Ja Cię kocham, a ty latasz

"Boeing, Boeing" – reż. Witold Mazurkiewicz – Teatr Dramatyczny w Białymstoku

Wystawić farsę na teatralnej scenie potrafi niemal każdy reżyser. Jednak stworzyć komedię, przy której antrakt jest jedynym przypomnieniem o mijającym czasie, trzeba być prawdziwym artystą. Takim jak Witold Mazurkiewicz oraz aktorzy z białostockiego Teatru Dramatycznego: Dawid Malec, Bernard Bania, Arleta Godziszewska, Kamila Wróbel-Malec, Dorota Białkowska-Krukowska i Paulina Gogol. Przez 150 minut królują na scenie ze swoim „Boeing, Boeing".

Marc Camoletti w swoim tekście opowiedział prostą historię mężczyzny spotykającego się jednocześnie z trzema kobietami – Polką (Kamila Wróbel-Malec), Niemką (Paulina Gogol) i Amerykanką (Dorota Białkowska-Krukowska). Każdej z nich Maks (Bernard Bania) wmawia, że jest jego narzeczoną i bez opamiętania rozkochuje w sobie.

Bohater tłumaczy swojemu kuzynowi (Dawid Malec), że jego działanie daje mu prawdziwe szczęście. Spotyka się tylko z najładniejszymi kobietami, które tylko jakiś czas są w jego domu. A do tego nic o sobie nigdy się nie dowiedzą, bo są stewardesami. Jednak plan Maksa zaczyna się sypać. Zbiegiem okoliczności wszystkie „narzeczone" zjawiają się w domu. Z minuty na minutę sytuacja robo się coraz groźniejsza. I nie pomoże tu nawet Nadia (Arleta Godziszewska), gosposia Maksa.

Witoldowi Mazurkiewiczowi udało się wyciągnąć z prostego tekstu coś więcej niż esencję najlepszego humoru. Stworzył lekki spektakl, który zmusza widza do poważnych przemyśleń na temat współczesnego związku oraz wierności partnerów. Miłym jest owo zaskoczenie, gdy widz idzie na lekką komedię, dostaje ją, plus w bonusie mądry przekaz.

Bo w „Boeing, Boeing" nie chodzi o pochwałę lub negację poligamii. Ważniejsza jest analiza współczesnego młodego człowieka, który to wydaje się zagubionym w relacjach damsko- męskich, poszukującym własnego ja w związku oraz odpowiedniego dla siebie partnera. Maks jest mężczyzną na tyle zagubionym, że postrzega związek nawet z dwiema kochankami jako nudny. To także sztuka o samotności, a dokładniej strachu przed nią.

Patrząc na płaszczyznę narracji, ciekawą postacią jest Nadia. Mimo, że pracuje w charakterze gosposi Maksa, to ona jest w tej opowieści mędrcem – osobą posiadającą wiedzę, chroniącą bohatera, a także (odwołując się do badań Władimira Proppa) można przypisać jej funkcję donatora. Wcielająca się w postać Arleta Godziszewska, zachwyca publiczność, o czym świadczą łączące się ze sobą śmiech i brawa. Wszystko to przez przepiękne odegranie ostrego temperamentu kobiety ze wschodu.

Na szczególną uwagę zasługuje również inny aktor – Dawid Malec. Obserwując jego pracę, można śmiało stwierdzić, iż, ze sztuki na sztukę, jest co raz lepszy na teatralnych deskach. Doskonale potrafi odgrywać różne postaci, co świadczy o talencie, ale i o ciężkiej pracy nad aktorskim warsztatem. Z tego co widać, artysta jeszcze niejednokrotnie zaskoczy widzów.

Warto dodać, że Mazurkiewicz zarówno wyreżyserował „Boeing, Boeing", a także zadbał o kostiumy, opracowanie muzyczne oraz wizualizację. Natomiast za scenografię odpowiada Tomasz Tobys.

Jakub Sosnowski
Dziennik Teatralny Białystok
22 lutego 2021

Książka tygodnia

Street Art. Wielcy artyści i ich wizje
Wydawnictwo ARKADY
Alessandra Mattanza

Trailer tygodnia

"Powrót" - reż. Michał...
Michał Zdunik
Bywa tak, że odwiedzamy dom rodzinny ...