Gniew Neptuna

"Idomeneusz, król Krety" - reż. Michał Znaniecki - Warszawska Opera Kameralna

Zanim niewinność zostanie nagrodzona, a na ziemię zstąpi bogini weselnych godów, serce widza nieraz się zatrwoży, a scena zagubi w otchłani. To, co zaprezentowali twórcy opery "Idomeneo, re di Creta", przerosło oczekiwania wobec Warszawskiej Opery Kameralnej. Pokazano teatr z nieznanej dotąd strony.

Nowoczesna scenografia dzięki użyciu mappingu w kameralnej przestrzeni WOK sprawiała wrażenie nierealnej, filmowej, wirtualnej. Koncentracja efektów na tak małej przestrzeni robi piorunujące wrażenie. Spektakl twórców światowej sławy to połączenie maestrii wykonania pełnego szacunku do muzycznej tradycji z supernowoczesną technologią sceniczną.

Tempo rozwoju, które narzuciła teatrowi dyrektor artystyczna Alicja Węgorzewska-Whiskerd, jest obłędne. Ale najważniejsze jest to, czego nie uda się zagrać ani zainscenizować - znakomita atmosfera wśród twórców.

To się czuje. Nie przypominam sobie, by przed kadencją Węgorzewskiej-Whiskerd muzycy Zespołu Instrumentów Dawnych "Musicae Antiquae Collegium Varsovien-se" wychodzili po skończonym spektaklu na scenę, by cieszyć się z gorących braw publiczności.

Trzyaktowa opera Wolfganga Amadeusza Mozarta to opowieść o królu Krety Idomeneuszu powracającym po zakończonej wojnie trojańskiej na swoją wyspę. Gdy na morzu rozpętuje się straszliwy sztorm, król ślubuje, że jeśli szczęśliwie dobije do brzegu, złoży w ofierze Posejdonowi-Neptunowi pierwszego napotkanego na lądzie człowieka. Nie wie jeszcze, że tą osobą będzie jego syn Idamantes. W libretcie Giambattisty Varesco nie mogło zabraknąć wątku miłosnego. Czy gorące uczucie zdoła odczarować straszne przeznaczenie?

W premierowym wystawieniu, 5 października, w partii Idomeneusza usłyszeliśmy znakomitego solistę WOK Aleksandra Kunacha, w Elektrę wcieliła się uznana na świecie Marcelina Beucher, a jako Idamantes w roli spodenkowej oczarowywała Elżbieta Wróblewska. Za inscenizację i reżyserię odpowiadał Michał Znaniecki, za kierownictwo muzyczne - Marcin Sompoliński, a za zapierającą dech w piersiach scenografię - nagradzany na świecie włoski artysta, specjalista od instalacji wideo Luigi Scoglio.

Scena WOK pokazała, że aspiruje do światowego poziomu realizacji, dając zarówno koneserowi opery, jak i widzowi amatorowi to, co ci kochają najbardziej. Radość, która rozsadza serce, dylemat związany z okrutną przysięgą, przeszywający ból wywołany strasznym przeznaczeniem i w końcu miłość, która po raz kolejny koi cierpienia, oraz dobro niezmiennie zwyciężające zło.

Sylwia Krasnodębska
Gazeta Polska Codziennie
31 października 2018

Książka tygodnia

Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona
Czwarta Strona - Wydawnictwo Poznańskie Sp. z o.o.
Monty Python

Trailer tygodnia