Historia naturalna – naturalnie o nas samych.

"Historia naturalna czyli o przedziwnych żyjątkach" - reż. Jędrzej Piaskowski - Teatr Andersena w Lublinie

30 listopada w Teatrze im. Hansa Christiana Andersena w Lublinie, odbyła się premiera spektaklu w reż. Jędrzeja Piaskowskiego „Historia naturalna". Niezwykła opowieść o niezwykłych żyjątkach a tak naprawdę opowieść o zwykłym życiu, które nas otacza.Spektakl emanując pozytywną energią życiodajnej przyrody przemówił do widza słowem, muzyką i wizualizacją świetlną. Pobudzając wyobraźnię również starszego widza reż. spektaklu Jędrzej Piaskowski, jak również autor scenariusza i dramaturgii Hubert Sulima apelując o poszanowanie praw przyrody opowiedzieli w niezwykły sposób zwykłą historię o śmierci, przemijaniu i tęsknocie za osobą którą się traci.

Na scenie pojawia się sześć postaci. „Kosmitka" jako pierwsza( w tej roli Maria Wąsiel) tęskni za utraconym lasem, który jeszcze tak niedawno był jej domem. W poszukiwaniu lasu odnajduje „Dinozaura" (Łukasz Staniewski) młodego chłopaka, który po utracie swojego brata nie potrafi już być sobą, jest albo samotnym smutnym kundlem albo ślepym ptakiem, który tracąc poczucie samokontroli naraża się na niebezpieczeństwo i rozbija się o szybę. Kiedy żył jego brat razem mogli unieść się w powietrze jak silne orły, czy też skakać po polu radośnie, jak dwa małe zające. „Dinozaur-brat" zginął bezpowrotnie, jak coś wielkiego majestatycznego, kompletnie niepasującego do świata komercji, gdzie wszystko jest minimalistyczne, i płaskie, jak pole wyciętych drzew.

Czy łatwo jest opowiedzieć historię o utracie bliskiej osoby? Z pewnością nie. Idealnym środkiem przekazu takiej opowieści jest światło i cień. Poprzez teatr cienia „Dinozaur" mówi o swojej tęsknocie za utraconym światem, który już nie powróci tak, jak era dinozaurów. Światło i cień życia, w którym jest słoneczna radość ale i smutek przemijania i nieuniknionej śmierci w emocjach gry aktorskiej Łukasza Staniewskiego trafnie oddaje atmosferę dzisiejszych czasów, w których tęsknimy za tym co prawdziwe i naturalne. Młody „Dinozaur" nie jest już jednak sam. Kosmitka chce przy nim pozostać, razem wędrując przez kosmos miłości, która wprawia wszystko w ruch napotykają „Jeża". Niezwykły „Jeż" w tej roli (Kacper Kupiec) również pragnie opowiedzieć o bólu po stracie bliskiej osoby. Jego środkiem przekazu są lalki i maskotki, które można znaleźć w każdym dziecinnym pokoju. Stare zabawki: mała kuchenka gazowa, garnuszki, wszystko to jakby wyjęte z pamięci naszego dzieciństwa, gdzieś spod starej babcinej szafy służy do opowiedzenia naturalnej historii o życiu codziennym, przemijaniu i śmierci. Zwykła rodzina a jakże niezwykła babcia, syn i jego dzieci mieszkający wszyscy razem w domku z małym ogródkiem.

Syn zbyt ciężko pracuje i umiera pozostawiając swoje dzieci pod opieką babci. W dniu śmierci syna w ogrodzie pojawia się mały „Jeż", którego małe oczka i ich spojrzenie są tak bardzo do kogoś podobne. Babcia daje mu jeść, zaczyna opiekować się nim a na jej twarzy wraca uśmiech. „Kosmitka" razem z „Dinozaurem" słuchają opowieści „Jeża" tak, jak każdy widz na widowni, ich empatia i wzruszenie pozwalają „Jeżowi"zrozumieć ból samotności po utracie bliskiej osoby. Są już we troje wędrując przez kosmos ludzkich uczuć szukając jeszcze kogoś.
Pojawia się mały „Nietoperz" (w tej roli Wioletta Tomica), nieakceptowany przez społeczeństwo, jako zwierzę wypijające krew, okazuje się być tak naprawdę małym stworzonkiem, którego nie sposób nie pokochać. Nietoperz opowiada historię samotności i niezrozumienia przez otoczenie. Odnajduje miłość u „Kosmitki", „Dinozaura" i „Jeża", jak też magicznej „Małży" ( w tej roli Bożena Dragun). „Małża" -skamieniała, jakby martwa, ożywiona miłością, swoją skamieniałą skorupę bez problemu jednakże odrzuca. Kim ona jest ? „Niezwykłym żyjątkiem", któremu nieobce jest cierpienie. Akceptacja bólu w naszym życiu tworzy perłę, która jest tym większa, im większe jest cierpienie. Historia o perle, jak opowieść z Dalekiego Wschodu z Baśni Tysiąca i Jednej Nocy, porusza swoją magią. W tle realizacja wideo autorstwa Marty Nawrot dopełnia przekaz metafory Awatara, który jako bóstwo w zwierzęcej czy ludzkiej postaci na ziemi pragnie przywrócić ład i porządek naturalny zakłócony przez nienawiść i zło.

Awatar, jako „Jeż" czy „Małża" pragnie przywrócić dobro. Odniesień do hinduskich wierzeń w spektaklu jest wiele jak też do filozofii Yogi. Dla dorosłych, którzy przyszli ze swoimi dziećmi spektakl mógł być odebrany jako terapia, w której możemy poczuć się jak drzewo, zapuścić korzenie zamienić złe toksyczne myśli w tlen i tak jak drzewo oczyszczać tlenem tj. pozytywną energią otoczenie wokół nas. „Drzewo"(w tej roli Ilona Zgiet) pragnie, aby wszyscy obecni stali się drzewami, aby pragnęli złą energię, niczym dwutlenek węgla swoimi liśćmi zamieniać w tlen pozwalający innym oddychać i żyć. „Dinozaur","Jeż","Nietoperz" i „Małża" stają się chociaż na moment drzewami, co pomaga im odzyskać radość po bólu samotności i śmierci. Wizualizacja w tle puszczy tropikalnej pozwala widowni poczuć się jak w lesie. Zielona poświat światła pomaga w tym, jak również dochodzący w tle śpiew ptaków.

Spektakl proekologiczny uczy szacunku do przyrody i miłości do planety Ziemi, na której podlegamy wszyscy zarówno my ludzie, jak też zwierzęta i rośliny tym samym prawom natury, gdzie są narodziny, dorastanie, przemijanie i śmierć. Gwiezdny pył kosmiczny, jak klamra rozpoczynająca spektakl i kończąca go przenosząca widza w kosmos uczuć z pewnością w zamyśle Huberta Sulimy- dramaturga i autora scenariusza trafnie oddał nastrój całego spektaklu. Trujący dwutlenek węgla jest w każdym z nas. Są to złe wspomnienia, tłumiony gniew a spektakl, jak szumiący zielony las te złe emocje może oczyścić i zamienić w dobro.

Takich spektakli oczyszczających zatrutą atmosferę z negatywnych emocji, z pewnością, powinno być więcej.

Dorota Pogorzelska
Dziennik Teatralny Lublin
2 grudnia 2019

Książka tygodnia

Wszystkie nasze lalki
Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi
Honorata Sych

Trailer tygodnia