Grupa Rafała Kmity nie idzie spać

Portret Rafał Kmita

Czasem inspiracją jest przeczytana książka, usłyszana wiadomość. Najczęściej - rozmowa z ludźmi. Strzeż się, bo i ciebie mogę zamknąć w jakimś skeczu lub piosence - przestrzega Rafał Kmita, jeden z najbardziej cenionych polskich kabareciarzy. Na szczęście, jak dodaje, ludzie, których portretuje, na ogół nie odnajdują swojego odbicia w spektaklach. Przychodzą do teatru i nie wiedzą, że śmieją się sami z siebie. A czego oczy nie widzą...

Na pograniczu teatru i kabaretu

W zasadzie określenie "kabareciarz" jest dość umowne. Już Młynarski mówił o Kmicie: "Jest niezwykle wszechstronny, to człowiek nie tylko kabaretu, ale i teatru".

Wyreżyserowane przez niego przedstawienia najłatwiej nazwać "kabaretem literackim". Są w nich piosenki, skecze, tańce. Wszystko w konwencji satyry, na pograniczu teatru, kabaretu, musicalu. Pochyla się więc nad bieżącymi wydarzeniami społecznymi, polityką, ale też np. zdradą. No i w ogóle: przewrotną naturą ludzką.

Rafał Kmita założył swoją grupę w 1993 roku. Skąd taki pomysł? Zapytany o to twierdzi, że to było tak dawno temu, że w sumie już nie pamięta. Studiował prawo, filmoznawstwo i socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Poważne kierunki, a tu go na rozśmieszanie innych wzięło. I tym rozśmieszaniem zajmuje się już 20 lat. Przez ten czas zagrał ponad 1800 przedstawień (też za granicą, a i poza Europą) i trzy razy wygrał Przegląd Kabaretów PAKA (a to nie udało się nikomu innemu).

- Skład grupy zmienia się w zależności od przedstawienia. Przez ten czas przewinęło się przez nią mnóstwo osób - opowiada. Tymi "przewijającymi się" byli m.in. Tomasz Kot, Anita Lipnicka, Marta Bizoń i Sonia Bohosiewicz.

Jeszcze nie pora nam spać

Teraz Grupa Rafała Kmity gra kilka różnych przedstawień, intensywnie podróżując z nimi po Polsce. - To "Wszyscyśmy z jednego szynela", które od 1997 roku zagraliśmy już blisko 500 razy. Drugie przedstawienie, które niezmiennie od lat cieszy się zainteresowaniem publiczności to "Aj, waj! Czyli historie z cynamonem" - opowiada Rafał Kmita.

Ostatnie kilka miesięcy on i jego aktorzy intensywnie przygotowywali sie do jutrzejszej premiery w Teatrze Groteska. Zobaczymy tam przedstawienie reklamowane jako "dzidowisko kabaretowe", zatytułowane "Jeszcze nie pora nam spać".

Już wcześniej Grupa Kmity grywała je w Teatrze Rozrywki w Chorzowie, ale w nieco innej konwencji. - Powiedziałbym: monumentalnej. Z wielką orkiestrą - uśmiecha się Kmita.

Teraz w Grotesce będzie nieco inaczej, kameralniej. Grupa będzie grała tylko we własnym składzie. Na razie wystąpią dla widzów wkwietniu, maju i czerwcu (bilety na ich spektakle kosztują 50 zł). Ale wrócą po wakacyjnej przerwie. - Zawiązujemy z Teatrem Groteska stałą współpracę. Po prostu dobrze nam się tu gra -tłumaczy Kmita.

Kabareciarz, co dowcipów nie robi

Rafał jest bezpośredni, sympatyczny, pogodny. Mówi, że zawsze lubił się śmiać. Ale przyznam szczerze, że nieco inaczej go sobie wyobrażałam. Że zrobi jakiś żart, będzie trochę zgryźliwy. A tu w bufecie Groteski siedzi przede mną uprzejmy, dość konkretny człowiek. Z twarzą raczej poważną, niewyrażającą gwałtownych emocji.

- Nie robię ludziom żartów, psikusów. Myślę, że realizuję się w spektaklach - wyjaśnia. Złośliwość też go raczej nie wyróżnia. - Kiedyś byłem trochę inny, zgryźliwość sprawiała mi satysfakcję. Teraz jeśli jest we mnie złośliwość, to raczej ciepła - mówi o sobie.

Oczywiście, zwraca uwagę na wady innych, wykorzystuje je w reżyserowanych przez siebie przedstawieniach. - Nasze słabości pochodzą z tego po prostu, że jesteśmy ludźmi. Rywalizujemy ze sobą, zdradzamy się, robimy sobie przykrości. Kobiety zazdroszczą sobie urody, mężczyźni - pieniędzy. Czasem idziemy do celu po trupach. Tak, jak powiedział Lem: człowiek jest drapieżną małpą, która potrafi zrobić najprecyzyjniejszą brzytwę, aby poderżnąć gardło drugiej małpie - przypomina Kmita.

Dobrze, że przynajmniej małpą, która potrafi się z siebie śmiać.

KMITA W GROTESCE

Komediowe cymesy

Przed nami nowy spektakl Grupy Rafała Kmity. Jak zapowiadają twórcy, będzie to kabaret literacki w pełnym tego słowa znaczeniu. Przedstawienie pt. "Jeszcze nie pora nam spać" to dobre teksy, wyraziste postaci, udana inscenizacja oraz piosenki. Muzykę do nich skomponował Bolesław Rawski. Twórcy w inteligentny sposób diagnozują współczesny świat: wyścig szczurów, gonitwę za pieniędzmi, głupotę mediów, ksenofobię, cynizm, intelektualne i duchowe zasypianie... Kilka scenek zapowiadanych jest jako komediowe majstersztyki!

Maria Mazurek
Polska Gazeta Krakowska
27 kwietnia 2013
Portrety
Rafał Kmita

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia