Gwiazdy bez przetargu

przetargi są jedną z najgorszych zmor instytucji kultury

Instytucje kultury od dawna walczyły o zmiany w przepisach, które zwalniałyby je z obowiązku przygotowywania przetargów. Podkreślały, że reżim przetargowy w przypadku wyboru reżyserów, scenografów, choreografów czy aranżerów wystaw znacznie utrudnia pracę. Nowelizacja ustawy o zamówieniach publicznych ułatwi życie placówkom kulturalnym

- Przetargi są jedną z najgorszych zmor instytucji kultury. To wszystko mnoży niepotrzebną papierologię. A czy reżyserów, czy scenografów można wybrać w przetargach? Jesteśmy po prostu udręczeni, bo autorzy ustawy nie rozumieją, że praca w kulturze jest oparta na kontaktach międzyludzkich, kumoterstwie, układach, znajomościach, które nie muszą być postrzegane jako nepotyzm. Bo czasem my wiemy lepiej, kto z kim jest w stanie stworzyć ciekawe dzieło - mówi nam Krzysztof Orzechowski, dyrektor Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.

Do tej pory próg, do którego nie trzeba stosować przepisów dotyczących zamówień publicznych, wynosił 14 tys. euro (ok. 60 tys. zł). W innych krajach, w których przyjęto próg, wynosi średnio 21 tys. euro.

Komitet Stały Rady Ministrów stwierdził jednak, że kwota nie podlegająca przetargom zwiększy się do 30 tys. euro (ok. 130 tys. zł). I taka kwota znalazła się w rządowych propozycjach zmian w ustawie o zamówieniach publicznych.

Gdyby rządowy projekt został przyjęty, znaczyłoby to, że będzie o 1/4 przetargów mniej. Zgodnie z wyliczeniami Urzędu Zamówień Publicznych może chodzić nawet o około 3,5 mld zł rocznie.

Jako "znakomity krok rządu" oceniła tę propozycję Magdalena Sroka, wiceprezydent Krakowa do spraw kultury.

- Te najbardziej popularne umowy, czyli z solistami czy śpiewakami, będą teraz możliwe bez przetargów, bo to umowy mieszczące się w przedziale mniej więcej od 8 tys. euro do 25 tys. euro. I dzięki temu nie będziemy musieli przedstawiać gwiazdom światowej sławy do podpisania oświadczeń, że nigdy dotąd nie złamały ustawy o zamówieniach publicznych czy że mają "wystarczający potencjał techniczny i finansowy" do zrealizowania zamówienia - mówi Magdalena Sroka.

Dodaje, że jej zdaniem konieczne jest też umożliwienie wypłacania zaliczek przy umowach "z wolnej ręki". Na razie taką możliwość daje tylko wynajmowanie pośredników, gdyż artyści zazwyczaj takich zaliczek wymagają. A to sprawia, że przedsięwzięcie kulturalne drożeje nawet o 20 proc.

Optymizm ludzi kultury studzi jednak Adam Krauze, specjalista w dziedzinie prawa gospodarczego. - Warto zwrócić uwagę, że mamy tu do czynienia z sytuacją, gdy zwiększają się sumy ze środków publicznych, które znajdą się poza kontrolą. W czasach kryzysu, gdy powinny być racjonalnie wydawane, to rozwiązanie wcale nie przyniesie oszczędności. Co więcej, może sprawić, że będziemy mieli do czynienia z jeszcze większymi nieprawidłowościami w wydatkowaniu pieniędzy. Wyeliminowana zostanie konkurencyjność - zaznacza.

- Powiem tak: w kraju, w którym wciąż pokutuje powszechne przekonanie, że wszyscy kradną, rząd postanowił podwyższyć zaufanie do 30 tys. euro. To ważny gest, symboliczne budowanie społecznego zaufania - komentuje te wątpliwości Magdalena Sroka.

Na razie to tylko rządowy projekt, który trafić musi jeszcze pod obrady Sejmu.

Łukasz Gazur
Dziennik Polski
19 czerwca 2013

Książka tygodnia

Ale musicale! Złote stulecie 1918-2018
Wydawnictwo Marginesy
Daniel Wyszogrodzki

Trailer tygodnia