Helena Modrzejewska sceniczna i prywatna

Modrzejewska - Wystawa w Muzeum Historycznym w Krakowie

Wielu było i jest artystów w Krakowie, ale nieliczni tylko zrobili tak wielką karierę jak Helena Modrzejewska. To nazwisko do dziś coś mówi nie tylko specjalistom. W środę, w setną rocznicę śmierci najsławniejszej krakowskiej aktorki, w Muzeum Historycznym otwarto poświęconą jej wystawę.

Helena Modrzejewska urodziła się w Krakowie w roku 1840 jako Jadwiga Helena Misel, nieślubne dziecko wdowy Józefy Bendowej, właścicielki kamienic przy pl. Dominikańskim. W pierwszej sali oglądamy taki Kraków, jaki znała w dzieciństwie i wczesnej młodości Helena - niewielkie miasto, otoczone zielonymi wzgórzami i ogrodami. Sielankę zakłóca obraz przedstawiający wielki pożar Krakowa w roku 1850. Pożar dotknął również rodzinę Heleny - spłonęły wówczas (nieubezpieczone) kamienice jej matki.

Następna sala pokazuje krakowski teatr, do którego Helena (już pod nazwiskiem Modrzejewska) - weszła po czterech latach wędrówek po Galicji. Na portretach i fotografiach zobaczyć można, jak wyglądali ci, którzy grali z Modrzejewską. Przede wszystkim jej największa rywalka Antonina Hoffmanowa, równie utalentowana, ale pozbawiona tej energii, która skłaniała Modrzejewską do podejmowania wciąż nowych wyzwań, do przekraczania kolejnych progów. Są tam również sceniczne fotografie Modrzejewskiej z okresu krakowskiego. Co prawda wykonano je w atelier jej nadwornego fotografa Walerego Rzewuskiego, ale oddają sceniczną ekspresję aktorki. Fotografii "w rolach" (czyli kostiumach, bo nie było wówczas w zwyczaju robienia zdjęć na scenie) jest na wystawie mnóstwo, bowiem Modrzejewska bardzo dbała o rejestrowanie etapów swojej kariery.

Są też kostiumy - i te projektowane przez Wyspiańskiego do "Antygony" czy "Protesilasa i Laodamii" w krakowskim teatrze, i te szyte w Paryżu do sztuk Szekspira, Scribe\'a czy Schillera. Można się przekonać, że Modrzejewska była szczupłą kobietą, a stopy miała wąskie i zgrabne, co widać po jedwabnych pantofelkach, w których grała Marię Stuart. Obok kostiumów drobiazgi - wężowa bransoleta Kleopatry, meksykańskie korale Imogeny, wyszywana torebeczka Rozalindy, wachlarz z pawimi piórami, haftowane szale, urządzenie do napinania rękawiczek, popielniczka z jaszczurkami (Modrzejewska paliła, nawet na scenie, czego dowodem zdjęcie z "Frou-frou").

Prywatne życie Modrzejewskiej zajmuje mniej miejsca. Paszporty jej i Chłapowskiego. Rodzinne zdjęcia. Fotograficzne i malarskie widoki Ardenu, kalifornijskiej rezydencji. Sporo ołówkowych i akwarelowych szkiców autorstwa Modrzejewskiej, dość amatorskich. Trochę kwiatów, motylków, widoczków, ale głównie projekty kostiumów. No i przykład zmysłu do interesów Modrzejewskiej - sygnowana jej nazwiskiem seria luksusowych kosmetyków.

To nie wszystko - wystawa jest bardzo bogata, godna uważnego obejrzenia, zwłaszcza że spora część eksponatów z amerykańskiego okresu pokazywana jest w Polsce po raz pierwszy.

„Helena Modrzejewska (1840-1909) - „Z miłości do sztuki”. Kurator: Małgorzata Palka. Muzeum Historyczne Miasta Krakowa (Rynek Główny 35). Wystawa czynna do 20 września.

Joanna Targoń
Gazeta Wyborcza Kraków
9 kwietnia 2009

Książka tygodnia

Paragon
Wydawnictwo Mamiko
Justyna Nawrocka

Trailer tygodnia