Gej walczył z Żydem i wszyscy klaskali

Kupiec Wenecki, teatr: Teatr Współczesny we Wrocławiu/"Interpretacje"

Walka na reżyserskie talenty podczas XI Festiwalu Sztuki Reżyserskiej Interpretacje w pełni. Jeśli Gabriel Gietzki dostanie Laur Konrada, to za bolesne rozdrapanie ran szekspirowskich bohaterów, nienawidzących siebie i innych niezależnie od wieku, wyznania czy orientacji seksualnej

Szekspir w ciągu jedenastu lat Interpretacji pojawił się na afiszu już kilka razy. Młodzi reżyserzy prędzej czy później muszą się z nim spotkać. Zatopić się w jego tragediach lub odrzucić jego poetycką frazę, ale na pewno nie przejść obojętnie. Choć poprzednią edycję festiwalu wygrała Iwona Kempa, dla mnie najlepszą interpretacją sceniczną był "Othello" zrodzony w reżyserskiej wyobraźni Macieja Sobocińskiego. Bez zmiany w jakimkolwiek szekspirowskim słowie, niepodobny do innych, Maur wenecki narodził się na nowo. Niecierpliwie oczekiwałam więc poniedziałku, by zobaczyć jak na nowo narodzi się na scenie szekspirowska Wenecja w "Kupcu weneckim" w reżyserii Gabriela Gietzkiego, młodego reżysera, który jako drugi stanął w Katowicach do konkursu o Laur Konrada.

W spektaklu Wrocławskiego Teatru Współczesnego nad sceną powinien świecić wielki neon z napisem: PRÓŻNOŚĆ. Szekspirowscy bohaterowie Gietzkiego są znudzeni światem i rozpieszczeni do granic, na jakie pozwalają im pieniądze. Zamożny, podstarzały Antonio nurza się w wannie, popijając szlachetne wino. Wokół niego krzątają się kolejni młodzi kompani i kochankowie, w tym ten najcenniejszy - Bassanio. Ze słabości, może kaprysu, z chęci zobaczenia czym skończy się kolejna, pikantna przygoda, Antonio zapożycza się u swojego wroga Żyda - Shylocka i przekazuje pieniądze Bassanio, by ten kupił sobie heteroseksualny związek z Porcją. Ta ostatnia - rozkapryszona i znudzona - będzie przebierać w kandydatach jak w produktach wystawionych na aukcję. Do chwili, aż w jej rozerotyzowanym życiu pojawi się szansa na coś, czego jeszcze nie miała - na miłość. Szybko jednak nadzieje Porcji na małżeńskie szczęście zostaną pogrzebane. Wystawiony na próbę Bassanio będzie wierny temu, który kupił go pierwszy. 

Gietzki nie zostawia żadnej nadziei. Jego zblazowani, próżni bohaterowie, niezależnie od wieku, koloru skóry i języka, kupują się wzajemnie lub sprzedają innych na śmierć. Tylko jedno uczucie wydaje się być tu prawdziwe: nienawiść. Scena sądu przed dożą, która mogłaby zakończyć lawinę nienawiści, tylko eskaluje konflikt. Antonio upokorzył Shylocka, potem Shylock triumfował nad Antoniem. Żyd chciał wykroić funt ciała geja, w finale gej opluwa ciało Żyda. Basanio chciał przechytrzyć Porcję, ale kobieta mści się na mężczyźnie w dwójnasób. W finale Gietzki zostawia na scenie swoich bohaterów z jeszcze większą złością i gorszymi lękami niż na początku. Każe im zapomnieć o szekspirowskiej frazie, że wszyscy mają te same oczy, ręce, uczucia, odbierają rany z tej samej broni, żywią się tym samym pokarmem, grzeje ich to samo lato a ziębi ta sama zima...

W "Kupcu weneckim" Gietzkiego jest scenicznie skończona, przerażająca historia o współczesnym człowieku, który samotnie musi radzić sobie z niekończącą się rzeszą wrogów na targowisku próżności. Czy taka lektura Szekspira zapewni reżyserowi Laur Konrada? Dziś wieczorem groźny konkurent: Jan Klata, którego "Sprawa Dantona" będzie czwartym jego przedstawieniem na Interpretacjach.

Aleksandra Czapla-Oslislo
Gazeta Wyborcza Katowice
11 marca 2009

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia