Gombrowiczowska ,,Zagłada Domu Usherów"

Opętani" - reż. Igor Gorzkowski - Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie

Osią fabuły jest niespodziawana miłość pomiędzy Mają Ochołowską, a Marianem Walczakiem vel Leszczukiem zaś tłem tajemnicze wydarzenia w fikcyjnym zamku w Mysłoczy, a także jeszcze w kilku innych lokalizacjach. On, ale tak jakby nie on. Widz w atonalnym transie niczym z dobrej kryminalnej powieści i starych filmów w klimacie noir.

Otwiera się przed nami adaptacja możemy śmiało powiedzieć - gotyckiej opowieści w iście Gombrowiczowskim stylu. Mamy ponure, skrywające tajemnice zamczysko, zjawiska nadprzyrodzone, sensacyjna fabuła, a także wątek miłosny.

W pierwszej chwili możemy poczuć się zagubieni lecz spod płaszczyka grozy, tajemnicy powoli sączy się metafizyka i ważne egzystencjalne pytania. Co jest naszym opętaniem? Co jest naszym lękiem? Jakie wewnętrzne demony trzymamy na uwięzi nie chąc, by wypełzły na powierzchnie naszego jestestwa?

Wielkim atutem przedstawienia jest niewątpliwie scenografia autorstwa Joanny Walisiak. Minimalizm, a jednoczeście piękno, które tkwi w prostocie. Zaledwie z kilku elementów mamy wykreowany zamek, komnaty, park i inne miejsca. Widzimy tu wyraźnie jak działa magia teatru. Jak z przysłowiowego sznurka i patyka można wykreować magiczny wieloaspektowy świat. Światło bazujące na przejściach od pełnego oświetlenia, przez półcienie aż po ciemność. Wybawienie, czyściec, opętanie (piekło!).

Również kostiumy zaprojektowane także przez Joannę Walisiak wspaniale wpasowują się w klimat sztuki. Podobnie działa muzyka Macieja Witkowskiego zręcznie podkreślając dramaturgię i wtapiając się jednocześnie w reżyserski zamysł.

Każda z postaci pełni istotną rolę, jednak założona przez reżysera wielowątkowość może na początku nieco widza niepokoić. Jednak z czasem pozornie zagmatwane nieco sytuacje stają się klarowne i porozrzucane puzzle wydarzeń systematycznie wchodzą na swoje miejsce łagodząc nasz niepokój. Świadczy to o dużym potencjale warsztatowym aktorów i logiczności adaptacji, która zamienia ten niepokojący stan w określony porządek.

W olsztyńskiej realizacji nie ma propozycji, która miała być czymś wstydliwym, o co posądzano Gombrowicza. Gorzkowski dość jasno prostował ekstremalne zawiłości gombrowiczowskich pomysłów i z nieco grafomańskiej powieści - jak się kiedyś o "Opętanych" mówiło - stworzył oryginalny i zajmujący spektakl. Z perspektywy dzisiejszego widza faszerowanego wszelkiej maści serialami telewizyjnymi dzieło zaprezentowane na radomskiej scenie może zostać odebrane jako ciekawa odmiana dzisiejszych propozycji bardziej lub mniej kryminalnych romansów. A zarówno reżyser, jak i inni twórcy, z zespółem aktorskim na czele, z kreatywnym zrozumieniem ówczesnych autorowi znaczeń oraz z perspektywy dzisiejszego odbiorcy teatralnego, pokazali nam Gombrowicza takiego, jakiego lubimy i cenimy. Gombrowicza, który potrafi zaskoczyć, rozśmieszyć i zastanowić jednocześnie, którego ogląda się z przyjemnością oraz z odrobiną zastanowienia i refleksji, elementów potrzebnych do funkcjonowania zarówno wtedy, kiedy autor żył i tworzył, jak i dziś, gdy się dzieje tak wiele dziwności i absurdów.

Mamy zatem Gombrowicza w nie-gombrowiczu, który nas zaprasza do świata, gdzie ,,przez cały dzień pewnej jesieni — dzień zadymką omglony, posępny i oniemiały, gdy chmury ciężko i nisko zwisły na niebie, przebywałem samopas i konno obszary niezwykle ponurej krainy i wreszcie w chwili przypływu zmierzchów wieczornych, stanąłem przed melancholijnym Domem Usherów." (Edgar Allan Poe – Zagłada domu Usherów)

Jan Kacperski
Dziennik Teatralny Radom
17 października 2020
Portrety
Igor Gorzowski

Książka tygodnia

Rzecz w teatrze Jana Klaty
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Michalina Lubaszewska

Trailer tygodnia