"Ja" przez Lupę widziane

,,Poczekalnia.0" - reż. Krystian Lupa - Teatr Polski we Wrocławiu

Atmosfera przed premierą najnowszego spektaklu Lupy była gorąca już parę miesięcy temu. Interesująco jawiła się wizja współpracy reprezentantów dwóch pokoleń: twórcy legendarnego ,,Kalkwerku" i Doroty Masłowskiej. Zaciekawienie budził tytuł roboczy: "X-peryment". Krótko przed pierwszą odsłoną gruchnęła wiadomość o zerwaniu kontaktów reżysera i pisarki. Wrocławskie przedstawienie ostatecznie zostało zaprezentowane jako ,,Poczekalnia.0"

"0" w nazwie może oznaczać punkt wyjścia. Impuls, od którego tworzy się "powstająca materia" (z zapowiedzi spektaklu). Taka jest sytuacja sceniczna: grupa osób w poczekalni na dworcu jest tam jakby z przypadku. Skąd się tam wzięli – nie wiadomo. Kogo tam nie ma? Wypalone małżeństwo państwa Hubertów, studenci szkoły teatralnej, dziennikarka, młody mężczyzna – wszyscy wracali pociągiem z Oświęcimia. Wysiedli na dalekiej stacji. Nie wiadomo właściwie, dlaczego. Całości obrazu dopełniają tajemniczy Alfa i Beta – dwaj podglądacze, którzy początkowo biernie komentują zaistniałą rzeczywistość, w końcu stają się jej częścią.

Grupę obcych sobie ludzi od razu naznacza wzajemna agresja. Dziennikarka Falaczi (wielka rola Ewy Skibińskiej), niespełniona aktorka, atakuje studentów pytaniami o powody wyprawy do Oświęcimia, po czym zagaduje o ich sprawy intymne. Rozczarowani sytuacją i koniecznością czekania młodzi topią jej słowa w morzu obelg, zwracając się w końcu przeciwko sobie. Państwo Hubertowie toczą wojnę pretensji i frustracji narosłych po latach małżeństwa. Marcin (pochodzący z Oświęcimia), przewodnik po muzeum obozowym, jest pełny żalu po dzieciństwie w cieniu kominów i opowieści o ludobójstwie. Kulminacją tych spięć staje się postawienie wszystkich pod ścianą przez rozwścieczonego pana Huberta (najlepsza w spektaklu rola Wojciecha Ziemiańskiego), grożącego ,,współlokatorom” poczekalni pistoletem. Ostatecznie nikt nie ginie, nie zostaje nawet ranny. Przyjeżdża pociąg. Wszyscy, prócz Alfy i Bety, wybiegają ze sceny.

To, co spowodowało największe kontrowersje, to forma spektaklu. Czas toczy się tu w skali 1:1. Powoduje to, w połączeniu z długimi, wieloznacznymi dialogami, znużenie i zmęczenie dla oglądających. Taki efekt zdaje się jednak też panować wśród aktorów. Lupa bawi się utartymi schematami. Dwa ekrany nad sceną potęgują efekt zamieszania, krążenia wokół granic między teatralnością a rzeczywistością. Jednocześnie stwarzają wrażenie psychologicznej pornografii, scenicznej lupy albo nawet… zwierciadła.

Poczekalnia może być czyśćcem – w tym jednak nie ma jednoznacznej obietnicy nieba albo piekła. Czas realny w przedstawieniu pokazuje, że ,,Poczekalnia.0” nie jest opowieścią, domkniętą i z określoną ideą, ale dzieje się TERAZ – nie znamy dalekosiężnych skutków spotkania się bohaterów przedstawienia. Wątek Oświęcimia sugerowałby postawienie jakiejś tezy o istocie człowieczeństwa – tu jednak jest chaos. Trudno o zbiorową refleksję i ludzką solidarność, gdy język i komunikacja już na poziomie podstawowym stają się elementami destrukcji, nie kreacji.

Banałem byłoby stwierdzenie, że spektakl jest o niczym. ,,Poczekalnia.0” daje nam poszlaki, z których to widz ma dążyć do złożenia swojego obrazu. ,,Powstająca materia” tego niedoszłego ,,X-perymentu” to właśnie to, co dzieje się między ludźmi, co stać się może, co się rozwija, jak w Gombrowiczowskim ,,kościele międzyludzkim”. Teatralność wykracza poza teatr, pozostając w naszych głowach. Widzowie, będąc współuczestnikami tego swoistego seansu Lupy, dostają narzędzia do stworzenia nowej narracji – bez tego, zdaje się mówić reżyser, nie będzie możliwości przejścia do kreatywnej dyskusji, a następnie – do realnej ucieczki z niepokojącej poczekalni opuszczonego dworca.

Szymon Spichalski
Teatr dla Was
19 września 2011

Książka tygodnia

Pokusa przebaczenia
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc
Donna Leon

Trailer tygodnia

700. Krakowski Salon P...
Anna Dymna
W najbliższą niedzielę 23 stycznia, j...