Gergiev w Operze Narodowej

"Dama Pikowa" reżyseria: Mariusz Treliński Teatr Wielki - Opera Narodowa

Najbardziej znany spośród współczesnych rosyjskich dyrygentów, człowiek-instytucja, Walery Gergiev, 6 stycznia stanął po raz pierwszy za pulpitem Opery Narodowej, prowadząc przedstawienie "Damy Pikowej".

Narodowej, prowadząc przedstawienie "Damy Pikowej". Efektowny teatralnie spektakl wyreżyserowany przez Mariusza Trelińskiego miał swoją premierę w 2004 roku i pozostaje do dziś mocnym punktem repertuaru warszawskiej sceny.

Świeże spojrzenie obcego dyrygenta z pewnością przysłużyło się jego warstwie muzycznej, choć orkiestra przyzwyczajona do nieco wolniejszych temp proponowanych przez dotychczasowych dyrygentów miała niejakie kłopoty z "pozbieraniem się", zwłaszcza w pierwszym obrazie. Silna emocjonalność Gergieva mogłaby się pewnie ujawnić jeszcze wyraźniej, gdyby nie poprzestano na jednej próbie. Wysłuchaliśmy więc raczej zarysu zamierzeń, szkicu koncepcji, która może być interesująca - przez wspomniany kontrast, ale na razie pozostaje szkicem. Dyrygent nie znalazł pełnego oparcia w orkiestrze, która - na ogół sprawnie realizując jego koncepcje agogiki i dynamiki - nie była chyba szczególnie przejęta zaproponowaną wizją. Bardzo wyraźnie (czego szczerze żałuję) słychać to było w przejmującym z reguły orkiestrowym wstępie do czwartego obrazu dzieła: tu smyczki miały niewiele do opowiedzenia i Herman, czekający w sypialni Hrabiny nie musiał się przesadnie niepokoić. Należy mieć nadzieję, że zacieśniająca się współpraca między warszawskim Teatrem

Wielkim a petersburskim Teatrem Maryjskim da w efekcie więcej gościnnych występów Gergieva w naszej operze. Korzyść z kolejnych spotkań może odnieść przede wszystkim orkiestra odzwyczajana przez ostatnie lata od wizyt większych indywidualności muzycznych i - co za tym idzie - oduczana niezbędnej elastyczności.

Dwoje pozostałych rosyjskich gości nie skłoniło mnie do nadmiernego zachwytu. Stale współpracująca z warszawską sceną Lada Biriucov (Lisa) w każdej partii brzmi mniej więcej tak samo, tyle że lata forsownego śpiewu powodują teraz nieprzyjemną dla ucha piskliwość w górze skali, niepewność przy atakowaniu wysokich dźwięków i znaczne ograniczenie umiejętności łączenia dźwięków legato. Lepiej brzmiał Victor Lutsiuk w partii Hermanna (na scenie berlińskiej Staatsoper dublował tę partię z Placido Domingo): jego głos w średnicy ma przyjemne, ciemne brzmienie, gdy artysta śpiewa mezzavoce. Kiedy jednak uruchamia rezonatory i przechodzi w forte, zwłaszcza w górze skali, nasuwają się skojarzenia z rosyjską "siłową" szkołą śpiewu. Lutsiuk nie do końca panuje nad emisją i nie chodzi tu tylko o nietrafione nuty - śpiewakowi zdarzają się niekiedy dźwięki "puste", niepodparte. A jeszcze Czajkowski sadystycznie każe nierozśpiewanemu Hermanowi śpiewać pierwszą arię po niespełna dziesięciu minutach od wejścia na scenę, a drugą, zmęczonemu, na chwilę przed końcem wyczerpującego spektaklu... Aktorsko za to interesujący, Lutsiuk przekonująco zarysował odstręczającą sylwetkę psychopatycznego manipulanta.

Polscy partnerzy obiektywnie wypadli bardzo dobrze, nie tylko na tle zagranicznych kolegów. Artur Ruciński (książę Jelecki), tegoroczny laureat

"Paszportu Polityki" nie ma żadnych słyszalnych problemów emisyjnych, a stworzona przezeń sceniczna postać nie jest emocjonalnie jednowymiarowa. Małgorzata Walewska imponuje wysmakowanym aktorstwem i przejmująco śpiewa zacytowaną przez kompozytora arię Gretry\'ego "Je crains de lui parler la nuit". Jej głos brzmi w partii starej hrabiny bardzo pięknie, nawet jeśli - paradoksalnie - zbyt młodo. Znakomita, popisowa rola. Nie zawiedli wykonawcy mniejszych partii. Zarówno Mikołaj Zalasiński (hrabia Tomski), jak Małgorzata Pańko (Polina), czy Katarzyna Trylnik (Prilepa) - a tylko szczupłe ramy recenzji nie pozwalają wymienić pozostałych wykonawców - współuczestniczyli w sukcesie przedstawienia.

Pierwsze koty za płoty? Gościnny występ Walerego Gergieva pokazał, jakimi atutami dysponujemy, a co jest do zrobienia (i to raczej szybko).

(-)
Ruch Muzyczny 4/09
6 marca 2009

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia