Innego końca świata nie będzie

Z fotela Łukasza Maciejewskiego

Recital Szymona Komasy w Teatrze Studio: Teraz zacznie się odliczanie. Pierwsze wyjście do teatru po. Pierwsze kino, pierwszy koncert.

Najpierw zdziwienie. Niby nic się nie zmieniło. Ten teatr, Teatr Studio, niejedno już widział, i niejedno przeszedł. Teraz jednak maseczki, złowroga myśl, że licho nie śpi, a jeżeli nawet zasnęło, za chwilę może się obudzić.

W ten sposób zaczynamy uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych. Ostrożnie, ale i z rozbudzoną tęsknotą i ze zdziwieniem, że przychodząc znowu tam, gdzie bywaliśmy tak często, czujemy że minęła epoka.

Jak to tak? Trzy i pół miesiąca dopiero minęło? A przecież to nowy świat, inny świat. Wcale niewspaniały.

Przed recitalem Szymona Komasy i pianisty Marcina Kozieła, zatytułowanym „Koniec świata", witamy się po końcu świata.

Znajome twarze. Wszyscy na szczęście zdrowi, uśmiechnięci: są rodzice śpiewaka, Wiesław Komasa, Gina Komasa, jego utalentowane rodzeństwo: Mary i Zosia, chyłkiem przemyka Maja Komorowska, Aśka Kulig, Magda Łazarkiewicz, Tadeusz Chudecki, wreszcie Andrzej Chyra który wyreżyserował operową wersję „Czarodziejskiej góry" według Manna z muzyką Mykietyna (według libretta Małgorzaty Sikorskiej Miszczuk). Komasa był w tym spektaklu Castorpem idealnym. Nadwrażliwcem któremu przypomniało się że cała ta męskość, męskość jako synonim, to tylko balonik wypuszczony z powietrzem w salonie madame Chauchat.

Jesteśmy zatem, przyszliśmy dla Szymona, rozmawiamy, cieszymy się, że jesteśmy razem. Dla większości widzów to debiutanckie wyjście do teatru po pandemii. Bal zamaskowanych debiutantek.

Koncert „Koniec świata". Nie, nie koncert. Spektakl. Pisze się: pełnoprawny spektakl, ale to nic nie znaczy albo znaczy niewiele. Szymon Komasa, wędrujący swoim głosem, swoją wrażliwością, poprzez depresyjno-witalne rejony muzyki, opowiada głosem, nieskazitelnym barytonem, o świecie, który dla każdego będzie znaczył coś innego.

Event miał swoją precyzyjną dramaturgię, wizualizacje Natalii Korczakowskiej celnie dopełniały to, co sugerowała wyobraźnia, albo wiedza muzykologiczna, albo jedno i drugie, i jeszcze światła Aleksandra Prowalińskiego, jeszcze narracja towarzysząca w wykonaniu wspaniałego krytyka muzycznego, Jacka Marczyńkiego, dopowiadającego profanom, w tym mnie, analogie między utworami z różnych epok, i ich wzajemne przenikanie. Tak, to wszystko było ważne, i pięknie ze sobą współgrało, ale w spektaklu duetu Szymon Komasa i Marcin Kozieł (fortepian) najważniejsza była, tak sądzę, opowieść.

Trzeba mieć wielkie wyczucie, żeby nie obawiać się zestawiania Wagnera, Mykietyna, Brahmsa, Bacha i starej irlandzkiej ballady „Danny Boy" napisanej przez Frederica Weatherly'ego. Komasa i Kozieł wiedzieli jednak co, robią. Trupiobiały, trupioblady śpiewak i nieśmiertelne partie o rozstaniach, tęsknocie, o śmierci, które – to właśnie przewrotność literatury, muzyki, sztuki – stają się historiami przetrwania, powrotów, stawiania sobie nowych celów.

Tomasz Mann pisał w „Czarodziejskiej górze":

„Muzyka budzi czas, budzi nas do najdoskonalszego odczuwania czasu, budzi... Na tym polega jej etyczne znaczenie".

Na szczęście nie muszę się popisywać, że wiem. Być może zestawienie tych albo innych utworów miało jeszcze jakiś inny sens, stricte muzyczny, do którego nie miałem dostępu. Nie chcę nawet tego wszystkiego wiedzieć. W „Końcu świata" szukałem siebie. Co jakiś czas zamykałem oczy, nie żeby nie widzieć co dzieje się na scenie, bo działo się ciekawie, ale żeby zobaczyć jeszcze coś. Trwogę tego czasu, trwogę pandemii, która przecież się powtarza i wciąż o sobie przypomina, jest trwogą przez wieki: z burzami, naporami, namiętnościami i wieczną rozterką, czy uda się nam to wszystko przetrwać.

Raz jeszcze. I jeszcze raz. I znowu.

Szymon Komasa „Koniec świata", reżyseria: Natalia Korczakowska, fortepian: Marcin Kozieł, kostiumy: Marek Adamski, reżyseria świateł: Aleksandr Prowaliński, narracja: Jacek Marczyński

Łukasz Maciejewski
AICT Polska
2 lipca 2020

Książka tygodnia

Wpadnij, to pogadamy...
Wydawnictwo Universitas
Krzysztof Orzechowski, Łukasz Maciejewski

Trailer tygodnia

Roxana Songs
Krystian Lada
Lada wybrał na miejsce nagrania „Roxa...