Festiwalowy maraton Teatru im. Jaracza

49. Kaliskie Spotkania Teatralne

Łódzkie teatry w maju prezentują się na kilku ważnych festiwalach i niemal z każdego wyjazdu wracają z nagrodami.

Na zakończonych właśnie 49. Kaliskich Spotkaniach Teatralnych uhonorowano "Rowerzystów" Volkera Schmidta w reżyserii Anny Augustynowicz z Teatru im. Jaracza i "Plotkę" Francisa Webera w reżyserii Norberta Rakowskiego z Teatru Powszechnego. Za role w pierwszym z tytułów nagrodzono: Beatę Zygarlicką, Agnieszkę Więdłochę, Arkadiusza Buszko i Marcina Łuczaka. Ponadto jury (Maria Maj, Krzysztof Dracz, Michał Zadara) przyznało statuetkę Wojciecha aktorom z "Rowerzystów" za grę zespołową. Ten tytuł dostał najwięcej wyróżnień na festiwalu. Przypomnijmy, że przedstawienie zostało zrealizowane wspólnie z Teatrem Współczesnym w Szczecinie. 

- Kaliskie Spotkania Teatralne to ceniony festiwal sztuki aktorskiej. Jesteśmy tam stałymi gośćmi - mówi Waldemar Zawodziński, dyrektor artystyczny Jaracza. - W Kaliszu oba nasze spektakle zostały przyjęte entuzjastycznie przez publiczność. 

Na festiwalu Piotr Lauks z Teatru Powszechnego został doceniony za rolę Kadrowego Feliksa Santiniego w "Plotce". 

Silną reprezentację miała Łódź również na Warszawskich Spotkaniach Teatralnych, gdzie Jaracz pokazał "Balkon" Jeana Geneta w reżyserii Agaty Dudy-Gracz, a Nowy - "Brygadę szlifierza Karhana". Pod koniec maja aktorzy Teatru im. Jaracza jadą na Międzynarodowy Festiwal Kontakt w Toruniu z "Makbetem" Szekspira w reżyserii Mariusza Grzegorzka. 

- Wbrew kryzysowi festiwali się namnożyło - mówi Wojciech Nowicki, dyrektor naczelny "Jaracza". - Zawsze było ich sporo, ale wciąż pojawiają się nowe. Festiwalowe nagrody momentalnie zwiększają zainteresowanie spektaklem, który gramy w naszym teatrze. 

- Każdy udział festiwalowy odświeża. To konfrontacja z inną publicznością. Potwierdzenie sensu naszej pracy - uważa dyrektor Zawodziński. - Ludzie, którzy zajmują się profesjonalnie teatrem, rzadko znajdują czas, żeby pojechać na spektakl do innego miasta. Festiwal sprawia, że inne teatry przyjeżdżają do naszego miasta. Możemy poznać obecnie panujące trendy, zobaczyć nowe stylistyki. Festiwale są ważne dla wizerunku teatru. W ten sposób widownia w innych częściach Polski buduje swoje wyobrażenie łódzkiego "Jaracza". 

Czy na festiwal jedzie się po nagrody? Zawodziński: - Nie wyczekuję werdyktów jury, chociaż cieszę się, kiedy otrzymujemy nagrody. Dla mnie już uczestnictwo w ważnym nurcie festiwalowym jest dużym wyróżnieniem, a jeśli do tego jeszcze przypadną nam jakieś nagrody, to fantastycznie. Mnie przede wszystkim interesuje, żeby jak najlepiej przygotować się do festiwalowej prezentacji i nie zawieść oczekiwań organizatorów i publiczności.
(ml)

Krzysztof Kowalewicz
Gazeta Wyborcza - Łódź
18 maja 2009

Książka tygodnia

Ksiuty z Melpomeną
vis-a-vis
Stefan Wiechecki

Trailer tygodnia