Grząska realność

59. Kaliskie Spotkania Teatralne - Festiwal Sztuki Aktorskiej

W którym momencie oskarżenia, które stawiamy, rzucamy z przesadnej podejrzliwości? Kiedy automatycznie wpisujemy kogoś w kliszę i zamiast trzeźwego osądu sytuacji decydują za nas własne sympatie i antypatie, przekonania oscylujące w stronę stereotypów?

Co jednak jeśli nasze domysły okażą się słuszne? Milczenie w obliczu zbrodni również jest zbrodnią, niezdecydowanie sprawi, że potencjalna ofiara nadal może być krzywdzone? Ale, czy nie wyrządzimy krzywdy człowiekowi, który może okazać się niewinny, działając zbyt zdecydowanie?

Czy zbrodnia w ogóle się wydarzyła?
Miejscem akcji „Wątpliwości" w reżyserii Norberta Rakowskiego jest katolicka szkoła. Czy ksiądz Flynn dopuścił się molestowania ucznia? Na naszych oczach ścierają się mocno zarysowane osobowości i nie jesteśmy pewni jak bardzo ich usposobienia wpływają na próbę ukrycia, odczytania czy określenia prawdy w ogóle. Najmniejszy gest może wpłynąć na to, po której stronie postawimy się w tym sporze. Bez finezyjnej mimiki i ruchu aktorów, bez precyzyjnego operowania głosem, jego zmieniającym się natężeniem, wprowadzanymi w odpowiednich momentach załamaniami, spektakl ten nie mógłby się odbyć. Całe szczęście jesteśmy na Festiwalu Gry Aktorskiej! Judyta Paradzińska, Michał Rolnicki, Karolina Kuklińska i Dorota Chaniecka zgrabnie przeprowadzają nas przez historię... no właśnie, czego tak naprawdę?

„We're all mad here"
Rzeczywistości nie spieszyło się, by powrócić do normy po pierwszym spektaklu piątego dnia Kaliskich Spotkań Teatralnych. Wręcz przeciwnie – Sandra Korzeniak jako Mabel w „Pod presją" Mai Kleczewskiej wessała widzów do swojego świata, mocno, bezapelacyjnie, przeciągnęła przez jego niestabilność, gwałtowność, amplitudę szalejącą od zamglonego bezwładu, poprzez dziecięco niemal niewinną, podszytą jednak figlarnym erotyzmem radość, aż po eskalującą ostro, atakującą z dzikim rozpędem wściekłość i wulgarność. I wypluła widzów, chociaż nie do końca wypuściła ze swoich objęć, pozostawiła w nich bowiem element niepewności, odrealnienia – nie na tyle jednak, żeby nie byli w stanie zgotować jej owacji na stojąco.

Świetnie grają również inni aktorzy – autentycznie zamurowany, ogłupiały Wiesław Kupczak (Olaf), cała gromada podśmiewających się górników, nieudana impreza-niespodzianka, sceny zbiorowe wyszły niezwykle prawdziwie. Umiejętnie wykadrowane filmowanie na żywo to dobry pomysł, w innym przypadku zaobserwowanie tego, co dzieje się na twarzach aktorów, całej gamy przebiegających po nich emocji, dla większości widzów nie byłoby możliwe.

Maja Kleczewska serwuje na tacy surowy obraz zaburzonej kobiety. Pokazuje w jaki sposób reagujemy na moment, w którym rzeczywistość nam się nie skleja, kiedy z obcujemy z kimś, kto wymyka się wszystkim schematom, które wypracowaliśmy, aby funkcjonować w społeczeństwie – irytujemy się niczym Nick, spuszczamy z zakłopotaniem oczy jak jego matka i zamiast być wsparciem, generujemy konsternację, nasilamy poczucie winy. Rozpaczliwie pragniemy normalności. Wzmagamy presję.

Nie przesadzajmy jednak i w drugą stronę. Czy wspomnienie o terapii elektrowstrząsami to niedopatrzenie (elektrowstrząsy w 2019 roku na Śląsku?) czy zamierzony zabieg? Nie jest tak, że Mabel bez wywieranej na nią presji mogłaby całkiem szczęśliwie być sobą i niefrasobliwie biegać po ulicach pokazując środkowy palec przechodniom – w końcu obrzuciłaby wyzwiskami kogoś mniej potulnego niż starszy pan. I ludzka psychika, i świat jest bardziej złożony. Gdyby rozpatrywać przypadek Mabel w kategoriach psychologicznych, nie byłoby wątpliwości – terapia jest jej potrzebna, a leczenie nie wygląda już teraz tak jak chociażby w „Shutter Island". Jednak znieruchomiała, wypruta z temperamentu i radości twarz kobiety nasuwa skojarzenie z odbytym praniem mózgu – dlaczego? Czy „Pod presją" to historia o chorej kobiecie czy o opresyjności systemu wobec mniej dopasowanych, ekscentrycznych jednostek?

Niezależnie od tego, w jaki sposób chcemy interpretować sztukę Mai Kleczewskiej, jest fantastycznie zagraną, pełną dobrych ujęć i silnej muzyki, dosadną i mocno angażującą opowieścią, od której ciężko uwolnić się nawet kilka godzin po opadnięciu kurtyny.

Magdalena Nawrocka
Dziennik Teatralny Kalisz
17 maja 2019

Książka tygodnia

Alef
Państwowy Instytut Wydawniczy
Jorge Luis Borges

Trailer tygodnia