzo wulgarny język nie razi widza, ponieważ w ustach aktorów brzmi niezwykle naturalnie – każdy wulgaryzm jest dla nich po prostu przecinkiem i gdyby tych przecinków zabrakło, staliby się mniej autentyczni.

Reżyser niczego nie ubarwia, nie dokonuje żadnych nadinterpretacji, po prostu pokazuje to, co wydarzyć się mogło w każdym mieście o każdej porze. Nie ugładza rzeczywistości, nie zakrywa niewygodnych faktów – pokazuje prawdę bez liftingu.

Na szczególne uznanie zasługuje gra Jacka Belera, Piotra Ligenzy i Sławomira Packa. Każdy z nich stworzył bardzo wyrazistą kreację. Zagrali w sposób niezwykle autentyczny i przekonujący. Teatr Powszechny znany i ceniony jest między innymi dlatego, że od lat bardzo starannie dobiera swój zespół artystyczny, który składa się na utalentowanych aktorów oddanych teatrowi, niezawodzących nawet jeśli sztuka nie jest wybitna. W przypadku „Fazy delta" możemy obcować nie tylko ze świetnie napisanym i wyreżyserowanym tekstem, ale również z uzdolnionymi i niezwykle sugestywnymi aktorami. To wszystko sprawia, że wieczoru spędzonego w Powszechnym nie można uznać za zmarnowany.

Paulina Aleksandra Grubek
Dziennik Teatralny Warszawa
5 kwietnia 2013

Książka tygodnia

Słownik miejsc wyobrażonych
Państwowy Instytut Wydawniczy
Alberto Manguel, Gianni Guadalupi

Trailer tygodnia