Finał samotnych bohaterów

8. Metafory Rzeczywistości, Poznań 2015

W miniony weekend w Teatrze Polskim w Poznaniu rozstrzygnięto ósmą edycję ogólnopolskiego konkursu poświęconego polskiej dramaturgii Metafory Rzeczywistości 2015. W finale zaprezentowano trzy teksty w formie czytań performatywnych.

Jako pierwszy próbie sceny został poddany dramat Marka Branda ,,Zapalam świecę, nasłuchuję". Reżyser (Krzysztof Rekowski) zrezygnował z prezentacji całego utworu, z uwagi na jego objętość (czytanie pełnej wersji trwałoby ponad trzy godziny). Warstwę fabularną utworu stanowiła autentyczna wojenna historia dziejąca się na Kaszubach. Główna bohaterka to Marta (Agnieszka Findysz) – Polka niemieckiego pochodzenia, która w schowku pod podłogą ukrywa Maksa (Paweł Siwiak) - swojego sąsiada żydowskiego pochodzenia, który jednocześnie jest jej ukochanym. W tekście pojawia się także wątek niemieckich osadników, ciekawej relacji pomiędzy Niemką Gerdą (Kinga Suchan), która jest osadniczką i Martą.

Bohaterowie są postawieni przed koniecznością ciągłej gry, braku autentycznych związków, samotności. Dramat Branda niesie w sobie nie tylko wojenną atmosferę niepewności i przemocy, ale również zawiera duży ładunek komiczny, który silnie z nią kontrastuje, ukazując głębię przedstawionej rzeczywistości. Krzysztof Rekowski właśnie na tej komediowej nucie oparł swoją koncepcję czytania. W inscenizacji przyjął konwencję (tak dobrze znaną widzowi) niskobudżetowego filmu wojennego, ironicznie grając z pierwotną intencją wpisaną w tekst. Stąd wynikał patetyczny, przerysowany sposób gry aktorów oraz obecność na scenie kamery, z której projekcja była wyświetlana w czasie rzeczywistym za grającymi. Niebagatelna był sposób kręcenia, zbliżenia na twarz w momentach, gdy bohaterowie wypowiadali najbardziej patetyczne kwestie. Interesującym rozwiązaniem scenicznym było zbudowanie symbolicznej skrytki pod podłogą z otwartego, rozsuniętego stołu, wokół którego toczyła się akcja.

Dramat Marka Branda wydaje się dotykać kwestii już dobrze znanych współczesnemu odbiorcy, nie postawił on nowych problemów, nie zaproponował nowego sposobu opowiadania o II wojnie światowej. Obecne w sztuce motywy ukrywania Żydów, dylematów moralnych, przemocy tamtego czasu zostały przywołane chyba tylko z intencją pamiętania, powtórzenia dobrze znanych historii.

,,Ścielę wieczne łoże" to tekst autorstwa Marka Otwinowskiego, który zawiera w sobie bardziej potencjał słuchowiskowy niż spektaklowy i tym tropem poszedł Iwo Vedral – reżyser czytania. Aktorzy siedzieli tyłem do widowi wśród telewizorów, radioodbiorników, które emitowały dźwięki (szumy, trzaski) i obrazy. Jedynie po środku sceny stał pulpit, przy którym swoje miejsce miał brat Marek (Michał Kaleta), nadający audycję na żywo. Dramat Otwinowskiego prezentuje środowisko skupione wokół katolickiej rozgłośni, samotnych ludzi, którzy jedynie dzięki interaktywnemu medium, jakim jest radio i audycja, do której można zadzwonić, mają okazję porozmawiać z drugim człowiekiem. Tekst, którym mówią postaci dramatu stylizowany jest na parafrazy biblijne, współczesną poezję katolicką niskiej jakości, co niewątpliwie bawi odbiorców. To właśnie spod tej komicznej warstwy wypływa nienawiść, frustracja, agresja, która towarzyszy bohaterom. Pod tym względem dramat Otwinowskiego jest podobny do słuchowiska w reżyserii Mai Kleczewskiej pt. ,,Hejt Radio". Zastanawiająca wydaje się obecność w czytaniu duetu ,,Niezapominajki". To dwie seniorki, które śpiewały na żywo ,,przerywniki muzyczne" w trakcie audycji. Jednak reżyser postanowił zastąpić piosenki napisane przez dramatopisarza autentycznymi utworami z repertuaru pań, w ich oryginalnym wykonaniu. Stylistycznie tego typu muzyka rzeczywiście wpisała się w pewną poetykę katolickiej audycji radiowej oraz bawiła publiczność. Jednak wciąż powtarzający się schemat rozmowy prowadzącego audycję ze słuchaczami oraz problemy, o których opowiadają postaci nie były zbyt ciekawe. Co więcej trudno postawić jednoznaczny problem, który wypływa z tego tekstu, bowiem autor zdaje się ukazywać jedynie pewien fragment rzeczywistości, który (znów) dobrze znamy. Brak tu wyraźnej pointy.

Jako ostatni zaprezentowano dramat ,,Posypka (nie przejdziemy do historii)" Tomasza Walesiaka w reżyserii Julii Mark. Bohaterki Ewa (Marcela Stańko) i Sandra (Anna Sandowicz) to rozczarowane rzeczywistością studentki. Wciąż zaczynają, nie kończą kolejnych kierunków, razem wynajmują mieszkanie, łączy ich przyjaźń, a jednak obie są samotne i nieszczęśliwe, jakby miały poczucie przegranej. Wiecznie gdzieś dążą, zaczynają od początku, ale wydają się jakby funkcjonować w świecie bez perspektyw, skazane na wieczną potencjalność. Tylko zabójstwo gwałciciela, a potem kochanka Ewy daje szansę dziewczynom na realność, jakiś dramat. Tekst trzymający w napięciu, napisany jest gęstym językiem iskrzącym się od wulgaryzmów, który dookreśla postaci. Autor wpisał w dramat motywy narkotyków (stąd tytuł dramatu?), związku studentki z wykładowcą, imprez, ,,studenckiego" życia – co jest źródłem komizmu, który niewątpliwie działał na publiczność. Przestrzeń gry ograniczały dwa ekrany, na których wyświetlało się akwarium z rybkami, które pływały wstecz (dlaczego?), pod nimi stały po trzy fotele, na których siedziały bohaterki. Nieco kolażowo wmontowano w strukturę czytania melodię z ,,Titanica" (granej fałszywie) oraz motyw arii. Interesująca i prześmiewcza była scena, w której przerażona Sandra, tuż po tym jak zabiła gwałciciela śpiewa (fałszując) niby operowo, dając upust swoim wątpliwościom i obawom. Czy Tomasz Walesiak diagnozuje w tym obrazie kondycję pokolenia współczesnych studentów? Być może, ale zamiast przenosić rzeczywistość na scenę, buduje oddzielny, skondensowany, równoległy świat, z którego wyziera pustka.

Nagrodę publiczności oraz nagrodę dziennikarzy otrzymał dramat Marka Otwinowskiego ,,Ścielę wieczne łoże", natomiast nagrodę główną Prezydenta Miasta Poznania (ex aequo) przyznano tekstowi Tomasza Walesiaka ,,Posypka (nie przejdziemy do historii)" oraz sztuce Marka Otwinowskiego ,,Ścielę wieczne łoże".

Agata Łukaszewicz
Dziennik Teatralny Poznań
11 września 2015

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia