Historia i nowoczesność

"Ogrody Teatru" to wystawa dokumentująca 120 lat historii sceny przy pl. św. Ducha

"Ogrody Teatru" to wystawa dokumentująca 120 lat historii sceny przy pl. św. Ducha. A prezentowana jest w Małopolskim Ogrodzie Sztuki, najmłodszym "dziecku" Teatru im. Juliusza Słowackiego, nowoczesnym obiekcie przy ul. Rajskiej, otwartym w październiku 2012 roku. Wernisaż odbył się 20 października 2013 roku, w przeddzień 120. urodzin teatru. Niestety, wystawa trwała krótko, zbyt krótko, by większość zainteresowanych tematem mogła ją obejrzeć - pisze Anna Stafiej w miesięczniku Kraków.

 

Widocznie świadomość tego niedosytu skłoniła organizatorów do ponownego jej uruchomienia w sierpniu tego roku. I dobrze, bo połączono "piękne z pożytecznym" - można obejrzeć ciekawie przedstawione dzieje teatru i równocześnie jest to promocja nowego obiektu na kulturalnej mapie Krakowa.

Wystawa zasługuje na uwagę nie tylko z kronikarskich względów odnotowania jubileuszu, ale też z powodu niebanalnego pomysłu pokazania historii teatru, a jest to historia - jak na Ogród Sztuki przystało - oprawiona w kwiaty. Oryginalny pomysł kuratorki wystawy Diany Poskuty-Włodek. Do każdej epoki teatru zostały przypisane charakterystyczne kwiaty-symbole, których ikony oznaczają, jaki historyczny okres oglądamy.

Osty, spopularyzowane przez malarstwo Stanisława Wyspiańskiego, ważnego twórcę w dziejach tego teatru, stały się znakiem ikonicznym Młodej Polski, pierwszej epoki w historii sceny przy placu św. Ducha (rozpoczęła artystyczną działalność 21 października 1893 roku). Okres 20-lecia międzywojennego to tuberozy, kwiaty, którymi wielbiciele obdarowywali aktorki po spektaklach (podobno w koszach kwiatów obok tuberoz zdarzały się też cenne kolie). Lata okupacji to tylko kolczaste gałązki, a czasy teatru w PRL-u to pamiętne czerwone goździki, "dyżurne" kwiaty na każdą okazję. Najnowsza historia to różnobarwna kwiecista mozaika, bo teraz kosze takich kwiatów wnoszone są na scenę po premierowych spektaklach.

W takich "kwiatowych ogrodach" na kilku poziomach i przy wykorzystaniu najnowszych technik multimedialnych została zaaranżowana wystawa. Wyciągnięte z szaf i szuflad archiwalne zdjęcia, afisze, plakaty "ożyły". Nie oglądamy płaskich, martwych plansz, scen zastygłych na fotografiach, ale uplastycznione, powiększone na przeźroczach i filmach postaci dawnych aktorów, reżyserów, ożywione sceny, np. z "Dziadów" z 1901 roku w inscenizacji Wyspiańskiego.

Każda epoka ma swój własny poziom, sale, korytarze, które zostały zaaranżowane tak, aby na zwiedzającym zrobiły wrażenie. Na przykład wąski korytarz, w którym widz atakowany jest, wręcz osaczany dużymi portretami najwybitniejszych aktorów 20-lecia w ich najważniejszych rolach. Tu na wyciągnięcie ręki są m.in. Mieczysława Ćwiklińska, Zofia Jaroszewska, Jan Kurnakowicz. Niżej ponury zaułek, gdzie punktowy reflektor bije bezlitośnie po oczach i czarnych ścianach, wydobywając grozę okresu hitlerowskiej okupacji i upamiętniając poległych i pomordowanych aktorów teatru. A obok mały pokoik z niezbędnymi rekwizytami, przypominający, że kilku pracowników technicznych, pozostawionych przez Niemców do obsługi Staatstheater des Generalgouvernements, wyrabiało w dekoratorni fałszywe dokumenty.

Obok sala z kodem czerwonego goździka - teatr czasów PRL. Ten dział ekspozycji przypomina, że mimo próbującej się wszędzie wciskać propagandy teatr był wartościowym artystycznie zjawiskiem, przemawiał głosami, talentami wybitnych artystów, proponował interesujące spektakle. W pierwszych latach po wyzwoleniu splendoru scenie przydawali jeszcze przedwojenni aktorzy, wybitni reżyserzy, scenografowie. Powoli ukształtował się zespół, który z teatrem związał się na długie lata. Naturalnie, im bliżej współczesności, tym więcej materiałów archiwalnych na różnych nośnikach. Na długie godziny możemy zasiąść w wygodnych fotelach i oglądać na ekranie wybrane spektakle m.in. Krystyny Skuszanki, Jerzego Krasowskiego, Mikołaja Grabowskiego, Rudolfa Zioły. Niektóre pamiętamy, jak żywe, tak niedawno były jeszcze na scenie.

Wyżej jeszcze szansa na "czyste podglądactwo". Wybieramy sobie okienko w białej, elipsowatej budowli, która zajmuje środek foyer i w okienku tym, trochę jak w starym fotoplastykonie, oglądamy nagrane przedstawienie, np. "Makbeta". Jakbyśmy podglądali aktorów przez dziurkę od klucza. Świetny pomysł na pokazanie teatru, o którym się mawia, że jest sztuką ulotną, na zatrzymanie go w kadrze, przedłużenie jego życia.

I jeszcze jeden pomysł zatrzymania "teatralnej chwili" - w owej elipsowatej budowli są szerokie "pęknięcia", w których widać charakterystyczne, teatralne rekwizyty. Tam pachnie prawdziwym teatrem zza kulis, gdzie aktor bierze laskę, z którą za chwilę wyjdzie na scenę, lub wkłada cylinder, rękawiczki czy cwikiery. To bardzo ładny i prawdziwie sceniczny akcent.

**

Ogrody Teatru; kurator: Diana Poskuta-Włodek, projekt wystawy, opracowanie materiałów graficznych i multimedialnych: WYTWÓRNIA 21 Tomek Wójcik, Marek Braun, Wojtek Kapela.

Anna Stafiej
Gazeta Kraków
26 września 2014

Książka tygodnia

Piękne zielone oczy
Wydawnictwo Czarne
Arnošt Lustig

Trailer tygodnia

Gdziekolwiek - wibracj...
Mariusz Kiljan
Wszędzie na świecie rodzimy się i umi...